Czy już uwierzyliście w to, że wyeliminowaliście reprezentację Brazylii? Patrick Vieira, pomocnik Francji: - Nie mieliśmy z tym dużego problemu, bo przed meczem każdy z nas głęboko w to wierzył. Wiedzieliśmy, że jeśli tylko zagramy w swoim stylu, wykorzystamy nasze umiejętności, awansujemy do półfinału. Czy Brazylii ktoś dał status niepokonanych? Nikt. Wystarczyło tylko nie dać im pograć, zabrać im miejsce na boisku. Udało nam się, nie pograli. Myślę, że nasze zwycięstwo jest w pełni zasłużone.
Michel Platini powiedział, że jedynym prawdziwym Brazylijczykiem był Zinedine Zidane. - Na pewno był najlepiej technicznie grającym piłkarzem w tym meczu. Kiedy Zizou gra na takim poziomie jak przeciwko Brazylii, jest nie do powstrzymania. Oczywiście ta wygrana to sukces całej drużyny, Thierry'ego Henry, który dał nam kluczową bramę, obrońców, którzy tak dobrze współpracowali i nie pozwolili rywalom na nic. Ale tak dobra gra była możliwa dzięki Zidane'owi.
Czy już go poprosiliście, żeby nie kończył kariery? - Dajcie spokój. Decyzja podjęta. Przed nim i przed nami wszystkimi jeszcze dwa mecze. Półfinał i oby finał. On już wybrał właściwy moment.
Jaki mieliście pomysł na pokonanie Brazylii? - Wiedzieliśmy, że mają swoje słabości. Trzeba było pozbawić ich piłki. Wiadomo, że Brazylijczycy wolą biegać z piłką niż za nią. Trzeba było tylko wyjść na boisko i nie bać się grać. My się nie baliśmy. I być skoncentrowanym do końca. Byliśmy przez 93 minuty.
Gdzie się podziały bajeczne sztuczki Ronaldinho, rajdy i podania, z których słynie? - Narzuciliśmy Brazylii swój styl, nie czekając, aż zacznie grać, jak lubi. To była jedyna droga. Nie zajmowaliśmy się pojedynczymi zawodnikami, bo gdybyśmy chcieli wyłączyć Ronaldinho, ktoś inny musiałby się zająć wyłączeniem Ronaldo, ktoś inny Kaki itd. Przecież tam każdy zawodnik to wielki piłkarz.
Wszyscy wypominają wam wiek, a wy jesteście jak wino... - Boisko najlepiej weryfikuje wszelkie takie sądy. Jeśli wcześniej w grupie nie graliśmy tak dobrze jak teraz, to dlatego, że się rozkręcaliśmy, łapaliśmy rytm. Przygotowania sprzed mundialu dają teraz efekty.
Dlaczego w półfinale nie ma ani jednej drużyny z Ameryki Południowej? - Odpowiedź jest prosta - bo
Niemcy okazali się lepsi od Argentyny, a
Francja od Brazylii. Nie wierzę, żeby jakikolwiek wpływ na te rozstrzygnięcia miało to, że turniej jest rozgrywany w Europie. Przecież prawie wszyscy Latynosi z obu drużyn grają na co dzień w europejskich klubach.
O finał zagracie z Portugalią. Dacie radę, czy może lepsza byłaby Anglia? - Anglicy mieli w drużynie wielkie nazwiska, ale okazało się, że one nie grają. O Portugalczykach wiemy bardzo mało, ale to musi być wielka drużyna, skoro zaszła aż do półfinału. Pokonała po drodze Holandię i Anglię, a to robi wrażenie. Ale i my czujemy się wielcy, zwłaszcza po tym sukcesie. Na pewno ich nie zlekceważymy, zresztą nie będziemy w tym meczu faworytami, tak jak nie byliśmy w żadnym na tym mundialu. Uważam zresztą, że teraz na mistrzostwach nie ma już faworytów. Szanse i w meczu Niemcy - Włochy i Francja -
Portugalia są równe.
Czy obecna reprezentacja Francji jest tak wielka jak ta z 1998 roku? - To się okaże po finale 9 lipca. Na pewno chcemy zostać mistrzami. Ale żeby to osiągnąć, musimy zostać na ziemi. Jeśli odlecimy w sferę marzeń, skończymy jak Brazylijczycy.