Siedziba Polaków w Barsinghausen jest jedną z najlepiej strzeżonych na niemieckich mistrzostwach. Zamknięte treningi, zamknięte sparingi świadczą o jednym: Janas eksperymentuje do ostatniej chwili. Nikt nie wie, czy Polska zagra systemem 4-4-2, czy też 4-5-1 (z Żurawskim w ataku, wysuniętym Szymkowiakiem oraz asekurujacymi go Sobolewskim i Radomskim) jak w ostatnim wygranym sparingu z Chorwacją. Każdy piłkarz zapytany o ustawienie odpowiada tak samo jak szef polskiej misji w Niemczech Henryk Apostel: - Zostawmy to Janasowi.
Wiadomo jednak, że wątpliwości selekcjonera dotyczą nie tylko ustawienia, ale i składu. Problem? Lider środka pola Mirosław Szymkowiak stracił formę. - To prawda, że z Kolumbią i Chorwacją "Szymek" nie wypadł dobrze, ale mam nadzieję, że z Ekwadorem zagra, bo to ważny piłkarz dla tej drużyny - mówi Apostel. Wiceprezesowi PZPN ds. szkoleniowych wydaje się, że w ostatnich dwóch sparingach reprezentacji rozgrywający Trabzonsporu miał raczej problemy mentalne niż kłopoty z formą. - Chciał zrobić za dużo. Każdą piłkę zagrywał prostopadle do napastników, a przecież nie każde podanie może otwierać drogę do bramki - mówi Apostel. - Trzeba czasem zagrać bezpiecznie do tyłu lub do skrzydłowych. Apostel zapewnia, że na treningach Szymkowiak pokazuje dobrą dyspozycję, choć przyznaje, że nie jest to szczyt możliwości piłkarza.
Szymkowiak debiutował w kadrze Janasa na prawej obronie, ale kiedy w końcu selekcjoner obsadził go w roli rozgrywającego, był z niego bardzo zadowolony. Szczególnie od czasu gdy piłkarz wyjechał z ligi polskiej do Trabzonsporu, gdzie odżył fizycznie i psychicznie. W reprezentacji był jednym z tych graczy, którzy zdaniem Janasa mieli największy wkład w wygrane eliminacje MŚ. Trener mówił wprost, że nie ma kwestii "Szymkowiak jedzie albo nie". Gdy w jednym z wywiadów w "Gazecie" pytaliśmy Janasa, którego z najlepszych piłkarzy świata - Ronaldinho, Szewczenkę czy Lamparda - chciałby u siebie, odpowiedział, że Lamparda. - Bo nie mam dublera dla "Szymka" - dodał. Czuło się, że selekcjoner był bardziej przygotowany na kontuzję rozgrywającego niż spadek formy.
- Jadę na mundial z wielkimi nadziejami, chcę wrócić ze wspomnieniami na całe życie - mówił Szymkowiak przed wyjazdem do Niemiec. Zwykle bardzo otwarty, teraz nie mówi nic. Na pewno nie jest tak, jak być miało.
Co może zrobić Janas? - Nie ma piłkarzy nie do zastąpienia, Szymkowiaka też można - powiedział po meczu z Chorwatami. - Trener może ustawić zespół 4-4-2 z dwoma defensywnymi pomocnikami Sobolewskim i Radomskim. Zwłaszcza że wy znacie Radomskiego jako piłkarza defensywnego, a on potrafi rozgrywać - twierdzi Apostel. Problem w tym, że w kadrze Janasa Radomski nigdy nie rozgrywał.
Polska może też zagrać systemem 4-5-1. Szymkowiaka zastąpiłby wtedy cofnięty z ataku Żurawski, a w pierwszej linii zagrałby Rasiak bądź Smolarek. Można zastąpić Szymkowiaka Milą, ale to rozwiązanie najgorsze, bo Mila nie zagrał dobrego meczu znacznie dłużej niż gracz Trabzonsporu. Możliwe jest w końcu i to, że selekcjoner da Szymkowiakowi szansę gry, a wariant awaryjny pozostawi na wypadek, gdyby rozgrywający znów tracił tak dużo piłek, jak w spotkaniach z Kolumbią i Chorwacją.
Każde z tych rozwiązań jest ryzykowane, ale Janas przyzwyczaił już kibiców do ryzyka.
Co zrobić, gdy mózg drużyny jest bez formy.
Szymkowiak - reżyser nieskuteczny.