Można być pewnym, że imię bramkarza reprezentacji Portugalii będzie dzisiajszej nocy skandowane na ulicach i placach Lizbony. Już po raz drugi okazał się człowiekiem, który zatrzymał Anglię. Po zremisowanym 0:0 meczu ćwierćfinałowym w dogrywce nie padły gole, doszło więc do rzutów karnych. Ricardo obronił w nich aż trzy strzały: Franka Lamparda, Stevena Gerrarda i Jamie Carraghera. Tylko rewelacyjnie grający Owen Hargreaves strzelił swoją "jedenastkę". Portugalczycy odpowiedzieli trzema trafieniami Simao Sabrosy, Heldera Postigi i Cristiano Ronaldo i Anglia znalazła się za burtą mistrzostw świata.
Angielscy kibice muszą się zastanawiać nad fenomenem Ricardo. W ćwierćfinale Euro 2004 sam wymierzył rozstrzygający cios Anglii. W meczu padł wynik 2:2, dogrywka również nie dała rozstrzygnięcia. Po pięciu kolejkach rzutów karnych utrzymywał się pat - pięciu graczy Portugalii i Anglii zdobyło gole w karnych. Jako szósty w drużynie Anglii do piłki podszedł Darius Vassell. Ricardo zdjął swoje rękawice i przy strzale zachował się świetnie. Wyczekał i rzucił się dokładnie tam, gdzie napastnik posłał piłkę. Chwilę później sam pokonał Davida Jamesa i wprowadził Portugalię do półfinału.
Ricardo (naprawdę noszący nazwisko Ricardo Alexandre Martins Soares Pereira) urodził się w 11 lutego 1976 roku w małej miejscowości Montijo niedaleko Lizbony. W 1994 roku zaczął grać w miejscowym klubie CD Montijo. Jego talent bramkarski został szybko dostrzeżony - już rok później przeniósł się do pierwszoligowej Boavisty
Porto. W sezonie 2000-2001 święcił z tym klubem pierwsze mistrzostwo Portugalii. Na wielki sukces musiał jednak poczekać do 2003 roku. To między innymi jego postawa między słupkami doprowadziła "czarno-białych" do półfinału Pucharu
UEFA. Po świetnym sezonie zakupił go lizboński Sporting, w którym do dziś rozegrał 101 spotkań ligowych, broniąc na poziomie zapewniającym mu przepustke do reprezentacji.
Ten rozdział kariery rozpoczął w 2002 roku, gdy zastąpił w bramce skonfliktowanego z trenerem Scolarim Vitora Baię z
FC Porto. Przez następne dwa lata wyrósł na jednego z podstawowych zawodników
kadry narodowej. Sukces na mistrzostwach Europy jeszcze bardziej wzmocnił jego pozycję. W obecnych mistrzostwach spisuje się doskonale - z 21 strzałów na bramkę Portugalii nie udało mu się obronić tylko jednego - pokonał go Meksykanin Jose Fonseca.
Koledzy z reprezentacji Portugalii pieszczotliwie nazywają Ricardo "Maozinhas", co oznacza "małe rączki". Rączki może ma i małe, ale wystarczyły, by już dwukrotnie zatrzymać Anglię.