Sport.pl

Zbigniew Pietrzykowski, trzykrotny medalista olimpijski w boksie, nie żyje

Wojciech Todur
19.05.2014 , aktualizacja: 19.05.2014 08:52
A A A Drukuj
Zbigniew Pietrzykowski

Zbigniew Pietrzykowski (Fot. Anna Lewańska/Agencja Gazeta)

Zbigniew Pietrzykowski przeżył 80 lat. Informację o śmierci znakomitego sportowca potwierdziła córka pięściarza.
Jesteś kibicem z Bielska-Białej? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Aż 11 tytułów mistrza Polski, cztery mistrza Europy i trzy medale olimpijskie. Takim dorobkiem może się poszczycić rzadko który sportowiec. Zbigniew Pietrzykowski, bokser z Bielska-Białej, sławę i szacunek kibiców zdobył jednak również z powodu walki przegranej...

W olimpijskim finale w 1960 r. Pietrzykowski po dramatycznej walce uległ na punkty 18-letniemu Amerykaninowi Cassiusowi Clayowi. Kilka lat później Clay został zawodowym mistrzem świata wagi ciężkiej, a już jako Muhammad Ali stał się jedną z najsławniejszych postaci współczesnego świata.



Po latach bokser z Bielska spotkał się z Alim. - Telewizja angielska zorganizowała w Londynie spotkanie z byłymi rywalami Alego. Kiedy prowadzący program zapytał go, czy pamięta, z kim walczył w finale olimpijskim w Rzymie, Ali odpowiedział, że z Polakiem. - Ale on mieszka za żelazną kurtyną - dodał. Był zdziwiony, kiedy po chwili znalazłem się obok niego. Serdecznie mnie wyściskał, choć był już wtedy bardzo sławny i... krzykliwy - wspominał pan Zbigniew.

Sportowa kariera Pietrzykowskiego związana była przede wszystkim z Bielskiem. - Mój starszy brat Wiktor trenował boks w klubie BBTS, ale zabronił mi zapisać się na treningi. Zacząłem więc ćwiczyć w BKS-ie, jednak po kilku miesiącach przeniosłem się do BBTS-u, bo to była lepsza drużyna. W Bielsku rozgrywaliśmy zawody w hali na terenie jednostki wojskowej przy ul. Bardowskiego. Zawodnicy mieli do dyspozycji tylko szatnię do przebrania się i ubikację. W tej hali nigdy nie przegrałem walki - mówił.

Na ringu stoczył 367 walk, z których przegrał zaledwie 14. Tylko na początku swojej kariery przegrał z krajowym rywalem. Zdarzyło się to w 1953 r., kiedy na mistrzostwach Polski uległ Leszkowi Laisowi z WKS-u Bydgoszcz. Nazywano go "Dżentelmenem ringu", ponieważ potrafił oszczędzać słabszych przeciwników i nie zadawać im nokautujących ciosów.

W 2003 r. został wybrany na najlepszego polskiego boksera w historii. W konkursie zorganizowanym z okazji 80-lecia Polskiego Związku Bokserskiego Pietrzykowski wyprzedził Jerzego Kuleja, Wiesława Rutkowskiego i Tadeusza Walaska.

Pietrzykowski boksował w czasach, kiedy najwięksi polscy mistrzowie nie mogli nawet myśleć o boksowaniu na zawodowych ringach. - Pieniądze zarobione w boksie starczały akurat na utrzymanie rodziny. Klubowy etat to było jakieś 2 tys. zł, w przeliczeniu wychodziło 20 dol. Za sukcesy dostawało się na przykład komplet garnków, chociaż brązowy medal na igrzyskach w Tokio w 1964 r. został wyceniony na 50 dol. Jak wygrałem plebiscyt na najlepszego sportowca w woj. katowickim, dostałem książkę, a drugi w konkursie sławny bramkarz Edward Szymkowiak jakąś cenniejszą nagrodę. Roman Stachoń, szef ówczesnego Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej, postanowił mi to jakoś wynagrodzić i dał talon na samochód. Mogłem wtedy kupić skodę spartak - opowiadał bokser.

Po zakończeniu kariery był trenerem, biznesmenem, posłem na Sejm. Działał w Polskim Komitecie Olimpijskim i Fundacji "Gloria Victis", która pomaga byłym sportowcom. Pietrzykowski uczył kiedyś boksu słynnego aktora Willema Dafoe. W 1989 r. na terenie obozu koncentracyjnego w Auschwitz był kręcony film "Triumf ducha" z udziałem aktora. Pan Zbigniew konsultował przebieg pojedynków toczonych przez bohaterów filmu.

Największe sukcesy Pietrzykowskiego: srebrny (1960) i brązowy (1956, 1964) medalista olimpijski, mistrz Europy (1955, 1957, 1959, 1963).

  • 4
  • 5
Komentarze (23)
Zaloguj się
  • badziewiak66

    Oceniono 128 razy 126

    No to już z Papą Stammem się spotkał. Obejrzyjcie tę walkę z Alim. Praca nóg, technika i głowa. Godnie przeżył swoje życie, szkoda że nie miał szansy na zawodowym ringu.

  • Oceniono 39 razy 39

    Mialem wielki honor poznac pana Zbyszka, przez dlugi tydzien wyjazdu na olimpiade. Mialem ogromna przyjemnosc i szczescie poznac jego opowiesc o walce z Clayem i o wielu innych, np. walkach z Rosjanami.

    Co za Inteligencja, co za klasa, jaki fantastyczny czlowiek.

    Panie Zbyszku, kochalismy Pana jako kibice, wlasnie z kulture, za szacunek dla przeciwnika, za ogromny KUNSZT, o walecznosci i twardosci juz napisano legendy.

    Niech Pan odpoczywa w spokoju !!!!!!!!

  • Oceniono 24 razy 22

    Fenomenalne walki z Pappem. W finale IO w Melbourne, Pan Zbyszek przed ogłoszeniem werdyktu uniósł w górę rękę Węgra (chociaż walka była niezmiernie wyrównana). W Budapeszcie trwało akurat powstanie przeciw komunistycznym bandytom (Rakosi i inni) oraz "przywracającym ład i porządek" sowieckim agresorom...

  • student_zebrak

    Oceniono 19 razy 17

    Sluchalismy w PR sprawozdania z Rzymu. Moja babcia, osoba niezwykle religijna, po wysluchaniu werdyktu sedziowskiego zachowalo sie malo sportowo i zupelnie niereligijnie :D
    Mysle, ze tamta walke wygral jednak pan Pietrzykowski.

  • Oceniono 16 razy 8

    Ali wschodził, Zb.Pietrzykowski schodził - trochę rozminęli się. P.Zbigniew nie był przyzwyczajony do walki pełnorundowej, gdyż zwykle nokautował rywali wcześniej. I wspaniałe walki z Laszlo Pappem, także późniejszym mistrzem świar=ta

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX