Sport.pl

Skazany Dawid "Cygan" Kostecki: Nie kierowałem żadną grupą przestępczą

Na 2,5 roku bezwzględnego więzienia za kierowanie grupą przestępczą prowadzącą trzy agencje towarzyskie skazał rzeszowski sąd pięściarza Dawida Kosteckiego. - Stoimy murem za "Cyganem" - deklaruje jego promotor Andrzej Wasilewski.
- Nie mieli dowodów przeciwko mnie. Jeżeli będzie trzeba, pójdę do Strasburga. Nie kierowałem żadną grupą przestępczą - mówił po wyjściu z rozprawy Kostecki.

Proces trwał 1,5 roku. Był utajniony, tak jak uzasadnienie wyroku.

Kostecki został skazany na 2,5 roku więzienia za założenie grupy przestępczej i kierowanie nią. Grupa w latach 2003-07 prowadziła trzy agencje towarzyskie (co jest w Polsce nielegalne): dwie w Rzeszowie (Venus i Velvet) i jedną w okolicach Rzeszowa (Przystanek Alaska). Prokurator żądał dla Kosteckiego czterech lat więzienia.

Sąd uniewinnił go od oskarżenia o handel narkotykami. Właśnie pod tym zarzutem został zatrzymany 20 lutego 2007 r. w jednym z warszawskich mieszkań przez policjantów Centralnego Biura Śledczego w Kielcach. Był podejrzany również o handel bronią i ludźmi. Później prokuratura z zarzutów się wycofała. Pięściarz w areszcie przesiedział prawie trzy miesiące. Ręczył za niego prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc i legenda polskiego boksu Jerzy Kulej, dziś komentator telewizyjny.

Według prokuratury Kosteckiemu w prowadzeniu burdeli pomagała najbliższa rodzina: matka (została uniewinniona) i siostra (wyrok w zawieszeniu).

30-letni pięściarz zapowiedział odwołanie. - Życie opiera się na układach. Ludzie, którzy mi stawiali zarzuty, ci, którzy wydali wyrok, oni się wszyscy znają, studiowali razem. Ja płacę za popularność - mówił w sądzie Kostecki.

Pięściarz został skazany w pierwszej instancji. Ma prawo do odwołania do sądu apelacyjnego. - Nie sądzę, żebym poszedł za kratki - powiedział.

Promotor pięściarza Andrzej Wasilewski mówi "Gazecie", że Kostecki nadal ma jego wsparcie. - Staliśmy i stoimy murem za Dawidem - twierdzi Wasilewski. - Zarzuty, za które został skazany, nie są w moim przekonaniu szkodliwe społecznie. Dla mnie było ważne, że został uniewinniony od zarzutu handlu narkotykami. Gdyby został za to skazany, pewnie przestałbym go promować. Mam nadzieję, że Dawid psychicznie sobie teraz poradzi. W końcu jest mężczyzną. Nie ma wyjścia - dodaje Wasilewski.

Wasilewski sam był niegdyś znakomitym adwokatem, w dodatku dziedzicznie obciążonym adwokaturą - jest synem byłego szefa Polskiego Związku Bokserskiego, nieżyjącego już Jacka Wasilewskiego, obrońcy m.in. dygnitarzy z czasów PRL, mafiosów z gangu "Pruszkowa" i oskarżonych w słynnej aferze mięsnej za czasów Gomułki.

W ringu Kostecki przez ostatnie lata walczył z przeciętnymi przeciwnikami, za co na fachowych forach internetowych jego promotor otrzymywał regularną burę. Pięściarz uważany był bowiem za bokserski talent, który już dawno temu przestał się rozwijać.

Kostecki na pewno jest utalentowany medialnie - zwykle miał na języku coś ostrego o rywalu, np. że go "zje z butami, próbując nie zakrztusić się sznurówkami". W wydarzeniach bokserskich można go było zawsze dojrzeć na pierwszym planie - jak w czasie wizyty Lennoksa Lewisa, kiedy stanął w pozycji pięściarskiej twarzą w twarz naprzeciw niczego nie spodziewającego się byłego arcymistrza wagi ciężkiej.

Kostecki przygotowuje się do walki, którą stoczy 3 grudnia w warszawskim hotelu Hilton. Przeciwnika pozna w ostatniej chwili, a stawką będzie tytuł bałtyckiego mistrza WBC wagi półciężkiej.

Więcej o: