Zbigniew Pietrzykowski, trzykrotny medalista olimpijski w boksie, nie żyje

Zbigniew Pietrzykowski

Zbigniew Pietrzykowski (Fot. Anna Lewańska/Agencja Gazeta)

Zbigniew Pietrzykowski przeżył 80 lat. Informację o śmierci znakomitego sportowca potwierdziła córka pięściarza.
Jesteś kibicem z Bielska-Białej? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Aż 11 tytułów mistrza Polski, cztery mistrza Europy i trzy medale olimpijskie. Takim dorobkiem może się poszczycić rzadko który sportowiec. Zbigniew Pietrzykowski, bokser z Bielska-Białej, sławę i szacunek kibiców zdobył jednak również z powodu walki przegranej...

W olimpijskim finale w 1960 r. Pietrzykowski po dramatycznej walce uległ na punkty 18-letniemu Amerykaninowi Cassiusowi Clayowi. Kilka lat później Clay został zawodowym mistrzem świata wagi ciężkiej, a już jako Muhammad Ali stał się jedną z najsławniejszych postaci współczesnego świata.



Po latach bokser z Bielska spotkał się z Alim. - Telewizja angielska zorganizowała w Londynie spotkanie z byłymi rywalami Alego. Kiedy prowadzący program zapytał go, czy pamięta, z kim walczył w finale olimpijskim w Rzymie, Ali odpowiedział, że z Polakiem. - Ale on mieszka za żelazną kurtyną - dodał. Był zdziwiony, kiedy po chwili znalazłem się obok niego. Serdecznie mnie wyściskał, choć był już wtedy bardzo sławny i... krzykliwy - wspominał pan Zbigniew.

Sportowa kariera Pietrzykowskiego związana była przede wszystkim z Bielskiem. - Mój starszy brat Wiktor trenował boks w klubie BBTS, ale zabronił mi zapisać się na treningi. Zacząłem więc ćwiczyć w BKS-ie, jednak po kilku miesiącach przeniosłem się do BBTS-u, bo to była lepsza drużyna. W Bielsku rozgrywaliśmy zawody w hali na terenie jednostki wojskowej przy ul. Bardowskiego. Zawodnicy mieli do dyspozycji tylko szatnię do przebrania się i ubikację. W tej hali nigdy nie przegrałem walki - mówił.

Na ringu stoczył 367 walk, z których przegrał zaledwie 14. Tylko na początku swojej kariery przegrał z krajowym rywalem. Zdarzyło się to w 1953 r., kiedy na mistrzostwach Polski uległ Leszkowi Laisowi z WKS-u Bydgoszcz. Nazywano go "Dżentelmenem ringu", ponieważ potrafił oszczędzać słabszych przeciwników i nie zadawać im nokautujących ciosów.

W 2003 r. został wybrany na najlepszego polskiego boksera w historii. W konkursie zorganizowanym z okazji 80-lecia Polskiego Związku Bokserskiego Pietrzykowski wyprzedził Jerzego Kuleja, Wiesława Rutkowskiego i Tadeusza Walaska.

Pietrzykowski boksował w czasach, kiedy najwięksi polscy mistrzowie nie mogli nawet myśleć o boksowaniu na zawodowych ringach. - Pieniądze zarobione w boksie starczały akurat na utrzymanie rodziny. Klubowy etat to było jakieś 2 tys. zł, w przeliczeniu wychodziło 20 dol. Za sukcesy dostawało się na przykład komplet garnków, chociaż brązowy medal na igrzyskach w Tokio w 1964 r. został wyceniony na 50 dol. Jak wygrałem plebiscyt na najlepszego sportowca w woj. katowickim, dostałem książkę, a drugi w konkursie sławny bramkarz Edward Szymkowiak jakąś cenniejszą nagrodę. Roman Stachoń, szef ówczesnego Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej, postanowił mi to jakoś wynagrodzić i dał talon na samochód. Mogłem wtedy kupić skodę spartak - opowiadał bokser.

Po zakończeniu kariery był trenerem, biznesmenem, posłem na Sejm. Działał w Polskim Komitecie Olimpijskim i Fundacji "Gloria Victis", która pomaga byłym sportowcom. Pietrzykowski uczył kiedyś boksu słynnego aktora Willema Dafoe. W 1989 r. na terenie obozu koncentracyjnego w Auschwitz był kręcony film "Triumf ducha" z udziałem aktora. Pan Zbigniew konsultował przebieg pojedynków toczonych przez bohaterów filmu.

Największe sukcesy Pietrzykowskiego: srebrny (1960) i brązowy (1956, 1964) medalista olimpijski, mistrz Europy (1955, 1957, 1959, 1963).

Zobacz także
  • Piotr Żyła Klub Adama Małysza i Piotra Żyły zmienia nazwę
  • Mecz polskiej ligi futbolu amerykańskiego Futboliści z Będzina zagrają dla dziewczyny, której tramwaj zmiażdżył nogę
  • Hala sportowa przy ul. Żeromskiego w Sosnowcu Po Sosnowcu krąży pewna plotka... Koszykarze i siatkarze byliby zachwyceni!
Komentarze (23)
Zbigniew Pietrzykowski, trzykrotny medalista olimpijski w boksie, nie żyje
Zaloguj się
  • Wiesław Ryński

    0

    Jestem mieszkańcem Wejherowa, rodzinnym mieście Henryka Dampca, v-ce mistrza Europy z Lucerny. W okresach zgrupowań, które odbywały się często w Cetniewie, dużo kadrowiczów gościło u swojego przyjaciela w Wejherowie, tzn także u mnie. Poznałem Zbyszka jako człowieka wyjątkwego: spokojny, tolerancyjny, wyrozumiały wybaczalny itd itd.. Nigdy nie używał alkoholu, wręcz powstrzymywał niektórych kolegów od tej używki. Byłem z nim także na obiedzie w gdańskim Monopolu( to taki wówczas super lokal), czekając na Kawkę (Heńka D.), opowiedział mi cały swój życiorys. Superman. Cześć Jego pamięci.

  • anasz

    0

    RING WOLNY OSTATNIE STARCIE, MISTRZU (*)

  • lkael

    Oceniono 2 razy 2

    Był Pan największym moim wzorem sportowca. Zawsze chciałem być taki jak Pan. Dziękuję za wszystkie walki, za wspaniałe chwile, za to że mogłem marzyć by być tak wspaniałym sportowcem. Marzenia, ale ubarwiające życie biednego chłopca ze wsi.
    Żegnaj i bardzo, bardzo dziękuję.

  • lutek47

    Oceniono 1 raz 1

    Żegnaj Mistrzu [*].

  • bukaj22

    Oceniono 1 raz 1

    To wielka strata dla Polskiego Sportu :{ Wieczny odpoczynek Panie Zbigniewie. {*} {*} {*}

  • jw123

    Oceniono 1 raz 1

    Miałem okazje spotkać go w Kołobrzegu - Wysoki ,rozmowny - wieczny odpoczynek ...

  • miro_to_ja

    Oceniono 3 razy 1

    w jego wadze walczyli Laszlo Papp i Muhamad Ali i stąd zabrakło złotego medalu olimpijskiego. Szkoda! Szkoda też, że we wspomnieniach Pan Zbigniew zakłamuje trochę historię. Niby walczyli tylko za książkę i ledwo starczało na utrzymanie rodziny, ale udało się jakoś odłożyć na skodę spartak - samochód w tamtych czasach był nieosiągalnym, nawet w marzeniach, luksusem. Prawda jest taka, że sportowcy byli pieszczochami PRL, bananową młodzieżą tamtych czasów. Nie ma co się tego wstydzić, bo należało im się i nie za to ich kochaliśmy, a za takie walki i sukcesy jak Pana Zbigniewa.

  • prerekwizyt

    Oceniono 2 razy 2

    Wspaniały sportowiec - godny człowiek. Żal.

  • edd.y

    Oceniono 17 razy 17

    Olbrzymi szacun Panie Zbigniewie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje