We wtorek z okna siedziby Juventusu wypadł Gianluca Pessotto. Wypadł albo wyskoczył, bo 35-letni były piłkarz prawdopodobnie chciał popełnić samobójstwo. Niedawno został działaczem turyńskiego klubu i po wybuchu korupcyjnego skandalu, w który w żaden sposób nie jest zamieszany, popadł w depresję. Teraz leży w szpitalu w śpiączce.
Niemal wszyscy włoscy kadrowicze grali z Pessotto w jednej drużynie - klubowej bądź narodowej. Alessandro del Piero i Gianluca Zambrotta, kiedy tylko dowiedzieli się o tragedii, wsiedli w samolot i polecieli na kilka godzin do Turynu.
Bramkarz Gianluigi Buffon: - To niemożliwe, by ktokolwiek z nas czuł teraz emocje związane z mundialem. Ja myślę tylko o przyjacielu, z którym stoczyłem na boisku wiele bitew.
Rekord wszech czasów
Nieszczęścia spadają niemal każdego dnia. W czwartek rozpoczął się sąd nad całym calcio, bo o 9.30 na rzymskim Stadionie Olimpijskim ruszył proces, w którym oskarżone - o mniej lub bardziej poważne przestępstwa - są jego największe osobistości: szef federacji, sędziowie, działacze Juventusu, Lazio, Fiorentiny i Milanu. Rozpoczęcie procesu nad zespołami z Serie A zostało odroczone i wyrok nie zapadnie przed końcem mundialu.
Głowy nie zaprząta sobie nimi chyba tylko trener Marcello Lippi, i to nie dlatego, że go nie obchodzą. Jemu przybywa zmartwień doraźnych, zmuszających do nieustającej taktyczno-personalnej dłubaniny. Najpierw na cały niemal turniej zdyskwalifikowany został Daniele De Rossi, potem kontuzji doznał Alessandro Nesta, a w meczu z Australią niesłuszną czerwoną kartkę zobaczył zastępujący go Marco Materazzi. Prócz świetnie dysponowanego Fabia Cannavaro Włochom pozostał jeszcze tylko jeden stoper - niedoświadczony Andrea Barzagli z Palermo, który ledwie siedem razy wystąpił w reprezentacji.
To dlatego Lippiego do szewskiej pasji doprowadzają zarzuty, że jego piłkarze grają futbol staroświecki i kiepsko zorganizowany w ataku, a Australię pokonali dzięki opatrzności, czyli gwizdkowi sędziego dającemu im wątpliwy rzut karny w ostatnich sekundach gry.
- Gramy w sposób zacofany? Cały świat podziwiał nasz nowoczesny styl w eliminacjach, który dał nam też sukces w pierwszym meczu z Ghaną. Jak możecie wyciągać ogólne wnioski z pojedynczych wpadek?! - piekli się włoski selekcjoner, a rodacy polemizują z nim trochę z przyzwyczajenia. Oni dobrze wiedzą, że przypadki losowe sprawiły, iż w ostatnich 27 (!) meczach wystawił 27 różnych jedenastek. - Lippi pobił rekord wszech czasów - mówią. - To tak oczywiste, że nikt tego nawet nie sprawdzał.
Lippi? Nie znam
Włosi uwielbiają dyskutować. Jak nie ma konfliktu, to go na siłę szukają, byle się posprzeczać. Teraz gimnastykują się także dlatego, że eksperci już po fazie grupowej wysłali ich do półfinału. Mecz z Australią był, a ten z Ukrainą ma być nieco uciążliwą formalnością. Trener Oleg Błochin otwarcie przyznaje, że jego gracze osiągnęli cel, zresztą federacja obiecała im 8 mln dol. premii.
Wśród ćwierćfinalistów Ukraińcy sprawiają wrażenie zwykłych ludzi z ulicy, których przez nieuwagę ktoś wpuścił na ekskluzywne przyjęcie w strojach wieczorowych. Tylko oni nie są uznaną potęgą (na mundialu debiutują), a w turnieju przetrwali, mimo że nie pokonali - ba, nie strzelili nawet gola - żadnej klasowej drużyny. Hiszpanie odprawili ich z czterema bramkami, potem pokonali Arabię Saudyjską i Tunezję, by po bezbramkowym remisie wymęczyć triumf w rzutach karnych nad Szwajcarią.
Teraz ukraiński selekcjoner obiecuje ładniejszy futbol, bo jego piłkarze "poczuli się wolni" i nie ciąży na nich presja. Na nim chyba też, bo w czwartek na pytanie o formę Francesco Tottiego odparł, że to problem... Trapattoniego, który pracę z włoską kadrą skończył po Euro 2004. Poprawiony przeprosił ("mylę ich, bo obaj są wspaniałymi fachowcami"), ale nie chciał zdradzić, czy kontuzjowanego napastnika Andrija Woronina jako partnera Szewczenki zastąpi Artem Milewski, bardzo zdolny młodzieżowy wicemistrz Europy z ubiegłego miesiąca, który błysnął ładnym, technicznym strzałem z rzutu karnego w poprzedniej rundzie.
Włosi nazywają takie leciutkie uderzenie a la Antoni Panenka "łyżką" i mają na jego punkcie obsesję. Nawet po spotkaniu z Australią, które potężnym huknięciem pod poprzeczkę zwieńczył Totti, trochę żałowali, że nie spróbował kopnąć bardziej spektakularnie. Ale to właśnie tamten moment i niesamowita odporność psychiczna gracza uchodzącego za talizman reprezentacji (wszedł z ławki rezerwowych, wciąż szuka formy po kontuzji) każe im z entuzjazmem wypatrywać rozstrzygającej fazy turnieju.
Sacchi: To może być mundial Tottiego
Arrigo Sacchi, trener wicemistrzów świata z 1994 roku: To była druga runda, przegrywaliśmy z Nigerią. Tuż przed końcowym gwizdkiem Roberto Baggio prosił o zmianę, czuł się fatalnie, złapał lekką kontuzję. Nie posłuchałem. W 89. minucie wyrównał. Kazałem mu dalej grać. W dogrywce strzelił karnego, a potem rozstrzygał każdy mecz i został gwiazdą mistrzostw. Czuję, że to samo stanie się z Tottim. To jeszcze może być jego mundial.
Źródło: Gazeta Wyborcza