- Ja byłem zdecydowanie za opcją krajową - mówi
Grzegorz Lato. - Moim faworytem był Dariusz Wdowczyk z Legii
Warszawa. On niestety był nie do wyrwania. Ale na nim polski świat trenerski się nie kończy. Powinniśmy trzymać się naszych nazwisk, podtrzymywać polską myśl szkoleniową. Przeważyła opcja zagraniczna i teraz trzeba czekać na rezultaty. Na razie trudno jest powiedzieć czy to dobry wybór. Piłkarze się przecież nie zmienią, nagle nie zaczną grać lepiej.
Beenhakker jest trenerem bardzo doświadczonym i to jest jego wielka zaleta. Na pewno inaczej poukłada zespół, na pewno zmienią się pewne nazwiska w kadrze, ale rewolucji nie będzie. W eliminacjach do mistrzostw Europy weźmie udział mniej więcej ta sama ekipa, która grała w mistrzostwach świata.
Wyboru dokonali dziennikarze. Już tyle czasu pisaliście o ściągnięciu trenera zza granicy, w nim upatrując ratunku dla polskiej piłki. Opinia publiczna też w to uwierzyła. Zobaczymy jak będzie. Ciekawe co napiszecie jak eksperyment się nie uda.
Jerzy Engel, były selekcjoner: Musimy wspierać Beenhakkera - Czas pokaże, czy stało się dobrze. Mamy Beenhakkera i wszyscy musimy go wspierać. Długo dyskutowaliśmy o tym, co będzie bardziej korzystne w obecnej sytuacji polskiego futbolu. Ja lansowałem opcję polskiego szkoleniowca, która była prezentowana podczas rady trenerów, ale przeważyła koncepcja z trenerem zagranicznym.
Wszyscy mamy nadzieję, że jest to dobry wybór. Ostateczną decyzję samodzielnie podjął prezes PZPN Michał Listkiewicz, podobnie jak podejmował ją zatrudniając mnie czy też Pawła Janasa. Zarząd związku dzisiaj nie wybierał trenera, nowy selekcjoner został tylko przedstawiony członkom zarządu. Z tego co wiem, ani Paweł Janas, ani prezes PZPN nie zamierzali przedłużać umowy, rozstanie odbyło się za obustronnym porozumieniem. Czas pokaże czy stało się dobrze, Leo Beenhakker obiecał nam, że wprowadzi polską drużynę do finałów mistrzostw Europy.
Zbigniew Boniek - trzeba mieć dobrych piłkarzy Trzeba mieć przede wszystkim dobrych piłkarzy. Nie mam nic do trenera Beenhakkera, ale jego wyniki z polską drużyną będą takie same, jak poprzednich selekcjonerów. Trzeba mieć przede wszystkim dobrych piłkarzy, bo to oni decydują o obliczu zespołu. Wiem, że obecnie taka była potrzeba, trochę medialna, aby zatrudnić zagranicznego szkoleniowca. Życzę mu jak najlepiej.
W Czechach, które również odpadły w I rundzie MŚ, nikt rewolucji nie robił. Czesi bowiem wiedzą, że mają dobrych piłkarzy, że mają kluby, które będą odnosiły sukcesy w pucharach. U nas natomiast zmienia się trenera, a zapomina o tym, że w naszym kraju cały futbol źle funkcjonuje. Nie ma odpowiednich struktur, nie ma szkolenia, nie ma infrastruktury. Wszystko kręci się wokół reprezentacji.
Odnoszę się z dużym szacunkiem do Leo Beenhakkera, ale możemy "spalić" zagranicznego trenera. Nawet jeśli awansujemy do mistrzostw Europy, do pewnie dostaniemy lanie w turnieju finałowym, bo nam brakuje dobrych zawodników.
Andrzej Strejlau: Dajmy wsparcie Beenhakkerowi Wiem jak to jest, kiedy jest się trenerem w obcym kraju. Ja miałem przyjemność
pracować w Grecji i Chinach. To było coś zupełnie innego niż praca na naszym podwórku. Presja wyniku była zawsze ogromna, a tymczasem na początku nie znałem realiów, w jakich się znalazłem. Dla mnie bardzo ważne było zaangażowanie ludzi ze środowiska, ich wsparcie, rady. Nie inaczej będzie w przypadku Beenhakkera.
Wierzę, że środowisko wesprze Beenhakkera dla dobra naszego futbolu. On ma niebagatelne doświadczenie. Pracował w Realu
Madryt, w Ajaxie
Amsterdam, prowadził reprezentację Holandii i to wszystko zaprocentuje w Polsce. Ale czeka go ciężka, codzienna praca. Weryfikacja nastąpi już niedługo, bo przecież we wrześniu rozpoczynają się eliminacje do mistrzostw Europy.
Piechniczek: Chciałem, żeby został Janas - Dyskusja zarządu PZPN była bardzo burzliwa - przyznał Piechniczek - nikt nikomu jednak nie skakał do gardła, nikt nikogo nie dusił. Ustalono, że Beenhakker będzie nowym trenerem reprezentacji, a jego asystentami będą polscy trenerzy. Wszyscy przychyliliśmy się do tych postanowień, nikt nie wyszedł z sali na znak protestu.
- Jako szef wydziału szkolenia zawsze uważałem, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie przy reprezentacji Pawła Janasa - podkreślił były selekcjoner - jednak po kampanii, która się wokół jego osoby rozpętała uznaliśmy, że należy dokonać zmiany na stanowisku selekcjonera, chociażby dla uspokojenia nastrojów.
Piechniczek przyznał, że rozpatrywanych było kilka kandydatur. - Wybór padł na Beenhakkera. Wszyscy życzymy mu jak najlepiej. Kontrakt został podpisany na 15 miesięcy, do zakończenia eliminacji mistrzostw Europy. W przypadku sukcesu polskiej drużyny umowa zostanie automatycznie przedłużona, w przeciwnym razie trener poda się do dymisji. Beenhakker sam wybrał sobie asystenta, chodziło mu o trenera z niewielkim doświadczeniem, rokującego duże nadzieje na przyszłość - wyjaśnił.
Piechniczek, który przed kilkoma dniami mówił, iż jest przeciwny zatrudnianiu zagranicznego trenera przyznał, że ostateczną decyzję o podpisaniu umowy z Beenhakkerem podjął prezes PZPN Michał Listkiewicz. - Zgodnie ze statutem PZPN końcowa decyzja należy do prezesa związku. Listkiewicz brał pod uwagę sugestie innych trenerów, ale ostatecznie zdecydował się na taki wybór. Nie oponowaliśmy na siłę, próbowaliśmy dostrzec w tej decyzji zalety i uwarunkowania, przemawiające za tym, aby zatrudnić zagranicznego szkoleniowca.
Nigel Simon, dziennikarz "Trinidad Guardian": Broniły go wyniki Beenhakker podczas pracy z reprezentacją Trynidadu i Tobago mieszkał w Holandii. Jego obecność nie była jednak konieczna - w mundialowej kadrze znalazło się tylko czterech zawodników z rodzimej ekstraklasy. Poza tym broniły go wyniki - gdyby przegrywał, pewnie ktoś by mu to wytknął. Asystentami Beenhakkera byli jego rodacy Theo de Jong i Wim Rijsbergen. Ten ostatni ma teraz zostać następcą Holendra.