Dlaczego nie gol? Bo bramkę z gry trudno zdobyć i kosztuje to wiele wysiłku. Czasem trzeba minąć rywala, czasem silnie strzelić z daleka. Czasem trzeba też mieć trochę szczęścia. Łatwiej wymusić karnego. Wystarczy przewrócić się o wystawioną nogę obrońcy, albo zanurkować nad leżącym przeciwnikiem. To nie wymaga wielkich umiejętności.
Na oszustów oburzają się wszyscy - trenerzy, działacze, kibice, inni piłkarze. W tym jednak wypadku dominuje jednak moralność Kalego. Jeśli przeciwko nam został podyktowany rzut karny - to na pewno niesłusznie, jeśli to my strzelamy, to faul był, tyle że niewidoczny.
Pierwszy z brzegu przykład takie postępowania to popisy Cristiano Rolando, który kilka razy przewracał się w polu karnym Francji - za każdym razem nie było faulu. Po meczu trener Luiz Felipe Scolari z ironią mówił, że gdyby
Portugalia była większym i bardziej znaczącym krajem w FIFA, karny zostałby podyktowany. Podchwyciła to także portugalska prasa -
dziennik "O Jogo" napisał na pierwszej stronie: "Okradli dzieciaka" i zamieścił zdjęcie płaczącego Ronaldo.
Świętokradztwo popełnione na futbolu Nie tego spodziewał się wynalazca rzutu karnego - irlandzki biznesmen i piłkarz William McCrum. Ten bramkarz Milford Everton pod koniec lat 80. dziewiętnastego wieku napatrzył się na rosnącą liczbę przekroczeń przepisów w piłce nożnej i doszedł do wniosku, że trzeba coś wymyślić, co byłby odpowiednią karą dla zespołu, a nie tylko dla pojedynczego gracza. Swoją propozycję zgłosił irlandzkiej federacji, a ta przedstawiła ją na forum International Board, czuwającym nad przepisami piłkarskimi.
Wtedy rozpętała się burza. Brytyjska prasa zaczęła pisać z pogardą o "irlandzkiej inicjatywie". Karnego uznano za świętokradztwo popełnione na futbolu, za pomysł, który wypaczy piłkę nożną, ograniczy swobodę graczy. Etycznie odrażający. W owych czasach nie do pomyślenia było, aby Anglik - dżentelmen grający w piłkę - umyślnie kopnął przeciwnika lub z premedytacją dopuścił się innego przewinienia. Karnego nazywano karą śmierci. Legendarny kapitan Corinthians (amatorski zespół złożony z piłkarzy dżentelmenów, swego czasu lepszy od zawodowców) CB Fry uważał, że "to obraza dla zawodnika grać według przepisów, które dopuszczają myśl, że gracz może podciąć, kopnąć lub pchnąć rywala i zachować się z premedytacją jak ostatni łajdak". Krytyka rzutu karnego była mniej więcej taka, jaka dziś spotyka zwolenników większy bramek, którzy chcą, by padało więcej goli.
Futbol wypaczony Szybko okazało się jednak, że w piłce nożnej coraz mniej jest dżentelmenów. Bezpośrednią przyczyną wprowadzenia karnego były wydarzenia z 1891 r. W ćwierćfinale Pucharu Anglii Stoke City przegrywało z Notts County 0:1. Na minutę przed końcem meczu obrońca wybił piłkę ręką z bramki Notts. Sędzia podyktował rzut wolny z kilku centymetrów od bramki. Bramkarz stanął przed piłką i uniemożliwił zdobycie gola. W tym samym roku International Board zdecydował się przyjąć "irlandzką nowinkę". Pole karne - w obecnym rozmiarze - zapisano w przepisach w 1902 r.
Piłka nożna ostatecznie została wtedy wypaczona. W futbolu, gdzie zdobyć gola jest niezwykle trudno (średnia z obecnego mundialu to raptem 2,28 gola na mecz), pojawił się przepis, który umożliwiał zdobycie gola w sposób niemal najłatwiejszy z możliwych.
Jeszcze długo po 1891 r. niektórzy Anglicy uważali, że wykorzystanie rzutu karnego jest niehonorowe. Podczas igrzysk w 1912 r. w Sztokholmie w półfinale reprezentacja Wielkiej Brytanii grała z Finlandią. Gdy sędzia odgwizdał rzut karny dla Wyspiarzy jeden z nich ostentacyjnie uderzył piłkę nad bramką. Brytyjczycy nie zdobyli gola, gdyż uważali, że decyzja sędziego była zbyt surowa. I tak wygrali 4:0.
Szkoda, że dziś w piłkę nożną nie grają sami dżentelmeni. A może szkoda, że McCrum w ogóle tego karnego wymyślił.
Karne w mistrzostwach świata Pierwsza "jedenastka" w mistrzostwach świata została podyktowana 19 lipca 1930 r. przez urugwajskiego arbitra Anibala Tejadę w meczu
Francja - Chile. Strzał Latynosa Carlosa Vidala obronił bramkarz Alexis Thepot. Chile i tak wygrało 1:0.
W tym samym dniu po raz pierwszy gola z "jedenastki" zdobył Manuel Rosas z Meksyku. Pokonał bramkarza Argentyny. Argentyńczycy wygrali 6:3.
W 1990 r. karny rozstrzygnął o zwycięstwie w finale Niemiec nad Argentyną (1:0). Gola zdobył Andreas Brehme.
W 1994 r. seria rzutów karnych po meczu rozstrzygnęły o tytule mistrza świata Brazylii (zwycięstwo nad Włochami).
W tym roku Portugalczyk Ricardo został pierwszym bramkarzem, który w jednym meczu obronił trzy rzuty karnego (z Anglią w ćwierćfinale).
Największe kuriozum Rekord wszech czasów z liczbie zmarnowanych jedenastek w jednym meczu ustanowił Martin
Palermo. Argentyńczyk w meczu Copa America w 1999 r. przeciwko Kolumbii nie strzelił trzech rzutów karnych. Przy pierwszym trafił w poprzeczkę, przy drugim nie wcelował w bramkę, a przy trzecim piłkę złapał bramkarz.
Argentyna przegrała 0:3.