Sport.pl

Turniej Czterech Skoczni: Zwycięstwo Schlierenzauera, subaru Koflera?

Niesamowity Gregor Schlierenzauer pierwszy raz w życiu wygrał zimą konkurs na skoczni na której się wychował czyli w Innsbrucku. - Spełniło się moje marzenie - powiedział po zawodach. Liderem 58. Turnieju Czterech Skoczni pozostał jego rodak Andreas Kofler. Adam Małysz siódmy.
Niespełna 20-letni Schlierenzauer skok po skoku odrabia prawie 40 punktów różnicy, którą Kofler uzyskał nad nim w Oberstdorfie. W Garmisch-Partenkirchen i w Innsbrucku udowodnił, że dziewiąta lokata w pierwszym konkursie TCS była przypadkiem. Rywalom nie pozostawia złudzeń, skacze niemal perfekcyjnie. W niedzielę, w obecności kompletu widzów na Bergisel (21 tysięcy ludzi przy siedmiostopniowym mrozie) oddał najdłuższe skoki w obu seriach i bezapelacyjnie wygrał. W poprzednich latach jego występy na obiekcie na którym uczył się skakania kończyły się płaczem - w 2009 przegrał o 0,7 pkt. z Wolfgangiem Loitzlem. W 2008 roku zawody przeniesiono z Innsbrucka do Bischofshofen, a w 2007 roku był jedenasty.

W niedzielę tylko się uśmiechał, choć warte 35 tysięcy euro subaru outback na razie jest w sferze marzeń. Ale niekoniecznie tych, które nigdy się nie spełnią. - Na razie spełniło się jedno, wygrałem u siebie - mówił na konferencji prasowej. - Jeszcze pięć lat temu byłem tutaj jako kibic na trybunach, a teraz te tłumy wiwatowały na moją cześć. Niesamowite. Co dalej? Przez trzy dni nie zamierzam się odzywać do Andreasa, ani w ogóle na niego patrzeć. Zobaczymy, jak to wytrzyma (śmiech).

- Pamiętaj, że na razie to ja jestem liderem Turnieju i sądzę, że po Bischofshofen nic się w tej kwestii nie zmieni - również z uśmiechem odpowiedział Kofler. Na razie dwa kolejne zwycięstwa pozwoliły będącemu w doskonałym nastroju Schlierenzauerowi odzyskać żółtą koszulkę lidera Pucharu Świata. Wyprzedza o dwa punkty Szwajcara Simona Ammanna, który na konferencji prasowej przyznał, że po pierwszym skoku był zły na sędziów. - Za nisko mnie ocenili, trudno - stwierdził Ammann.

Zawody w Innsbrucku były w miarę sprawiedliwe, na skoczni była cisza czasem delikatnie wiało z tyłu. Emocji nie brakowało, dalekich skoków - już tak. Rozbieg ustawiono bardzo asekuracyjnie i w drugiej serii tylko zwycięzca przekroczył 120 m. Rekord zimowy Bergisel wynosi 134,5 m (należy do Niemca Svena Hannawalda), a letni - 136 m - do Adama Małysza.

Polski skoczek wreszcie mógł być zadowolony, choć cieszył się także z drugiego skoku w Ga-Pa. Tym razem jednak przepaść między nim a najlepszymi nie wynosiła kilkunastu metrów i kilkudziesięciu punktów. Do drugiego miejsca Polakowi zabrakło tylko czterech metrów. Przede wszystkim z pierwszej próby w której skoczył 123,5 m. A mógł i powinien odlecieć dalej. Wciąż jednak popełnia drobne błędy techniczne. W drugiej serii, w absolutnej ciszy, osiągnął odległość na poziomie najlepszych poza Schlierenzauerem, który odleciał wszystkim.

Atmosfera na Bergisel była kapitalna - tysiące austriackich flag powiewało na mrozie, trąby grały z całą mocą, bo podopieczni Alexandra Pointnera wręcz zdominowali Turniej Czterech Skoczni. Trzeci w klasyfikacji jest Wolfgang Loitzl, a w pierwszej dziesiątce jest jeszcze Thomas Morgenstern. Powinien w niej być również Martin Koch, który po pierwszej serii zajmował trzecią lokatę. Tuż przed jego drugim skokiem nad Bergisel przeleciał samolot i prawdopodobnie to on tak zdeprymował Austriaka, że spadł aż na osiemnaste miejsce. Tak czy inaczej Austria to murowany kandydat do olimpijskiego złota w konkursie drużynowym.

Jeszcze niedawno nadzieję w serca na niespodziankę wlewali kibicom polscy skoczkowie. Ale w Turnieju skaczą bardzo słabo. Drugim z Polaków, który zdobył w niedzielę punkty był Kamil Stoch - trzeci zawodnik kwalifikacji.

Zepsuł jednak pierwszy skok konkursowy. W drugim osiągnął 118,5 m i z 24. miejsca awansował na dziewiętnaste. - Jak panu powiem, że w pierwszym skoku strzeliły mi kolana, to i tak pan nie zrozumie, co się stało. Popełniłem błąd i tyle - wytłumaczył 22-letni skoczek z Zębu.

Teraz w Turnieju dzień przerwy - piątego stycznia kwalifikacje w Bischofshofen, konkurs dzień później.

Wyniki »

Klasyfikacja 58. TCS (po 3 konkursach):

1. Andreas Kofler (Austria) 772,2 pkt
2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 757,6
3. Wolfgang Loitzl (Austria) 750,7
4. Janne Ahonen (Finlandia) 749,9
5. Simon Ammann (Szwajcaria) 746,8
6. Thomas Morgenstern (Austria) 722,4
7. Adam Małysz (Polska) 710,8
8. Pascal Bodmer (Niemcy) 699,3
9. Anders Jacobsen (Norwegia) 694,1
10. Johan Evensen (Norwegia) 693,9
...
27. Kamil Stoch (Polska) 447,6
44. Stefan Hula (Polska) 274,4
56. Krzysztof Miętus (Polska) 155,5

Droga do Vanocouver 2010 - zobacz serwis »


Więcej o:

WRC 2018, klasyfikacja MŚ

lp. zawodnik punkty
1 Sebastien Ogier 219
2 Thierry Neuville 201
3 Ott Tanak 181
4 Jari-Matti Latvala 128
5 Esapekka Lappi 126
6 Andreas Mikkelsen 84
7 Elfyn Evans 80
8 Hayden Paddon 73
9 Dani Sordo 71
10 Mads Ostberg 70
11 Craig Breen 67
12 Teemu Suninen 54
13 Sebastien Loeb 43
14 Kris Meeke 43
15 Jan Kopecky 17
16 Pontus Tidemand 12
17 Henning Solberg 8
18 Bryan Bouffier 4
19 Marijan Griebel 4
20 Simone Tempestini 4
21 Alberto Heller 4
22 Kalle Rovanperä 3
23 Gus Greensmith 2
24 Łukasz Pieniążek 2
25 Chris Ingram 2
26 Steve Glenney 2
27 Pedro Heller 1
28 Yoann Bonato 1
29 Stephane Lefebvre 1
30 Jourdan Serderidis 1

  • Mistrz świata