Sport.pl

Zderzenie Adamka ze ścianą

Radosław Leniarski
17.03.2014 , aktualizacja: 17.03.2014 20:14
A A A
Tomasz Adamek

Tomasz Adamek (Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Żaden pięściarz nie chce kończyć kariery porażką. Ani Andrzej Gołota, ani Muhammad Ali. A jednak obaj zeszli z ringu upokorzeni. Czy po sobotniej porażce Tomasz Adamek będzie jeszcze boksował?
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

- Jeszcze nigdy nie widziałem Tomka tak załamanego jak po przegranej ze Sławą Głazkowem. Jakby jego depresję po porażce z Witalijem Kliczką pomnożyć razy 100. Wyjeżdżając samotnie w środku nocy spod hali Sands Casino w Bethlehem, miał łzy w oczach - mówi Przemysław Garczarczyk, dziennikarz amerykańskiej strony FightNews.com i opiekun mediowy ekipy Adamka.

Najlepszego polskiego pięściarza wagi ciężkiej pobił w sobotę młodszy o osiem lat zawodnik, który, owszem, ma za sobą ładną kartę amatorską i brązowy medal olimpijski z Pekinu, ale stoczył dotąd zaledwie 17 profesjonalnych pojedynków. W dodatku przeciwników Ukraińca wybierano chyba z książki telefonicznej, bo - oprócz Malika Scotta, z którym zremisował dzięki dość wątpliwemu i zbyt korzystnemu werdyktowi - są szerzej nieznani. - Nie wiem, co dalej z karierą. Wiem, że nie zaboksuję już o tytuł. To niemożliwe - powiedział w telewizji NBC zaraz po przegranym pojedynku 37-letni Adamek. - Nie stać mnie na budowanie kariery od nowa.

Ringowe wypowiedzi dla NBC i dla Polsatu były jedynymi, jakie wycisnęły z niego media w USA.

Kilkanaście minut później Kathy Duva z Main Events, promotorka obydwu walczących w sobotę pięściarzy, dołożyła swoje: - Byliśmy świadkami zmiany warty.

To miara upokorzenia byłego mistrza świata wagi półciężkiej i juniorciężkiej, przeciwnika w walce o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej.

Adamek nie wyglądał w pojedynku z Głazkowem tak tragicznie, jak wskazuje stan jego ducha. Ukrainiec nie spuścił mu lania. Było to raczej bezlitosne, inteligentne i precyzyjne wykorzystanie wiedzy, jaką nabył jako sparingpartner podczas przygotowań Polaka do walki z Dominickiem Quinnem w sierpniu zeszłego roku. Oczywiście to, że były sparingpartner staje się później przeciwnikiem, jest powszechne. Ale trzeba z tym uważać, zwłaszcza powinni uważać zaawansowani wiekowo pięściarze, którzy powoli tracą największe zalety. Te, dzięki którym dotąd wygrywali.

A jednak trener Adamka Roger Bloodworth przed pojedynkiem bagatelizował znaczenie zeszłorocznych sparingów.

Głazkow potrafił wykorzystać to, co wtedy zauważył - słabość Adamka w defensywie, opuszczoną prawą rękę, otwartą, wrażliwą na ciosy prawą stronę obrony. W połączeniu z większą szybkością lewych prostych - dotąd szybkość była atutem Polaka - miał gotowy sposób na zwycięstwo z Adamkiem. Rzadko zdarza się, by lekarz już po trzeciej rundzie musiał wejść do narożnika i badać, czy walka powinna trwać pomimo urazów związanych z przyjęciem dziesiątków ciosów. Tak było w sobotę.

Jednak porażka ma swoje głębsze przyczyny, powiedzmy, naturalne. Jedną z nich jest właśnie utrata szybkości, czyli cechy fizycznej, która najszybciej spada wraz z wiekiem. Adamek mógł na niej polegać i wygrywać, nie dysponując nokautującym ciosem, wzrostem ani wagą urodzonego pięściarza wagi ciężkiej.

Drugą przyczyną jest "przebieg" - 52 walki, 351 rund w 15 lat. W ostatnich czterech latach było to 12 pojedynków. Aż dziewięć z nich trwało w pełnym wymiarze, dziesiąty był wielorundowym laniem od Witalija Kliczki.

Właśnie pojedynek z wielkim Ukraińcem był szczytem, po którym zaczęło się schodzenie Adamka. Od porażki we Wrocławiu dwa i pół roku temu Polak ani razu nie wyglądał na numer 3 wagi ciężkiej, jakim był w wielu rankingach. Po bardzo trudnej, lecz zdecydowanie zwycięskiej walce z Nagym Aquilerą, z olbrzymimi problemami wygrał z Eddiem Chambersem, choć ten wszedł do ringu po półtorarocznej przerwie i przez 11 rund bił się niemal wyłącznie prawą ręką, bo w lewej naderwał mięsień. Z Travisem Walkerem, żadnym tam orłem ani sokołem, Polak miał poważne kłopoty i leżał na deskach. Była też walka z o 10 kilogramów lżejszym żółtodziobem w wadze ciężkiej Steve'em Cunninghamem (dopiero druga walka Amerykanina w najwyższej kategorii), zakończona wstydliwym, niejednogłośnym zwycięstwem Polaka wbrew opinii wielu obserwatorów.

Może więc Adamek padł ofiarą "efektu Kliczków". Kilku ambitnych zawodników po zderzeniu z największymi atletami boksu przeżywało długi kryzys formy połączony ze zniechęceniem lub w ogóle rezygnowało. Witalij wyrzucił z ringu na zawsze Lennoxa Lewisa i Shannona Briggsa, Władimir wpędził w depresję Rusłana Czagajewa, Eddiego Chambersa, Lamona Brewstera i Samuela Petera.

Pięściarzom trudno przejść do porządku i do kolejnych walk po gwałtownym, drastycznym odarciu z marzeń o zdobyciu najważniejszego tytułu, po bardzo bolesnym uświadomieniu sobie własnych ograniczeń, jak to się dzieje w starciach z Kliczkami. Znaczy po dojściu do ściany.

W normalnym życiu człowiek idzie na terapię, roczne wakacje, zmienia otoczenie itd. W boksie po kilku miesiącach trzeba znów wejść do ringu ze 100-kilowym facetem, który myśli tylko o tym, by cię zniszczyć.

Adamek wciąż jest bardzo chętnie oglądany w kraju. Artykuł o jego porażce z Głazkowem był jednym z najczęściej czytanych w niedzielę w serwisie Sport.pl. W poniedziałek nie odbierał telefonu, nie ma wieści o jego planach. Być może nie odetnie się od boksu jednym gwałtownym cięciem, lecz zrobi to na przykład pojedynkiem w Polsce - a ten przyciągnie zainteresowanie. Czy pożegna się zwycięstwem? Przypadek Gołoty, który doznał upokarzających porażek z Adamkiem i Przemysławem Saletą, wskazuje, że niekoniecznie. Ale przecież nawet Ali - zachowując wszelkie proporcje - przegrał dwie ostatnie walki.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 6
  • 2
Komentarze (51)
Zaloguj się
  • zwolay

    Oceniono 89 razy 79

    ZaZa Gmitruka i w niższej kategorii obijałeś najlepszych-teraz masz Rogera i walczysz w ciężkiej do której nie pasujesz-jakie są efekty odpowiedz sobie sam.

  • slodki_marcin

    Oceniono 84 razy 76

    Na koniec leje Szpilke w Polsce i może kończyć bogatą karierę.

  • facio60

    Oceniono 67 razy 61

    W boksie jest kilka żelaznych reguł; im zawodnik starszy i im więcej stoczył ciężkich walk połączonych z przyjęciem wielu ciężkich uderzeń na głowę, tym wolniej reaguje na zewnętrzne bodźce.
    Urazy głowy powodują, że reakcje stają się opóźnione, nawet b. dobre przygotowanie fizyczne nie pomoże.
    W walce z szybkim przeciwnikiem lub/i mocno bijącym, nie ma możliwości wyprowadzenia wyprzedzającego ataku lub zastosowania skutecznej obony. Tak kończyli karierę Michalczewski, Gołota czy najsłynniejszy Ali.
    W przypadku Adamka, mamy do czynienia z bokserem, którego atutem była żelazna wytrzymałość, szybkość, ale jednocześnie przyjmował on b. wiele ciężkich uderzeń na głowę (tzw. żelazna szczęka). No i to odbiło się rykoszetem.
    Moim zdaniem Adamek nie ma szans w starciu z młodszymi, szybkimi przeciwnikami. Gdy na dodatek spotka się z mocno bijącym (Głazkow takim nie był i nie będzie) nieszczęście w postaci ciężkiego nokautu wisi w powietrzu.
    Dlatego powiem to głośno: Panie Tomku koniec kariery - może na koniec jakaś pokazowa walka w Polsce z polskim bokserem lub z jakąś byłą sławą i pakujemy rękawice.

  • muminos1975

    Oceniono 66 razy 26

    moim zdaniem juz od kilku walk sędziowie go wyciagali za uszy

    ps, płacz płacz, dobrze Ci tak , za to jak zbiłes Andrzeja.

  • zz-4

    Oceniono 85 razy 21

    Adamek to bokser nudny jak flaki z olejem. Na jego walkach mam problemy z dotrzymaniem do II rundy (zasypiam w połowie I). Ale swój cel osiągnął - tym celem była walka z Kliczko i kasa.
    Wy tu narzekacie, on się żali, że nie wie co z jego karierą ale to sprytny górol. Spoko, wy musicie do biur i fabryk a górol już nie. I o to chodziło z tą wagą ciężką.

  • sirseb

    Oceniono 33 razy 17

    to ten z fabryką przetwórstwa jabłek w brzuchu podczas jazdy samochodem?

  • andre155

    Oceniono 24 razy 14

    Eh myślałem, że to artykuł Pindery. On tak ładnie widział remis w ostatniej walce.

  • hel14

    Oceniono 72 razy 12

    Przykre jest tylko to, że Adamek jest załamany jedynie dlatego, że nie dojdzie do skutku jego walka z Kliczką. Ale jemu nie chodziło wcale o prawdziwą walkę z Kliczką a jedynie o samą walkę i zarobienie kasy. Oczywiście by się odgrażał i ględził o swojej dobrej formie i wygranej ale.... sam by w to nie wierzył. A walka odbyła by się pewnie na stadionie w Polsce, żeby zebrać więcej kasy. Dobrze, że ten pazerny i chciwy na kasę człowieczek w końcu zejdzie z ringu. A może jeszcze zechce mu się zarobić kasę w Polsce..... może ze Szpilką, Zimnochem, Włodarczykiem..? To są dla niego godni przeciwnicy teraz... jak nie za mocni. Nigdy nie zapomnę mu poniżenia Gołoty. Chciwy prostak, nic więcej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX