- Żaden trener nie jest gwarantem sukcesu z daną drużyną narodową, ale jest ważnym jego składnikiem. Leo Beenhakker poradził sobie z reprezentacją Trynidadu i Tobago, poradzi i z polską kadrą - powiedział Kosowski.
- Chyba wszyscy są zadowoleni, bo chcieliśmy zagranicznego trenera, z najwyższej europejskiej półki. Ale na razie poczekajmy, czas pokaże czy to było trafne posunięcie. Do rozpoczęcia eliminacji mistrzostw Europy pozostało niewiele czasu, a trzeba pamiętać, że jednak
Polska nie ma zbyt wielu zawodników grających w bardzo dobrych klubach.
- Beenhakker może jednak liczyć na fachową pomoc swego asystenta Dariusza Dziekanowskiego, który zna polskie realia - dodał Kosowski.
Bosacki: Beenhakker ma mało czasu Obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski Bartosz Bosacki ocenia, że nowy szkoleniowiec drużyny narodowej Leo Beenhakker ma mało czasu by wybrać drużynę na mecze eliminacji mistrzostw Europy 2008.
- Zobaczymy jak trener z zagranicy poradzi sobie w Polsce. Nie ma jednak dużo czasu, a wszystko poukładać będzie ciężko. Jest jednak bardzo doświadczonym szkoleniowcem - powiedział w rozmowie z strzelec dwóch bramek w meczu mistrzostw świata przeciwko Kostaryce (Polska wygrała 2:1).
- Ja bardzo chciałbym nadal grać w kadrze, ale to trener będzie decydował o powołaniach. Zamierzam trenować i czekać na informację od szkoleniowca - dodał obrońca Lecha
Poznań.
Iwan: Nie spodziewajmy się rewolucji Cieszę się z wyboru Leo Beenhakkera na selekcjonera polskiej drużyny narodowej. Ale nie spodziewajmy się rewolucji - uważa były reprezentant kraju, 35-letni Tomasz Iwan.
- Beenhakker to utytułowany trener, bardzo pozytywna postać. Mogę mówić o nim tylko z szacunkiem i cieszę się, że poprowadzi naszą kadrę. Ale nie spodziewajmy się rewolucji. Nie będzie wielkich zmian, bo jeden człowiek tego nie dokona - powiedział Iwan.
- Jeśli ktoś uważa, że on rozwiąże wszystkie nasze problemy, to może być w błędzie. To jest mydlenie oczu. O awans do mistrzostw Europy będzie ciężko. Beenhakker będzie miał kłopot z komunikowaniem się z zawodnikami, poza tym on ich na dobrą sprawę nie zna. Musi upłynąć trochę czasu, zanim pojeździ po kraju, poogląda, poobserwuje - przekonuje 40-krotny reprezentant Polski.
- Z pewnością Beenhakkerowi pomoże menedżer Jan de Zeeuw, który mieszka w Polsce, zna nasz język, nasze realia. Czy jednak nowy selekcjoner sobie poradzi? Sam jestem ciekaw i trzymam za niego kciuki. Znając holenderską szkołę trenerską, będzie chciał w Polsce wprowadzić ofensywny styl gry. Ale do tego trzeba mieć odpowiednich wykonawców. I tu może być problem.
- Kiedy występowałem w
PSV Eindhoven, miałem okazję go poznać. Prowadził wówczas Feyenoord Rotterdam. To bardzo otwarty, sympatyczny człowiek - przyznał Iwan, grający ostatnio w Lechu Poznań.
Gołoś: Musimy być cierpliwi - My, Polacy, musimy być cierpliwi. Wyniki nie przyjdą od razu - uważa piłkarz wicemistrza Polski, Wisły
Kraków, Konrad Gołoś, odnosząc się do wyboru Holendra Leo Beenhakkera na selekcjonera reprezentacji Polski.
- Największym problemem Beenhakkera może być fakt, że my, Polacy, jesteśmy niecierpliwi. Ale przecież wyniki nie przyjdą od razu, potrzeba na to czasu - uważa 24-letni Gołoś. - Polska ma dobrych piłkarzy, dlatego uważam, że tak znany, tak dobry trener jak Beenhakker, poradzi sobie i stać będzie naszą drużynę narodową na odnoszenie sukcesów. Poza tym ma odpowiednich współpracowników - dodał.
Asystentem nowego szkoleniowca polskiej
kadry będzie Dariusz Dziekanowski, a menedżerem reprezentacji - rodak Beenhakkera, znający język polski Jan de Zeeuw.
Dotychczas w reprezentacji Polski Gołoś rozegrał jedno spotkanie - w 2005 roku przeciwko Meksykowi (1:1). - Na razie mojego nazwiska nie ma w notesie Beenhakkera. A kiedy będzie, ciężko powiedzieć - zakończył.