W czwartek odbędzie się też konferencja z udziałem Pawła Janasa. W piątek zawodników czeka tylko rozruch i ostatnie przygotowania do wieczornego meczu. Wtedy dopiero, podczas przedmeczowej odprawy, Paweł Janas poda skład w jakim reprezentacja Polski zainauguruje mistrzostwa.
W Barsinghausen w środę po raz pierwszy od tygodnia świeciło słońce. - I od razu lepiej się człowiekowi zrobiło na duszy - podkreślił obrońca Marcin Baszczyński. Dobry humor dopisywał także pozostałym piłkarzom, a nawet trenerowi Pawłowi Janasowi, którego niemiecka prasa nazywa "mrukiem" i "smutasem".
Zwycięstwo z Chorwacją okazało się bardzo ważne dla samopoczucia zawodników i poprawienia ich stosunków z kibicami. Za namową piłkarzy Paweł Janas zgodził się wpuścić kibiców na początek wtorkowego treningu. - Atmosfera w drużynie z każdym dniem jest lepsza - powiedział Michał Żewłakow - Czujemy się silni i będziemy walczyć. Znamy oczekiwania kibiców i zrobimy wszystko, żeby ich nie zawieść. O Ekwadorze wiemy już niemal wszystko, choć jeszcze jedna odprawa jest przewidziana
Michał Żewłakow i
Łukasz Fabiański podkreślają, że w tej chwili najważniejszy jest dobry wynik w spotkaniu z Ekwadorem. - Bardzo ważne, żebyśmy wyszli na ten mecz maksymalnie skoncentrowani - mówi Fabiański. Wtórował mu Henryk Apostel, który stwierdził, że o ile porażka lub remis w pierwszym spotkaniu nie przekreśla szans na awans, o tyle zwycięstwo sprawi, że Polacy będą w zdecydowanie lepszej sytuacji.
Wszyscy zgodnie podkreślają, że z grupy może awansować każdy. -
Niemcy są faworytem, z pozostałych drużyn natomiast wszystkie trzy mają podobne szanse - uważa Michał Żewłakow. - Musimy szanować przeciwników, ale jest bardzo ważne, żebyśmy wierzyli we własne umiejętności - dodał Fabiański.
Bramkarz Legii uważa, że w pierwszym spotkaniu bramkarzem będzie
Artur Boruc, zaznacza jednak, że nie będzie przez to mniej skoncentrowany. - Wiem, że jestem trzecim bramkarzem i moja droga do bramki jest odległa - mówi. - Wiem jednak, że muszę być w każdej chwili gotowy do
gry.
Bohaterem dnia był w polskiej ekipie Marcin Baszczyński,który obchodził 29. urodziny. "Cieszę się, że ten dzień spędzamw Barsinghausen i przygotowuję się do mistrzostw świata. Choć z rodziną byłoby równie miło" - powiedział obrońca Wisły
Kraków.
"Sto lat" usłyszał tego dnia od kolegów z drużyny, którzy wręczyli mu reprezentacyjną koszulkę z podpisami oraz od kibiców i dziennikarzy, którzy obserwowali przedpołudniowe zajęcia na August-Wenzel-Stadion. Od Michała Listkiewicz otrzymał w prezencie zegarek. "Z kompasem" - podkreślił prezes PZPN.
- Najważniejsze, by zdrowia nie brakowało. Także dziecku, które mi się w tym roku urodzi. Oczywiście wszyscy życzyli mi też sukcesu na MŚ. A ja do tego po cichu marzę też o tym, by następne urodziny spędzić jako zawodnik dobrego, zachodniego klubu, ale do tego potrzebna mi będzie dobra forma na mundialu. Jestem dobrej myśli - powiedział jubilat.