Sport.pl

Kowalczyk, Sikora, Małysz... - team kluczem do sukcesu

Co łączy Adama Małysza, Justynę Kowalczyk i Tomasza Sikorę? Wszyscy troje są wyraźnymi liderami w swoich dyscyplinach. To na nich się stawia, stwarza się im jak najlepsze warunki do uprawiania sportu. Dziś niewątpliwie można stwierdzić, że to się opłaca
Justyna Kowalczyk dogoniła Kryształową Kulę »

Na trójce naszych liderów skupiają się związki i ekipy, to oni są ich centralnymi postaciami, wokół których dopiero buduje się całą resztę. Takie nastawienie procentuje, co najlepiej widać na przykładzie kończącego się sezonu zimowego.

Justyna Kowalczyk zdobyła w niedzielę Wielką Krystałową Kulę Pucharu Świata w biegach narciarskich. Teraz będzie przygotowywać się do walki o olimpijskie medale. Jak? - Będę trenowała nad poprawą pracy nóg podczas jazdy po płaskim - zapowiada. Pomoże jej w tym znakomity białoruski trener Aleksander Wierietielny, który wybiera się wkrótce z zawodniczką do uzdrowiska i w góry Sierra Nevada. Nie odstępuje jej właściwie na krok.

Zadowolony prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner załatwił Kowalczyk serwismena ze Wschodu, który specjalizuje się w smarowaniu nart do stylu klasycznego. Przedłużony zostanie także kontrakt ze Szwedem Ulfem Olssonem, którego przyszłość była niepewna ze względu na śmiesznie niskie zarobki.

Kowalczyk często korzysta z pomocy specjalistów w celu dopracowania poszczególnych elementów. Przez pięć lat współpracowała z trenerem łyżwiarskiej kadry Wiesławem Kmiecikiem, który uczył ją kroku łyżwowego - jeździł z zawodniczką w Alpy, na Białoruś. Pomysł rzucił Wierietielny.

Również Adam Małysz ma osobistego trenera. Przed sezonem kadrę Polaków zaczął trenować Łukasz Kruczek, ich niedawny kolega ze skoczni. W mizernej formie był Małysz, reszcie także nie wychodziło. Skoczek uważał, że potrzebuje autorytetu kogoś starszego. Pomyślał o poprzedniku Kruczka, Hannu Lepistoe, z którym bardzo dobrze się rozumiał.

Na szczęście okazało się, że można takie sprawy załatwić w cywilizowany sposób - w styczniu Małysz dostał specjalne pozwolenie od Apoloniusza Tajnera i wrócił pod skrzydła Lepistoe. Reszta skoczków pozostała u boku Kruczka. Obyło się bez rozłamów, kłótni, braku zrozumienia i pretensji. Kruczek zaczął poświęcać pozostałym więcej uwagi, nie musiał dopasowywać metod szkoleniowych pod utytułowanego kolegę i cała kadra odżyła. Wyraźnie poprawili wyniki, czego ukoronowaniem było sensacyjne drugie miejsce sobotnim konkursie drużynowym w Planicy. To było pierwsze podium polskiej reprezentacji od ponad siedmiu lat.

Sukcesywnie rosła również forma Małysza. Niestety, było już za późno, żeby powalczyć w tym sezonie o wyższe cele, ale dwa drugie miejsca w dwóch ostatnich indywidualnych konkursach dobrze wróży przed kolejnym sezonem.

Metamorfoza, jaką przeszedł w tym sezonie 35-letni Tomasz Sikora, także jest niesamowita. Biatlonowy sezon powoli dobiega końca, a Tomasz Sikora może być już prawie pewny drugiego miejsca w klasyfikacji końcowe. Niestety, Ole Einar Bjoerndalen jest poza jego zasięgiem, ale porażka z największą legendą tej dyscypliny nie jest niczym potwornym. Polak może za to pochwalić się tym, że pierwszy raz w karierze przez dłuższy czas można go było oglądać w żółtej koszulce lidera Pucharu Świata.

Jak sam przyznaje, być może największa jest w tym zasługa tego, że zaczął być inaczej traktowany przez sztab szkoleniowy. Trener kadry biatlonistów Roman Bondaruk zgodził się, by Sikora sam jeździł na zgrupowania. Przed sezonem Tomek wybrał się więc w miejsca, gdzie do tej pory nie biegał, m.in. na Litwę i do Estonii. Trenował tam ze zdwojonym zapałem.

Zupełnie zmieniły się warunki w związku. Niedawno nieudolnych działaczy bez pieniędzy na cokolwiek zastąpił Zbigniew Waśkiewicz. Zniknęły długi, znalazł się duży sponsor - firma Viessmann - dobra ekipa serwisantów, finanse na wyjazdy, wyższe stypendia, sprzęt światowej klasy. - Aż żal ściska za gardło, że 15 lat temu nie było takich warunków - podkreślał wielokrotnie Sikora. - Mam sprzęt, o którym wielu może tylko pomarzyć. Ten nowy, od Fischera, a poprzedni, od Madshusa to niebo i ziemia. Teraz spawy są poukładane perfekcyjnie. Czy chodzi o wyjazdy, czy o sprzęt, nie mam najmniejszego powodu do narzekań. W naszym zespole jest czterech serwismenów. A pamiętam przecież czasy, gdy sam przed startem musiałem przez półtorej godziny testować smary - mówi Polak.

Indwidualni trenerzy, profesjonalna ekipa, troskliwy, zorientowany na zawodników związek - jeszcze niedawno polskie gwiazdy mogły o takich luksusach tylko pomarzyć. Nareszcie zrozumieliśmy jednak zachodnie standardy i zaczęliśmy wprowadzać je w życie. Owoce tych rozwiązań są widoczne gołym okiem - Kowalczyk i największy sukces w historii polskich biegów, coraz lepsze wyniki i historyczny sukces polskich skoczków, a także pasjonująca rywalizacja Sikory z żywą legendą biatlonu Bjoerndalenem.

W ten sposób zwyciężają nie tylko Kowalczyk, Małysz czy Sikora, ale całe dyscypliny i ich młodzi adepci. Gwiazdy znajdują coraz więcej naśladowców, młodzież trenuje bez wytchnienia, przyciągani są sponsorzy, atmosfera wokół związków jest coraz lepsza. Dobra, profesjonalna ekipa jest kluczem do sukcesu - a z drużynowy sukcesów oczywiste korzyści czerpią wszyscy.



Więcej o:

WRC 2019, klasyfikacja MŚ

lp. zawodnik punkty
1 Ott Tanak 263
2 Thierry Neuville 227
3 Sebastien Ogier 217
4 Andreas Mikkelsen 102
5 Elfyn Evans 102
6 Kris Meeke 98
7 Jari-Matti Latvala 94
8 Dani Sordo 89
9 Teemu Suninen 89
10 Esapekka Lappi 83
11 Sebastien Loeb 51
12 Kalle Rovanpera 18
13 Pontus Tidemand 12
14 Craig Breen 10
15 Gus Greensmith 9
16 Benito Guerra 8
17 Marco Bulacia 6
18 Mads Ostberg 6
19 Jan Kopecky 5
20 Yoann Bonato 4
21 Stephane Sarrazin 2
22 Ole Christian Veiby 2
23 Pierre-Louis Loubet 2
24 Adrien Fourmaux 1
25 Janne Tuohino 1
26 Ricardo Trivino Bujalil 1
27 Pedro Heller 1
28 Emil Bergkvist 1
29 Nikolay Gryazin 1
30 Takamoto Katsuta 1
31 Petter Solberg 1
32 Eric Camilli 1

  • Mistrz świata