- Jeżeli chodzi o sędziowanie z wykorzystaniem zapisów
wideo, sytuacja jest jasna. Nie ma o tym mowy - powiedział dyrektor ds. komunikacji FIFA Markus Siegler na poniedziałkowej konferencji prasowej.
FIFA opowiada się jednak za wprowadzeniem rozwiązań, które ułatwiałyby sygnalizację zdobycia gola w spotkaniu. W 2005 roku na MŚ drużyn do lat 17 testowano piłkę z wszytym specjalnym chipem, który miał pomagać w tego rodzaju sytuacjach.
- Testy nie wykazały jednak skuteczności tego rozwiązania w stu procentach. Dlatego FIFA zdecydowała, że jest zbyt wcześnie, by wykorzystywać tę technologię - tłumaczył Siegler.
Szef ds. komunikacji FIFA poinformował także, że organizacja otrzymała w ubiegłym roku propozycję ze strony włoskiej federacji, aby wykorzystywać specjalny system elektroniczny opierający się m.in. na zapisie kamery wideo umieszczonej w bramce. Miałoby to ułatwiać rozpoznawanie spornych sytuacji.
Problem sędziowania z wykorzystaniem kamer wideo ponownie został podjęty po tym, jak sędzia prowadzący mecz Francji i Korei Południowej nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez "Trójkolorowych".
W 31. minucie po strzale Patricka Vieiry bramkarz koreański wybił piłkę, ale telewizyjne powtórki udowodniły, że futbolówka całym obwodem minęła linię bramkową. Prowadzący spotkanie Meksykanin Benito Archundia nie zauważył tego i nakazał kontynuowanie
gry.
Selekcjoner ekipy francuskiej Raymond Domenech otwarcie wyraził żal z powodu braku wykorzystania zapisów wideo w trakcie spotkań piłkarskich. Według niego sytuacja z 31. minuty gry mogła być "kluczowa" dla całego spotkania.
Francuzi ostatecznie zremisowali z Koreańczykami 1:1 i z dwoma punktami zajmują