Sport.pl

Zmarł Muhammad Ali. Człowiek, który zmienił Amerykę

Muhammed Ali był pomnikiem sportu, symbolem sportu, ale i kimś lub czymś znacznie więcej, co w sporcie ma swoje najgłębsze korzenie. Symbolem zmian społecznych, na które dzięki sportowi miał ogromny wpływ - pisze Radosław Laniarski ze Sport.pl. Muhammed Ali zmarł w nocy z piątku na sobotę. Miał 74 lata.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Muhammada Ali na żywo - było to podczas otwarcia igrzysk olimpijskich w Atlancie - choćbym nie chciał, choćbym zamknął oczy i nic nie czuł, dotarłoby do mnie, że jest kimś znacznie więcej niż sportowcem.

Kiedy pokazał się na bieżni i przejmował ogień olimpijski bodaj od Evandera Holyfielda, ludzie wstali z miejsc, i - miałem takie wrażenie - nie tyle wiwatowali, bo właściwie w ogóle nie wiwatowali na jego cześć, jak to zwykle bywa, gdy ktoś bardzo znany się pokazuje na stadionie. Było to coś zupełnie innego. Ludzie mieli łzy w oczach, byli autentycznie wzruszeni, twarze były jakieś natchnione, zupełnie jakby uczestniczyli w jakimś nabożeństwie, a nie ceremonii otwarcia igrzysk.

Symobol zmian społecznych

Ali był już wtedy od dawna pomnikiem sportu, symbolem sportu, ale i kimś lub czymś znacznie więcej, co w sporcie ma swoje najgłębsze korzenie.

Był bowiem również symbolem czasów, symbolem zmian społecznych, na które dzięki sportowi miał ogromny wpływ.

Ile się wtedy w jego czasach działo w Ameryce i na świecie! Lata 60. były gorącym kotłem nie tylko tam.

I w każdej ważnej sprawie Ali miał coś do powiedzenie. Można by powiedzieć, no tak, ale właściwie wielu sportowców - choć nie w Polsce - wypowiada się na różne tematy i nikt z tego nie robi wielkiego halo. Ale on akurat stał za tym co mówi, za swoimi poglądami, do końca, gotów przyjąć na siebie konsekwencje. To go różniło od innych.

Nie były to wypowiedzi, czy poglądy skandalizujące dla samego zrobienia szumu. Ali odpowiadał na ważne pytania, a odpowiedzi nie podobały się ogromnej większości ówczesnego społeczeństwa, dopiero przyszłość przyznała mu rację: czy godzi się wysyłać obywateli Ameryki na śmierć do Wietnamu, na obcą im wojnę? Czy Czarni mają tam ginąć w obronie wartości kraju, który ich poniża? Czy mają prawo do swojej odrębnej kultury w państwie, które ściągnęło ich przemocą do siebie w charakterze niewolników? Stawiał pytania o równouprawnienie, o prawa człowieka. Nawet walka z George'm Foremanem w Zairze miała pozasportowy wydźwięk, bo przecież obaj wracali do korzeni, do Afryki, promotor Don King przy okazji zorganizował wielki show afrykańskiej, czy też afro-amerykańskiej kultury.

Dyskwalifikacja za zdradę kraju

Rozmawiałem o tamtych czasach w 2002 roku z Angelo Dundee w jego domu i sali bokserskiej na Florydzie. Była to naprawdę niezwykła, trzydniowa rozmowa z starym człowiekiem, który w życiu widział wszystko, włącznie z okropnościami II wojny. Mimo podeszłego wieku wciąż w jego głosie słychać było szacunek, podziw, wręcz uwielbienie.

Groźba więzienia za odmowę służby wojskowej w Wietnamie, dyskwalifikacja, właściwie powszechna wtedy anatema "za zdradę" (trzeba zobaczyć jak wtedy o Alim pisały niektóre prawicowe gazety amerykańskie) w najlepszych latach dla sportowca, z niewiadomym zakończeniem, było czymś druzgocącym.

Dundee wspominał, jak narzekał, że buduje dom, ma kredyt, a nie zarabia. Jest w czarnej dziurze. Ali przejmował się, pocieszał, ale nie ustąpił ani kroku. Wiemy jak się skończyło - uniewinnieniem w sprawie o odmowę służby wojskowej, powrotem do boksu, choć Ali już nie był tym samym pięściarzem co przed dyskwalifikacją.

Głos głośniejszy niż inne

Gdyby to wszystko mówił i robił sportowiec drugorzędny... Ale to był złoty medalista olimpijski z Rzymu, wówczas najmłodszy mistrz świata wagi ciężkiej, który dwukrotnie pobił przed czasem Sonny Listona, uważanego za zawodnika nie do pokonania. Był wirtuozem, mówiło się, że w drugiej walce z Listonem znokautował go ciosem, którego nie było, podejrzewano mafijną ustawkę. Ale po latach, dzięki cyfrowej technologii okazało się, że cios był tak szybki, że nie do zauważenia przez publiczność ani przez widzów w kinach i przed nie tak powszechnymi jeszcze wtedy telewizorami.

Trzeba też powiedzieć, że i boks miał wówczas rangę zupełnie inną niż dziś. Wyższą rangę, był sportem do krwi i kości amerykańskiej, czymś co trafiało do natury duszy amerykańskiej, twardej, ale zarazem romantycznej, z wzniosłymi ideami, bokserzy byli bohaterami, a o boksie pisało się heroiczne artykuły. Mam w domu antologię najlepszych sportowych artykułów stulecia, jedna trzecia dotyczy boksu.

Jego słowa były więc głośniejsze.

Jak Muhammad Ali wstrząsnął światem. Największe walki mistrza wszech czasów


Cassius Marcellus Clay jr, czyli Muhammad Ali

Urodził się 17 stycznia 1942 r. w Louisville w stanie Kentucky. Zmarł 4 czerwca w Phoenix. Czterokrotnie żonaty, miał dziewięcioro dzieci. Muzułmanin. Były trzykrotny mistrz świata wszech wag.

Złoty medalista olimpijski w wadze półciężkiej. Uznany przez "Ring Magazine" za największego pięściarza wszech czasów. Cassius Marcellus Clay zaczął boksować w 1954 r., kiedy miał 12 lat. Wszystko z powodu ukradzionego mu roweru. Biały policjant Joe Martin, który wysłuchał na posterunku skargi zapłakanego Cassiusa, był trenerem boksu i namówił chłopca na treningi.

Po zwycięstwie na olimpiadzie w Rzymie - w finale pokonał Zbigniewa Pietrzykowskiego - Cassius podpisał kontrakt zawodowy z 12 biznesmenami z Louisville.

Kontrakt mówił o podziale nagród pół na pół w zamian za finansowanie przygotowań Claya do walk. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy próbował świętować z powodu swojego złotego medalu olimpijskiego, wyproszono go ze sklepu z powodu koloru skóry. Wyrzucił medal do rzeki. Później mówił, że był to kluczowy moment w jego życiu. W 1961 r. na łamach prestiżowego magazynu "Sports Illustrated" powiedział: - Boks kona, bo wszyscy są tacy cisi i beznamiętni. To, czego boks potrzebuje, to więcej Clayów.

W tym samym roku zaczął uczęszczać na spotkania grupy radykalnych czarnych muzułmanów Naród Islamu. Poznał ideologa ruchu Malcolma X i przywódcę grupy Elijaha Muhammada. - On znaczy dla nas więcej niż jakikolwiek inny sportowiec. Więcej nawet niż Jackie Robinson [pierwszy czarnoskóry baseballista w Major League Baseball - przyp. R.L.], bo Robinson jest też bohaterem białych. Cassius jest bohaterem czarnych. Biali chcą, aby przegrał, bo jest muzułmaninem - powiedział o Cassiusie Malcolm X.

W 1964 r. pokonał Sonny'ego Listona i po raz pierwszy został mistrzem świata wszech wag. Miał 22 lata. 6 marca 1965 r., czyli dwa miesiące przed rewanżową walką z Sonnym Listonem, w audycji radiowej w Chicago Elijah Muhammad zawiadomił, że od tego momentu nie ma Cassiusa Claya. Jest Muhammad Ali.

W 1966 r. Ali odmówił wcielenia do armii, twierdząc, że nie pozwala mu na to religia. Kolejni gubernatorzy stanowi krytykowali Alego, kampanię przeciwko walce Alego w Chicago rozpętał dziennik "Chicago Tribune".

W maju 1967 r. New York State Athletic Commission i World Boxing Association - czyli najważniejsze w tym czasie organizacje kontrolujące boks w USA - zawiesiły jego licencję oraz odebrały tytuł mistrzowski. Wkrótce został oskarżony o odmowę służby wojskowej, skazany na pięć lat więzienia, następnie wypuszczony po odwołaniu od wyroku. Wreszcie, po trzech latach, Sąd Najwyższy uznał, że oskarżenie było bezpodstawne.

Wrócił na ring. W 1971 r. w Madison Square Garden przegrał na punkty z Joe Frazierem. Później odzyskał tytuł, pokonując przez nokaut w ósmej rundzie George'a Foremana w Zairze. Potem - w 1974 i 1975 r. - dwukrotnie pokonywał Fraziera.

W 1982 r. dr Dennis Cope, szef Medical Ambulatory Care Center na University of California w Los Angeles, zaczął leczyć Alego z choroby Parkinsona. Ali na krótko odzyskał sprawność. W 1988 r. przyznał jednak na łamach "New York Timesa": - Mam chorobę Parkinsona. Nie czuję bólu. Ludziom jest przykro, gdy na mnie patrzą. Niepotrzebnie. Myśleli, że jestem Supermanem. Teraz powinni myśleć: jest człowiekiem, takim jak my.

W 1984 r. na łamach "Boston Globe" ukazał się artykuł, w którym dr Martin D. Ecker, lekarz Alego, stwierdził, że zabójczy dla niego był ostatni rok kariery. Inny długoletni lekarz Alego Ferdie Pacheco powiedział, że prosił boksera o wycofanie się już w 1977 r. W 1984 r. wyjaśnił w programie NBC, dlaczego Ali się wówczas nie wycofał: - Dotknęło go najgroźniejsze dla boksera wirusowe zapalenie - pragnienie owacji na stojąco. Gdy ono zaatakuje, bokser nie potrafi zejść ze sceny.

W czasie całej kariery Ali zarobił ponad 50 mln dolarów. Mimo choroby prowadził aktywne życie. Zbierał pieniądze na fundację swojego imienia - jego cena za wizytę na sympozjum to 200 tys. dol. W 1996 r. podczas otwarcia igrzysk w Atlancie zapalał znicz olimpijski.

Komentarze (20)
Zmarł Muhammad Ali. Człowiek, który zmienił Amerykę
Zaloguj się
  • wielkigatsby33

    Oceniono 23 razy 3

    Jeśliby zrobić wśród sportowców głosowanie na najlepszego sportowca wszech czasów, to Ali wygrałby z miażdżącą przewagą. To pokazuje jakim był wielkim człowiekiem.

  • distepfano

    Oceniono 3 razy 1

    Muhammed Ali nie pozwolił się spodlić amerykańskiemu imperializmowi.
    Sprzeciwił się rządowi i nie uczestniczył w wojnie z Wietnamem.

  • krzyzak1516

    Oceniono 7 razy 1

    Bokser i calkiem madry gosc, z charakterm. To rzadka cecha wsrod zawodnikow tego sportu. Na zawsze pozostanie Wielki.

  • distepfano

    Oceniono 2 razy 0

    To pięściarz, który nie pozwolił zhańbić swojego honoru - nie chciał być mordercą Wietnamczyków.
    Pozostał w naszych pamięciach jako człowiek honoru i bohater w zwycięskiej walce z upodlonymi Jankesami, którzy wówczas sprawowali swoje zimnowojenne rządy.

  • jerychonski

    Oceniono 5 razy -1

    Bardzo ciekawy jest wywiad Alego z 1971 "w temacie multi-kulti":
    www.youtube.com/watch?v=uDGuqazaXH4

  • szmatlawiecusuwakomentarze00

    Oceniono 3 razy -1

    Na zdjęciu z głównej, profilem stoi Ronaldo...

  • literyicyfry123

    Oceniono 4 razy -2

    Gdyby ten Murzyn nie zdradził swojej ojczyzny (dezercja) i wiary (przejście na Islam), to miałbym dla niego spory szacunek.

  • adonis79

    Oceniono 7 razy -3

    Ali był nielubianym świrem,pyszałkowatym typem. To że zmarł nie zmienia postrzegania go.Był kontrowersyjny i dla tego wywołuje takie emocje.I wcale nie był najlepszym w historii bokserem, nie mówiąc już że sportowcem.Miał bogate życie pełne zawirowań , wzlotów i upadków ale dobry PR to połowa sukcesu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX