Sport.pl

Jerzy Kulej nie żyje

W wieku 71 lat zmarł Jerzy Kulej - jeden z najwybitniejszych przedstawicieli tzw. cudownych dzieci Papy Stamma, pokolenia bokserów, którzy reprezentowali polską szkołę stworzoną przez genialnego trenera i wychowawcę.
Podopieczni Feliksa Stamma zdobyli dziesiątki medali igrzysk i mistrzostw Europy, wygrali setki walk - Drogosz, Grudzień, Paździor, Walasek, Pietrzykowski, Kasprzyk i oczywiście Kulej, kto nie pamięta tych nazwisk. Ich barwne życiorysy posłużyły za scenariusze filmów, sami też wcielili się w role w słynnym filmie marka Piwowskiego "Przepraszam czy tu biją". Dziś nazwalibyśmy ich brzydkim słowem celebryci. W smutnych latach sześćdziesiątych ubarwiali codzienność i przynosili radość sukcesami o jakich dziś współczesny boks amatorski w Polsce może tylko marzyć. Do najwybitniejszych z tej licznej grupy należał właśnie Jerzy Kulej, wyjątkowy bokser, dwukrotny mistrz olimpijski, i mistrz Europy później trener, showman, komentator sportowy i polityk.

- Walczyliśmy ze sobą dwukrotnie. Dwa razy wygrywał Jurek. To były zacięte walki. Dziś takich bokserów jak Jurek nie ma, nie ma już takich walk jak te nasze. Nikt by nie zaryzykował między nas głowy włożyć. To był prawdziwy boks - opowiada Marian Kasprzyk, mistrz i brązowy medalista Igrzysk. - Ostatnio widzieliśmy się kilka miesiące temu, na jednym z turniejów w Warszawie. Serdeczny przyjaciel, dobry człowiek, każdemu spieszył z pomocą - wspomina bielszczanin Kasprzyk. Karierę boksera Kulej rozpoczął w 1955 w Starcie Częstochowa. W 1958 zadebiutował w reprezentacji Stamma. W 1963 na mistrzostwach europy w Moskwie wywalczył złoto w wadze lekkopółśredniej, pokonując obrońcę złotego medalu boksera gospodarzy Alozsa Tuminsa. Pierwszy złoty medal olimpijski zdobył w Tokio w 1964. W walce finałowej pokonał reprezentanta ZSRR Jewgienija Frołowa . W 1965 ponownie został ME, a w 1967 wicemistrzem. Na olimpiadzie w Meksyku powtórzył sukces z Japonii i po zaciętym pojedynku z Kubańczykiem Enrique Regueiferosem zdobył drugie olimpijskie złoto. Podczas kariery bokserskiej stoczył 348 walk, 317 wygrał, 6 zremisował i 25 przegrał.

Po skończeniu Akademii Wychowania Fizycznego został trenerem, wtedy tez przytrafił mu się aktorski epizod w filmie Piwowskiego. W latach 2001-2005 był posłem na Sejm z listy SLD.

W 1998, za wybitne zasługi dla ruchu olimpijskiego, za działalność na rzecz rozwoju i propagowania kultury fizycznej oraz osiągnięcia sportowe, został odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Odchodził tak jak żył. W grudniu 2011 na scenie podczas benefisu znanego aktora i miłośnika boksu Daniela Olbrychskiego doznał rozległego zawału serca, przytomność tracił w ramionach wielkiego aktora i swojego przyjaciela.

Jerzemu Kulejowi przypisuje się słynne powiedzenie, że nie ma zawodników odpornych na ciosy są tylko źle trafieni. Niestety w tym pojedynku, w ostatniej rundzie, musi przyjść nokautujący cios.

Jerzy Kulej zmarł po południu 13 lipca 2012 w Warszawie w wieku 71 lat.

Więcej o:
Komentarze (2)
Jerzy Kulej nie żyje
Zaloguj się
  • ksantypa_222

    Oceniono 5 razy 5

    Pamiętam powiedzenie Jerzego Kuleja: nie ma bokserów odpornych na cios, są tylko źle trafieni.

    TO BYŁ CZARODZIEJ RINGU.

  • maza79

    Oceniono 3 razy 3

    nie chce myslec ze przegrales ostatnia walke przed czasem, wierze ze bog organizuje sobie olimpiade i powolal cie do kadry. RIP

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX