We wtorek 64-letni Holender zastąpił Pawła Janasa na stanowisku trenera piłkarskiej reprezentacji Polski. Podpisał kontrakt na dwa lata, będzie zarabiał ponad pół miliona euro rocznie. 40 proc. tej sumy zapłaci producent piwa Tyskie - sponsor kadry.
Na razie wiadomo, że asystentem Beenhakkera będzie Dariusz Dziekanowski. To jedyne nazwisko, jakie padło podczas konferencji prasowej. Drugie nazwisko usłyszeliśmy w kuluarach. Jan de Zeeuw, menedżer Jerzego Dudka i Tomasza Rząsy i były trener polskich panczenistów, będzie menedżerem kadry. Ma spełniać taką samą rolę jak Olivier Bierhoff w reprezentacji Niemiec. Kandydatem na trenera bramkarzy jest Jacek Kazimierski, który pracował z kadrą Janasa. - Pozostałych współpracowników szukam. Czeka mnie masa pracy, by na początku września drużyna była gotowa do startu w eliminacjach Euro 2008 i obiecuję, że na mecz z Finlandią 2 września będzie gotowa - stwierdził Beenhakker.
Zapytany, czy nie obawia się pracy w Polsce, gdzie ostatnio kilku czołowych szkoleniowców powtarzało, że zagraniczny trener naszej kadrze nie jest potrzebny, Holender powiedział: - Cztery lata spędziłem w Realu
Madryt i przeżyłem. Tam człowiek oswaja się z presją i potem wszystko jest do zaakceptowania.
Chwilę później w kuluarach jeden z polskich trenerów rzucił do dziennikarza: - Chcieliście, to macie, ale jak coś będzie źle, to my was będziemy opieprzać - nie pozostawiając złudzeń, że opozycja wobec Holendra będzie większa niż on sam się spodziewa. - W takim stanie polskiego piłkarstwa obcokrajowiec nie miał prawa zostać trenerem kadry. Powinien nim być Heniek Kasperczak. Ale on jedzie do Senegalu, a my bierzemy Holendra, który ostatnio pracował z Trynidadem i Tobago. Miną się w drodze do i z Afryki. Powinien być młody Polak, a ta decyzja to zaklajstrowanie ust opinii publicznej - mówił były sędzia Wit Żelazko. - Moim faworytem był Darek Wdowczyk. Może zatrudnienie Holendra przekona was, że w Polsce też są świetni szkoleniowcy - dodawał
Grzegorz Lato.
- Beenhakker został wybrany na zasadzie kompromisu: trener zagraniczny, ale współpracownicy z Polski - mówił wiceprezes ds. szkoleniowych Henryk Apostel. Holender nie ma wpisanego w umowie punktu mówiącego o tym, że odpowiada za to, jak będą grały wszystkie reprezentacje. - Ale przynajmniej raz w miesiącu musi spotykać się z grupą polskich trenerów - mówił Listkiewicz. - Raz z ligowymi, raz z tymi pracującymi z młodzieżą. I mówić, jak wygląda praca w Holandii. Jaki jest system.
Prezes Michał Listkiewicz oczywiście zaprzeczył, że stawia na Beenhakkera pod presją kibiców, polityków i mediów. - Uznaliśmy, że w polskiej piłce czas już dać szansę obcokrajowcowi, i to takiemu z najwyższej półki. Niczego nie robię dla świętego spokoju - przekonywał. - Ma charyzmę, doświadczenie i sukcesy. Oraz to, czego nam, Polakom, brakuje. Potrafi stworzyć pozytywną atmosferę wokół drużyny.
Sam Beenhakker dodał, że liczy na współpracę z polskimi trenerami, podziękował Janasowi, że wyraził na to zgodę. Mówił o tym, że zna część polskich piłkarzy, głównie tych, którzy grają za granicą. - Nie spędziłem przecież ostatnich pięciu lat z workiem na głowie, jako zawodowy trener obserwowałem piłkę, także Polaków - mówił. Meczów na mundialu jednak nie oglądał. - Wszystko dlatego, że dzień po waszych spotkaniach grał prowadzony przeze mnie Trynidad i Tobago. Ale w dobie DVD to nie problem - tłumaczył. I obiecał, że teraz zamknie się w hotelowym pokoju i przez 20 godzin będzie oglądał występy Polaków. - Na pewno, kiedy się spotkam z zawodnikami, nie zacznę rozmów o meczach przegranych. To już historia.
Beenhakker będzie mieszkał w Polsce i jeździł na mecze polskiej ligi, by poznać młodszych graczy. - Mam na wszystko mało czasu, będę miał masę pracy, ale obiecuję: na Finlandię będziemy gotowi. Czas na zgrupowaniach musimy wykorzystać maksymalnie. Tajemnicą sukcesu jest, by spędzać go intensywnie. Rozmawiać z zawodnikami, tłumaczyć im, jak mają grać, co robić i czego wymagał od nich będę w meczu.
Na pytanie, dlaczego
Polska, odpowiadał: - Dlaczego nie? Na pewno nie wziąłem tej roboty dla pieniędzy. Jestem u schyłku kariery. Po raz pierwszy od lat dostałem ofertę, po której serce mocniej zabiło. Mam nadzieję, że da mi taką satysfakcję, jakiej się spodziewam. Naprawdę lubię wyzwania. Mieliście sukcesy w finałach MŚ, na igrzyskach olimpijskich. Teraz czas na mistrzostwa Europy.
W środę po południu Beenhakker wraca na kilka dni do Holandii. Na początku przyszłego tygodnia będzie w Polsce. Pierwszy mecz pod jego wodzą 15 sierpnia z Danią w Kopenhadze.
Sylwetka Beenhakkera Holender urodzony 2 sierpnia 1942 r. w Rotterdamie. jako piłkarz grywał w amatorskich klubach - Tediro Rotterdam, Xerxes Rotterdam oraz Zwart Witt '28. W karierze trenerskiej prowadził m.in.
Ajax Amsterdam, Feyenoord Rotterdam i Real Madryt. Pracował też w Szwajcarii, Meksyku, Turcji.W Feyenoordzie przez trzy sezony był szkoleniowcem Jerzego Dudka.
Dwukrotnie prowadził reprezentację Holandii, za każdym razem w zastępstwie. W 1990 roku musiał przejąć kadrę, po tym jak Rinus Michels niespodziewanie odmówił poprowadzenia drużyny na mistrzostwach świata.
Był też selekcjonerem Arabii Saudyjskiej oraz Trynidadu i Tobago. Prywatnie wielki miłośnik cygar.
Sukcesy - mistrzostwo Holandii 1980 i 1990 z Ajaksem
Amsterdam - mistrzostwo Holandii 1999 i Superpuchar Holandii 2000 z Feyenoordem Rotterdam
- mistrzostwo Hiszpanii 1987, 1988 i 1989 oraz Puchar Hiszpanii 1989 z Realem Madryt
- 1/8 finału mistrzostw świata 1990 z reprezentacją Holandii
- awans do mistrzostw świata 2006 i start w tym turnieju z reprezentacją Trynidadu i Tobago