Sport.pl

Himalaje polskiego boksu [FELIETON]

Okoliczności wyprawy na Moskwę biednego Andrzeja Wawrzyka, znokautowanego trzask-prask! w trzeciej rundzie przez Aleksandra Powietkina, były takie, że powinno się tę ciężką próbę nazwać szczytem masochizmu, ściśle zaplanowanym i z żelazną konsekwencją zrealizowanym aktem przemocy na samym sobie - pisze w felietonie po przegranej walce Polaka dziennikarz "Gazety? Radosław Leniarski.
Relacje na żywo w twoim smartfonie. Pobierz aplikację Sport.pl LIVE »

Jego promotorowi Andrzejowi Wasilewskiemu można by dać jakiś puchar, za doprowadzenie do tego pojedynku. On też osiągnął swoje Himalaje - a mianowicie pierwszy straceńczy pojedynek o mistrzostwo świata wagi ciężkiej swojego pięściarza.

Aby docenić ten akt masochizmu: przeciwnik Wawrzyka był mistrzem świata wagi superciężkiej wśród amatorów. Był też dwukrotnym mistrzem Europy wagi superciężkiej amatorów oraz mistrzem olimpijskim wagi superciężkiej. Następnie w wieku 26 lat przeniósł się na zawodowstwo i po pięciu latach zdobył tytuł mistrza świata wagi ciężkiej, pokonując innego kapitalnego pięściarza Rusłana Czagajewa.

Wawrzyk z kolei - dla kontrastu - w boksie amatorskim swojego piętna nie odcisnął, bo zaczął boksować w 2006 r., od razu jako zawodowiec. Zresztą w boksie zawodowym również takiego piętna nie odcisnął. Ja pamiętam go z niezaskakującego znokautowania człowieka autodemolki Marcina Najmana na Torwarze w 2008 r. oraz z tańca świętego Wita po dwóch ciosach weterana walk w ringu i przy barze Rosjanina Dennisa Bachtowa (przed rokiem). Był to bój o tytuł WBA International oraz CIS and Slovenian Boxing Bureau. Ten drugi tytuł przyznaje się zawodnikom z byłych republik ZSRR, wschodniej Europy i centralnej Azji, przy okazji też Słowenii, i w sumie nie dziwota, że był to wówczas tytuł wakujący, znaczy wolny. Już zresztą tego egzotycznego trofeum nie ma.

Pojedynek z Powietkinem o jego tytuł odbywał się w Moskwie, co jak wiadomo, mocno utrudnia przyjezdnym zadanie, czyli pokonanie Rosjanina, choćby słabego, co oczywiście tutaj nie zachodziło.

Mało tego, właśnie niedawno Powietkin i jego obóz wygrali przetarg na organizację pojedynku z Władymirem Kliczką o prawdziwy tytuł mistrza świata wersji m.in. WBA (Kliczko jest tzw. supermistrzem, Powietkin zaś tzw. zwykłym mistrzem, co jest oczywiście sztuczką organizacji WBA mającą na celu wyciągnięcie dodatkowych pieniędzy od promotorów za licencjonowanie kolejnych walk) wart ponad 23 mln dol. Wygrany przetarg rozpłynąłby się we mgle, gdyby Rosjanin z Polakiem przegrał. Ogłoszenie wyników przetargu przed walką z Wawrzykiem świadczy o tym, co Powietkin i jego trupa sądzą o powadze sytuacji przed pierwszym gongiem.

To dlatego, gdy ktoś mnie zapyta - dla kawału - co to jest szczyt hurraoptymizmu, powiem: Wawrzyk jadący do Moskwy po tytuł. Większe szanse miałby rowerzysta tnący w poprzek nawały tirów na A1. Wawrzyk i inni pięściarze polscy stopniowo przesuwają szczyt hurraoptymizmu w kierunku Himalajów, a promotorzy szczyt wyrachowania.

Mariusz Wach walczący z Władimirem Kliczką, Albert Sosnowski próbujący sił z jego starszym bratem Witalijem - to ten sam rodzaj samozniszczenia polegający na tym, że promotorzy i ich pięściarze słabi lub przeciętni, bez żadnych sukcesów w boksie amatorskim, wykorzystują tę jedną szansę na zarobienie ochłapów z pańskiego stołu, nawet gdyby miało to oznaczać ciężkie lanie lub trwały uszczerbek na zdrowiu.

Ponieważ od czasów Wojciecha Bartnika, czyli od 21 lat, Polska nie zdobyła medalu olimpijskiego, ponieważ do igrzysk w Londynie nie zakwalifikował się żaden polski pięściarz, ponieważ na mistrzostwach świata ostatni medal Polak zdobył 10 lat temu, z czasem oni i promotorzy zainstalują szczyt sportowego obciachu na Mount Evereście.

Trener Andrzeja Wawrzyka: » Powinien sobie zrobić dłuższą przerwę


Więcej o:
Komentarze (8)
Himalaje polskiego boksu [FELIETON]
Zaloguj się
  • rubin77

    Oceniono 91 razy 91

    Po walce Wawrzyka celnego komentarza udzielił amerykański komentator sportowy Dan Rafael. A mianowicie powiedział że wielki szacunek należy się człowiekowi który sprawił że Wawrzyk miał bilans walk 27-0. Szacunku do tych pseudobokserów i pseudopromotorów nabrał też Polsat, bo organizują te śmieszne gale jedna za drugą. A niektóre nawet w PPV. Szacunek dla Polsatu że znajdują jeleni którzy za to płacą.

  • szyfrant.zielonka

    Oceniono 52 razy 52

    Wypracowanie sobie rekordu 27-0 nie jest jeszcze czymś niezwykłym, zważywszy że Wawrzyk bił się (bo o boksowaniu ciężko mówić) z zupełnie anonimowymi, nieznanymi nikomu rywalami. No, może poza Najmanem, który znany jest z tego, że jedyną zwycięską walkę stoczył na planie bigbrathera.
    Inną, równie skuteczną drogę "wyrabiania rekordu" obrał inny nasz orzeł - Zimnoch. Podobno pokonał jakiegoś dziadka, który kilkadziesiąt lat temu przywalił samemu Lennoxowi! Słyszałem już o planach walki z Holyfieldem, później przyjdzie kolej na Foremana i Muhhamada Aliego (aktualnie trwają ustalenia, czy potencjalni rywale jeszcze żyją). Zawsze też można namówić Mariolkę na walkę z Endrju.
    A jak bilans wygląda imponująco - to organizuje się walkę życia, dzięki której, kosztem kilku siniaków na gębie można się ustawić finansowo na kilka lat.

  • slaskwroclaw_fan

    Oceniono 26 razy 24

    przeciez tu chodzi o pieniadze a nie jakis sport. Lepiej przegrac za wieksza kase niz wygrac za nic na gali w jakims ciechocinku

  • clevland

    Oceniono 16 razy 6

    Himalaje?
    Jaki boks amatorski taki i zawodowy. Z pustego i Salomon nie naleje.

    Powietkin walczył w kratkę:
    Przegrał walkę z drewnianym Marco Huckiem. Tym razem oszukali Marco Hucka.
    Brak kondycji, dynamiki.
    Wygrał ostatnią walkę z totalnym emerytem Hasimem Rahmanem.

    Gdyby Powietkin zaprezentował się tak jak w walce z Huckiem, byłaby jakaś szansa.
    Tylko że Wawrzyk to napompowany balonik, który ponoć na ostatnim sparingu został znokautowany w dużych rękawicach przez jakiegoś przeciętniaka.

    Zagadkowa była też sprawa rękawic Powietkina które to zaginęły przed walką.
    Czy strona polska sprawdzała te rękawice przed walką? Nie wiem.

    Przykład zadymy jaką zrobił Witalij Kliczko przed walką brata z Mariuszem Wachem, o rękawice w których ponoć brakowało wyściółki pokazuje iż scenariusze mogą być różne.

    To że w Polsce pojawiają się i wygrywają na zawodowych ringach bokserzy tacy jak Tomasz Adamek, Mateusz Masternak pokazuje że tylko nieliczni mają szanse.

    Podobnie było z Adamem Małyszem, szczególnie że w Polsce skocznie narciarskie to towar deficytowy.

    Autor tekstu może zająłby się przyczynami dlaczego polscy bokserzy nie załapali się na olimpiadę..
    Bo przykładem przełożenia sukcesu olimpijskiego na karierę zawodową jest Powietkin.

    Jego walka z Kliczką będzie tylko dla pieniędzy.
    Powietkin nie ma większych szans, dlatego do tej pory tak umiejętnie unikał starcia...

    Pas Powietkina, Andrzej Gołota nazywa "półpaścem".
    Pasy mistrzowskie wagi ciężkiej są w rękach braci Kliczko.

  • szejker1984

    Oceniono 6 razy 4

    Prawda niestety jest taka, że dziś waga ciężka to przede wszystkim bracia Kliczko (oczywiście dziś bardziej Władimir bo Witalij już chyba powoli zaczyna sobie odpuszczać). Potem jest długo nic i dopiero ewentualnie są tacy zawodnicy jak Haye, Pulev, Fury, Povietkin, Helenius i pewnie paru innych. Niestety oni też mają nabite z kelnerami bilanse walk (co oczywiście jest dość normalną praktyką w boksie) i jakieś tam walki lepsze lub gorsze z kimś z czołówki. Generalnie mówienie, który z nich miałby szanse z Władymirem to trochę jak wróżenie z fusów....a na końcu i tak pewnie dostaliby srogie lanie (jak do tej pory chyba tylko Haye uniknął naprawdę porządnego obicia przez Władymira ale sam też nie zrobił mu żadnej krzywdy). Jest jeszcze ten nasz Adamek ale w zasadzie nie wiadomo o co mu teraz chodzi (pewnie o kasę ale jeśli o kasę to czemu się na własne życzenie oddala od walki o pas).
    Polscy promotorzy jak Wasilewski,Babiloński czy Kołodziej próbują grać najlepiej jak potrafią takimi kartami jakie mają i trudno się dziwić, że jak trafia się okazja do boksowania o pas, którejś z liczących się federacji to nie odmawiają. Drugiej takiej szansy może nie być tym bardziej, że zawodnicy tacy jak Wach czy Wawrzyk to raczej nie są potencjalni dominatorzy wagi ciężkiej.

  • hdjkgsdfsdfhf

    Oceniono 17 razy 1

    Pytanie tylko czy jest w tym cokolwiek złego? Jest sobie taki bokser jak Wawrzyk, ktory chcialby zarobic niezla sumkę, a promotor go prowadzi do walki o MS wagi ciezkiej, chociaz talentu nie starcza. Kazdy bokser tej klasy by tak chciał. Lepsze okruchy z panskiego stolu niz nic, a wlasnie nic otrzyma 300 innych piesciarzy klasy Wawrzyka, ktorzy maja gorszego promotora. Wasilewski tez na tym zarabia i jakis procent wplynie dla dobra polskiego boksu. Na pensje dla pieciarzy (wiekszosc od W. przyjmuje miesieczne pensje), na trenerow, na sale treningowe. Mamy takie warunki jakie mamy i trzeba wycisnac ile sie da. Ja osobiscie doceniam manerw z Wawrzykiem walczacym o MS, a pan Leniarski wyraznie z tego drwi

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX