Sport.pl

Rajd Dakar. Zginął Michał Hernik

Piotr Kalisz
06.01.2015 22:54
A A A
Miał 39 lat, pochodził z Krakowa, debiutował w Rajdzie Dakar... We wtorek wieczorem nadeszła tragiczna informacja. Motocyklista Michał Hernik zginął podczas trzeciego etapu najtrudniejszego rajdu świata.
39-letni Hernik został znaleziony martwy na 206 kilometrze trzeciego etapu między San Juan i Chilecito, 14 kilometrów od mety. Leżał 300 metrów od głównej trasy koło motocykla, bez kasku na głowie. Okoliczności śmierci nie są jeszcze znane.

O 15:23 miejscowego czasu rozpoczęły się poszukiwania, bo urwał się kontakt satelitarny z pojazdem Polaka. Martwego Hernika znaleziono 40 minut później. Według organizatorów nie było śladów wypadku. Na ciele nie było obrażeń, a motocykl nie miał widocznych uszkodzeń. Podczas etapu panowała wysoka temperatura, dochodząca do 40 stopni Celsjusza.

Informacja o śmierci przyjęta z przerażeniem i łzami w oczach

Wyrażamy ubolewanie z powodu śmierci Michała Hernika - powiedział dyrektor Rajdu Dakar Etienne Lavigne. -Ponieważ nie mieliśmy wieści o Michale zdecydowaliśmy się rozpocząć poszukiwania. Helikopter medyczny odnalazł go o godz. 16.03 Lekarze próbowali reanimacji. Jego ciało leżało obok motocykla - dodał.

Agencja EFE podkreśla, że z przerażeniem i ze łzami w oczach przyjęli tragiczną informację inni członkowie ekipy KTM Farma Prom, m.in. jego przyjaciel Paweł Stasiaczek, również startujący w imprezie w kategorii motocyklistów. W szoku byli także inni Polacy biorący udział w rywalizacji. - To najgorsza informacja, jaka mogła do nas dotrzeć z rajdowej trasy. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Niestety, realizacja największej pasji kosztowała Michała życie. Jest mi bardzo przykro. Wszyscy łączymy się w bólu z jego bliskimi - podkreślił tworzący załogę samochodową z Brytyjczykiem Markiem Powellem Marek Dąbrowski. Jego pilotem miał być Jacek Czachor, który w ostatniej chwili zrezygnował ze startu z powodu śmierci syna.

Dakar prezentem urodzinowym...

Przed startem Rajdu Dakar Hernik mówił, że to prezent, który sam sobie sprawia na 40. urodziny, które kończyłby 30 stycznia. - Przygotowania do Dakaru zajęły mi dwa lata. Nie wiem, czego się spodziewać - mówił już w Buenos Aires. W ramach przygotowań ukończył m.in. Rajd Maroka (2013) i Abu Dhabi Desert Challenge (2014).

Jechał motocyklem KTM z numerem 82. Swój pojazd nazywał przydomkiem "Baby". Po drugim etapie Rajdu Dakar zajmował 84. miejsce w klasyfikacji generalnej.

W Dakarze wystartował razem z przyjacielem Pawłem Stasiaczkiem, również motocyklistą. Razem prowadzili bloga z Dakaru. Ostatniego e-maila Hernik wysłał w poniedziałek. "Dziś trudny dzień. Bardzo szybki i niebezpieczny odcinek, zakręty 90 stopni. Potem mnóstwo kilometrów na dojazdówce w pełnym słońcu. Dobrze że już na biwaku. Pozdrawiamy wszystkich" - napisał w ostatniej wiadomości.

Osierocił trzy córki.

"Moim marzeniem było poczuć wiatr we włosach"

Hernik przyznawał przed rajdem, że motocykle są w jego głowie od ponad 20 lat. Będąc w liceum, po długotrwałym przekonywaniu rodziców, kupił Junaka M07, którego przez kilka lat odrestaurowywał. - Moim marzeniem było poczuć wiatr we włosach... Od początku ciągnęło mnie do jazdy terenowej. Pomiędzy studiami a pierwszą pracą cały kapitał, który posiadałem, przeznaczyłem na sześciomiesięczną podróż do Azji i Afryki. Teraz celem i marzeniem jest meta w Buenos Aires 17 stycznia. Byłby to wspaniały prezent na moje 40. urodziny - mówił wówczas Hernik.

Polski motocyklista jest piątym zawodnikiem, który poniósł śmierć, gdy przeniesiono organizację rajdu do Ameryki Południowej w 2009 roku, a 24. od początku jego rozgrywania w 1979 roku.

O kulisach najbardziej morderczego rajdu świata przeczytaj w książce "Operacja Dakar" >>

Zobacz więcej na temat: