Sport.pl

Władimir Kliczko łatwo znokautował Leapaia

Głowa Aleksa Leapaia odskakiwała po celnych ciosach Władimira Kliczki, aż w piątej rundzie Samoańczyk dwukrotnie padał na deski. Za drugim razem już się nie podniósł. Ukrainiec wygrał po raz 63. w karierze i pozostał mistrzem świata wagi ciężkiej federacji WBA, WBO i IBF.
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Od pierwszych sekund było jasne, jak potoczy się ta walka, i jedyną niewiadomą było to, ile rund wytrzyma Leapai. Pretendent przyjmował ciosy seryjnie, lewe proste mistrza z łatwością przedzierały się przez gardę reprezentanta Australii. Ten padł już w pierwszej rundzie, choć wtedy akurat wydawało się, że nie był to efekt ciosów, a potknięcia.

Potem było już tylko jednostronne obijanie przeciwnika. Kliczko miał pełną kontrolę. Umiejętnie wykorzystywał przewagę fizyczną, robiąc użytek z 203-centymetrowego zasięgu, lepszej szybkości i koordynacji. Z każdą rundą Leapai obrywał więcej i mocniej. Miał problem ze zorganizowaniem defensywy, o ataku na mistrza nie było nawet mowy. Kliczko nie przyjął ani jednego groźnego ciosu, po walce wyglądał, jakby wrócił z przebieżki, a nie z pojedynku o mistrzostwo świata.

Finał widowiska rozegrał się w piątej rundzie, gdy za lewymi prostymi Kliczki poszły ciosy prawą ręką. Po jednej z takich kombinacji Leapai osunął się na deski. Wstał tylko po to, by przyjąć kolejną porcję ciosów i znów upaść. Tym razem oznaczało to koniec pojedynku, a Kliczko mógł wykonać drugą część misji, czyli przypomnieć światu o sytuacji na Ukrainie.

- Nie może być żadnego kompromisu tam, gdzie biją ludzi. Mam nadzieję, że to wszystko się skończy. Jestem dumny z moich rodaków - mówił mistrz świata, odziany we flagę Ukrainy.

Jeszcze przed walką młodszy Kliczko podkreślał, że tym razem nie chodzi tylko o pas i śrubowanie rekordu. - Walczę dla mojego kraju i dla braci Kliczko - powiedział. Witalij to jeden z przywódców Majdanu, a sami bracia stali się symbolem Ukrainy. Stąd niecodzienna otoczka walki. Hymn kraju odśpiewała żona Witalija - Natalia, ubrana w suknię w narodowych barwach.

Więcej o:
Komentarze (26)
Władimir Kliczko łatwo znokautował Leapaia
Zaloguj się
  • boguslawbch6808

    Oceniono 82 razy 76

    Ja też mam nadzieję, że to wszystko się skończy...
    Tylko co komu ten Samoańczyk zawinił?

  • yoric

    Oceniono 38 razy 34

    Wilder w pierwszej rundzie wypadłby za liny... Nikt go jeszcze przez parę lat nie puści na takie wody i dobrze, bo szkoda, żeby mu Kliczko złamał karierę, jak kilku postaciom typu Adamek. To nie jest jeszcze poważny zawodnik. Najpoważniejszy był Powietkin i widzieliśmy, co się stało.

  • 24jannormalny

    Oceniono 39 razy 29

    to tak jakby znany mysliwy ustrzelił krowe na pastwisku i sie z tego cieszył ,co za trofeum,brawo.

  • cr7hg

    Oceniono 30 razy 12

    Kolejny kelner.. wilder czekamy

  • tow_rydzyk

    Oceniono 30 razy 10

    Na milosc blizniego... nie wciskajcie polityki do sportu...
    Ten nieszczesny bokser-amator rodem z Wysp Tonga nawet nie ma pojecia ,ze panstwo o nazwie Ukraina istnieje...

  • szukagnik

    Oceniono 26 razy 4

    Przede wszystkim wyglądało to jakby licealista dopadł przedszkolaka i chciał się z nim pobawić. Żałosne wydają mi się, w kontekście tej walki, słowa o Ukrainie. nie było w tym boksu, nie było szacunku do kibiców, ukraińskiej (ich) ojczyzny też nie. Parafrazując Kononowicza: "nie było niczego.

    Po prostu zarabianie pieniędzy (czemu absolutnie nie jestem przeciwny). Gdyby nie reklamy to 'walka' zakończyłaby się w 1. rundzie (pieniądz, pieniądzem, ale mimo wszystko na tak żałosne 'widowisko' się nie godzę. Walka na 30% ?!)A ukraińskie odniesienia, jeśli mi wolno, nazwę cynicznymi.

  • k-x

    Oceniono 26 razy 4

    ŻENADA, nie boks, nie walka.

  • mer-llink

    Oceniono 13 razy 3

    O co ten patriotyczno-ukrainski gwałt?
    Rozumiałbym, jakby pan Kliczko publicznie nakładł po pysku jakiemuś generałowi GRU na Placu Czerwonym w MOskwie - to by było "dla Ukrainy".
    Ale w wygodnej sali widowiskowej pobić jakiegoś niedużego Australijczyka - to co to za kontekst?
    No, chyba że ten przeciwnik to był agent Kremla...
    Najlepiej - generał moskiewskiego GRU.

    P.S. Piszesz Droga Redakcjo, raz, że pobity to Samoańczyk, a drugi raz, że Australicjczyk. Zdecyduj się, obywatelem jakiego państwa jest Twoim zdaniem pobity?
    Chyba że tp rzeczywiście agent, i to podwójny, to wtedy takie zamieszanie z obywatelstwami byłoby oczywiste jako dobra maska agenturalna....
    A, to wtedy pardon, excuze moi, Entschuldigung....

  • optymista2014

    Oceniono 2 razy 2

    A czemu Kliczce nie dobieraja wysokich przeciwnikow jak Robert Helenius? On juz pokonal Chisore, ma 2 metry wzrostu, moglby byc grozny dla Wladimira!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX