O trenerach Geniusz Scolariego? Jaki geniusz? To Lippi jest geniuszem! Scolari to świetny motywator, umie ustawić drużynę, ale na ławce nie jest mistrzem - np. zmiany robi nie w tempo. Lippi przewyższał wszystkich swoim ogromnym zaangażowaniem, motywacją, choć akurat w finale trochę popłynął. Francuzi - Zidane na zmianę z Henrym - pokryli mu Pirlo i nagle Włochom zabrakło piłek z głębi pola. Francuzi włożyli Włochom kij w szprychy i zespół Lippiego zagrał w finale słabiej niż rywale. Ale inna ważna rzecz - na Włochów w kraju czekał stryczek w związku z aferą klubową. Widać było ich zaangażowanie na boisku.
O defensywie Mundial był triumfem bloku defensywnego, czyli gry na wynik. Klinsmann zapowiadał ofensywną grę Niemców i tak ją oceniał, ale robił to trochę na wyrost. Niby miał zawodników do gry ofensywnej, niby próbował tak ustawiać zespół, ale z mocniejszymi zespołami Niemcom było bardzo trudno o strzelanie goli. Nie mówię o Kostaryce, Ekwadorze, czy nawet Portugalii, której też bardzo trudno strzelało się gole. Najlepszy wynik Niemców to 2:0 ze Szwecją. Akcenty ofensywne w różnych zespołach były rozłożone różnie, ale cechą wspólną było to, że wszyscy brali czynny udział w grze obronnej. Ale to nie jest nic nowego - te mistrzostwa przypominały mi defensywny mundial we Włoszech w 1990 roku.
O taktyce Niczego odkrywczego nie zauważyłem. Wszystkie systemy są znane, a nowinki i ustawienia wynikają z doskonałego rozpoznania przeciwnika. Do tego angażuje się najnowsze technologie i totalne rozpracowanie rywala to nie jest żaden problem. Tak naprawdę nie można nic ukryć i dlatego uważam, że zamykanie treningów przed mediami jest trochę niepoważne. To nic nie daje, no bo czym można zaskoczyć? Świetny trener przeciwnika od razu rozpracuje styl gry. Cztery lata temu Scolari ustawił Brazylię z trzema obrońcami z tyłu, dwoma skrzydłowymi, którzy robili praktycznie wszystko, dwoma pomocnikami w środku i trójką napastników, gdzie
Ronaldinho i Rivaldo grali za Ronaldo. I teraz w oparciu o to powstał tzw.
diament, którym grała np.
Portugalia Scolariego. Środkowy napastnik, szeroko ustawieni ofensywni skrzydłowi i w środku dwóch pomocników - Deco i Maniche. Została tylko czwórka w obronie. To nie jest nic nowego - każdy trener już to wypróbował. Obecnie taktykę dobiera się przede wszystkim do możliwości zespołu.
O roli napastnika Przypomnę, że pierwszym, który przestał używać linii ataku, jako formacji przynoszącej bramki, był
Jose Mourinho z FC
Porto, kiedy w 2004 wygrał Ligę Mistrzów. Jest sposób gry bez napastnika, choć akurat w Chelsea Mourinho ma Drogbę i gra z jednym napastnikiem. A mistrzostwa pokazały, że w ataku szuka się obrotowych - tak jak w koszykówce - wielkich napastników, którzy potrafią się zastawić, są silni, przytrzymają piłkę w strefie obrony przeciwnika, żeby drużyna mogła ustawić atak pozycyjny. To jest szukanie czasu z przejścia od zmasowanej defensywny do ataku zespołowego. Tak grali np. McBride, Żigić, Crouch, Ibrahimović, choć on akurat wypadł słabo. Najlepiej zdecydowanie wykonywał to zadanie Luca Toni i m.in. dlatego Włosi zostali mistrzami.
O stałych fragmentach To podstawa bramek od fazy ćwierćfinałowej. W piłce, jako potencjalne okazje do zdobycia goli, wyróżniamy atak pozycyjny, kontrę i stałe fragmenty. Zawsze było tak, że w ważnych meczach więcej goli pada z wolnych i rożnych, ale w mundialu defensywnym widać to podwójnie. To także wynik tego, że atak pozycyjny jest obecnie w stanie regresu. Świetnie stałe fragmenty rozgrywali Włosi, ale to też w oparciu o znane schematy. Klucz jest w tym, żeby z tych wszystkich możliwości wybrać takie, które najlepiej wykorzystują predyspozycje zawodników, np. doskonała umiejętność Cannavaro zablokowania powrotu przeciwnika po rzucie rożnym pod własną bramką, co umożliwia kontrę. Albo wykorzystanie dużego i silnego Toniego do zrobienia miejsca Materazziemu, który strzela głową po dośrodkowaniu. Ja taki wyblok stosowałem od dawien dawna.
O błędach Erikssonowi - w przenośni - odbiło i po fazie grupowej zaczął grać jednym napastnikiem. Myślę, że o wiele bardziej efektywne byłoby ustawienie 4-4-2 z Peterem Crouchem i Wayne'em Rooney'em z przodu. Anglicy przecież znają to na pamięć. Przypuszczam, że Eriksson bał się ofensywnej siły Brazylii czy Argentyny, z którymi miał nadzieję spotkać się później.
Brazylii od początku brakowało motywacji, która jest kluczowa przy podobnym poziomie technicznym, taktycznym i fizycznym. To już wiekowi zawodnicy z kupą pieniędzy, którzy na dodatek w najlepszych ligach świata wygrywali już wszystko. A poza tym Parreira nie mógł zmienić np. Ronaldo, bo ktoś straciłby na tym ogromne pieniądze. Ogromne lobby sponsorsko-menedżerskie jest największym problemem takiego turnieju.
Coś złego stało się z trenerem Argentyny Pekermanem, to co zrobił w ćwierćfinale, było karygodne. Świetna pierwsza połowa, zablokowanie lewej strony Niemców, pilnujący defensywy Coloccini. I nagle Pekerman zdejmuje Riquelme, zdejmuje Crespo i 20 minut przed końcem broni wyniku. To zaściankowe! Moim zdaniem potencjał Argentyny był największy na tych mistrzostwach.
O Francji Jak ktoś się kiedyś nauczył grać w piłkę na takim poziomie jak oni, to nigdy tego nie zapomni. Ale jak obrośnie w sadło i ma kupę pieniędzy, to nie zawsze się chce. Dopiero kiedy do gry wchodzi honor, albo przyłożą nóż do gardła, to wyzwala się pokłady energii i ambicji. Na początku Francuzom brakowało motywacji, ale potem spadła na nich totalna krytyka i wtedy okazali się wielcy! Zabrakło im trochę w finale i myślę, że sprawę zawalił tu Zidane. Jako człowieka można go zrozumieć, jako piłkarza - nie. Drużyna jest ponad indywidualizmem.