Sport.pl

Boks. Podejrzana głowa Fury'ego

- Został zaszczuty psychicznie - mówi trener mistrza świata wagi ciężkiej Tysona Fury'ego. Pięściarza, klauna, celebryty, bigota. I osoby kruchej, jak się okazało. Brytyjczyk wycofał się z walki z Władimirem Kliczką, który być może zmierzy się ze zdrowym jak ryba Anthony'm Joshuą.
Do rewanżowego starcia Fury'ego i Kliczki miało dojść 29 października w Manchesterze. Stawka: tytuły mistrza świata wszechwag federacji WBA i WBO. Pierwszy pojedynek sensacyjnie wygrał na punkty Brytyjczyk (a zarazem tzw. gypsy, czyli potomek wędrownych Irlandczyków). Rewanż już raz został przesunięty, ale powód był banalny - kontuzja kostki Tysona. Teraz jest inaczej.

Zastanawiające było niepojawienie się Fury'ego na konferencji na początku września. Zadzwonił i powiedział, że jest w korku na autostradzie i że zaraz padnie telefon. Po czym telefon rzeczywiście padł.

Teraz jego promotor Mike Hennessy wydał suche oświadczenie, że zawodnik ma poważne kłopoty zdrowotne i nie jest w stanie walczyć z nikim. Skądinąd wiadomo, że chodzi o psychikę, prawdopodobnie depresję. Być może wróci na ring w przyszłym roku, a być może nigdy.

Federacje bokserskie czekają na wyjaśnienie - miało być we wtorek, ale nie było go do wczoraj. Na razie widać, że nie bardzo wierzą w powagę sytuacji. W boksie - Fury reprezentował w nim niemałą cyrkową część - przyjęło się, że im większy potok bzdur wypowiada pięściarz, tym bardziej wiadomo, że głowa jest mocna, zawodnik nie pęka, ma jaja, jak to się mówi po ringowemu. Fury był pod tym względem potentatem, jego tyrady np. o gejach przekraczały granice przyzwoitości. Znaczy: wszystko było w normie.

Dlatego jeśli nie będzie formalnego zaświadczenia od lekarzy, to czekają go kary, odebranie tytułów. A jeśli będzie, to przez pół roku federacje dadzą mu spokój, tytuły tylko zawieszą i męczyć o powrót będą później.

Rodzaj psychicznego niedomagania Fury'ego wciąż jest owiany tajemnicą. Kto widział go w stroju Batmana wyskakującego z tylnych rzędów na jednej z konferencji albo śpiewającego na ringu po walce Szpilki z Wilderem, mógłby powiedzieć po prostu, że mu się widocznie styki przegrzały. Na przykład promotor konkurentów Eddie Hearn wprost oznajmił, że powinno się mistrza najnormalniej w świecie strzelić z liścia, krzycząc jednocześnie prosto w twarz: - Tyson, weź się w garść, co ty, baba jakaś jesteś?

Pewne światło rzuca na sprawę wuj i zarazem trener Tysona Peter Fury: - W jednej sekundzie z mistrza świata, najlepszego pięściarza na planecie zmienia się w człowieka, który nie dba o to, czy umrze za rogiem. Zauważyliśmy to, zadzwonił dzwonek alarmowy. - Jego problemy mają źródło w negatywnym odbiorze jego osoby i nad tym będą pracować z nim specjaliści.

A to znaczy, że być może pięściarze są bardziej krusi, niż na to wyglądają, i są jeszcze lepszymi aktorami, niż myślimy. - Muszą się mierzyć nie tylko z przeciwnikiem, który chce ich literalnie skrzywdzić, ale również ze swoim strachem i samotnością w ringu - mówi cytowana w jednym z brytyjskich dzienników psycholog sportu i dodaje, że stąd często biorą się ich postawy obronne - wśród nich nadmierna ekspresja, fasadowa pewność siebie - maskujące lęki.

Nie przejawiają ich ani stary mistrz, 40-letni Władimir Kliczko, ani niepokonany król nokautu 26-letni Anthony Joshua, średnio ekspresyjni i pewni siebie w normie. Być może spotkają się w Manchesterze 26 listopada, gdzie Brytyjczyk zaplanował najbliższą walkę, ale nie wyznaczył sobie przeciwnika. Rozmowy między promotorami już się zaczęły. Dla koneserów pojedynek tych dwumetrowców byłby nawet ciekawszy: w ringu wszystko mogłoby się zdarzyć, bo spotkałby się tu klasyczny, techniczny i mocny boks z fizyczną, eksplozywną siłą młodej gwiazdy.



Więcej o: