Sport.pl > Mundial 2006 >  Argentyna

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Niemcy zagrają taktyką "Robin Hooda"

Michał Pol, Berlin
2006-06-29, ostatnia aktualizacja 2006-06-30 13:59

"Spiel der Spiele" - mecz meczów - tak Niemcy nazywają ćwierćfinał z Argentyną. - Argentyna to wielka drużyna, gra pięknie i mogłaby wiele osiągnąć. Ale ma pecha, że już w ćwierćfinale trafiła na Niemcy. Wygramy, postawiłbym na to wszystkie pieniądze - mówi przed klasykiem w Berlinie Miroslav Klose

Miroslav Klose strzelał najcelniej ze wszystkich Niemców. Czy równie celny będzie w meczu z Argentyną?
Fot. MARKUS GILLIAR AP
Miroslav Klose strzelał najcelniej ze wszystkich Niemców. Czy równie celny...
SONDAŻ
Kto awansuje do półfinału?

Niemcy.
Argentyna.

Finał mundialu w 1986 roku. 114 tys. widzów na stadionie Azteca było świadkami, jak Argentyna prowadziła 2:0, Niemcy wyrównali i wreszcie zwycięską bramkę strzelił Jorge Burruchaga po fantastycznym podaniu Maradony. - Oglądam te bramki na wideo tyle razy, że mam je zakodowane w głowie zwód po zwodzie, podanie po podaniu, strzał po strzale. Przechodzą mnie ciarki po plecach - mówi dziś 19-letni gwiazdor albicelestes Lionel Messi.

Cztery lata później we Włoszech Niemcy wygrały na Stadionie Olimpijskim w Rzymie 1:0 po golu Andreasa Brehme z karnego, a mecz uznano za najbrzydszy finał w historii mundialu. 12-letni Miroslav Klose, który cztery lata wcześniej przeniósł się z Opola pod Kaiserslautern, mecz oglądał w telewizji. - Zaciskałem pięści, kiedy Brehme podchodził do karnego i czułem wielką radość, kiedy trafił do siatki - wspomina niemiecki napastnik.

...strzela Klose z łuku

Dziś Klose jest nie tylko najskuteczniejszym strzelcem niemieckiej jedenastki, ale wyrósł też na prawdziwego lidera, usuwając w cień oficjalnego kapitana Michaela Ballacka. Nie tylko strzela gole, ale odbiera piłkę rywalom, kreuje akcje, asystuje (jak przy golach Lukasa Podolskiego ze Szwecją), a kiedy trzeba, krzyczy i motywuje kolegów.

I otwarcie mówi, że celem drużyny jest mistrzostwo świata. Jak bardzo poważnie to traktuje, widać było na czwartkowym treningu, na którym trener Jürgen Klinsmann zarządził... strzelanie z łuku w ramach ćwiczenia koncentracji przed pojedynkiem z Argentyną. Podczas gdy cała drużyna wygłupiała się, a Bastian Schweinsteiger miał kłopoty z naciągnięciem cięciwy (szczęśliwie nikt nie został ranny), Klose jako jedyny mierzył w skupieniu i strzelał najcelniej.

A gdy na konferencji prasowej przypomniano mu, że Niemcy nie pokonały klasowej drużyny od sześciu lat (przegrywając nie tylko z Argentyną, Brazylią, Francją czy Anglią, ale i Rumunią, Bułgarią, a nawet Bayernem), machnął tylko ręką. - Ważne, że teraz jesteśmy w najwyższej formie. Gramy najładniej i najskuteczniej na mundialu. Jesteśmy w stanie wygrać z każdym - odparł.

Klinsmann zapowiada, że jego piłkarze zaatakują od pierwszych minut. - Niektórzy namawiają mnie [m.in. Franz Beckenbauer], żebym postawił na twardą obronę i kontrataki. Ale to wbrew mojej filozofii. Wyjdziemy bez strachu i respektu wobec rywali. Narzucimy swój styl. To jedyna droga do sukcesu - mówi niemiecki trener.

Niemcy mają stosować "taktykę Robin Hooda", ale trener ujawnia tylko, że jej elementem ma być "obrabowanie" Riquelme z piłek, czyli uniemożliwienie mu podań, o co ma się postarać Ballack.

Płacz będzie wielki

- To będzie twardy, trudny mecz. O sukcesie przesądzi jeden błąd albo jedno genialne zagranie - uważa Carlos Tevez. 22-letni napastnik widzi wiele podobieństw między drużynami. Obaj trenerzy, Klinsmann i José Pekerman, byli ostro krytykowani za filozofię gry, ale obaj udowodnili, że mieli rację. Obie drużyny grają ofensywny futbol i stąd obie strzeliły już na mundialu po dziesięć goli.

Ale są i różnice - atak Argentyńczyków opiera się przede wszystkim na Riquelme. Pomocnik Villareal bierze udział w większości akcji ofensywnych, ma najwięcej podań kluczowych, wykonuje stałe fragmenty gry. Pozostali pomocnicy (Rodriguez, Gonzalez, Mascherano, Cambiasso) często zmieniają pozycje, ze skrzydeł schodzą do środka. W zespole Niemiec większość akcji konstruują z kolei skrzydłowi - Lahm, Schweinsteiger, Friedrich, Schneider i rezerwowy Odonkor. Tylko najlepszy z nich Schweinsteiger schodzi do środka, gdzie wspiera Ballacka. Ten ostatni na mundialu nie wypada dobrze jako rozgrywający. Koncentruje się raczej na strzałach z dystansu, w większości niecelnych.

Inna różnica w stylu gry wynika ze wzrostu zawodników. Argentyna ma najniższą średnią na turnieju, jej najwyższy piłkarz ma 182 cm (nie licząc bramkarza, Roberto Abbondanzieri ma 186 cm). Dlatego będą trzymać piłkę na ziemi, gdzie szybcy napastnicy (Tevez, Messi czy Javier Saviola nie przekraczają 170 cm), będą się starali ogrywać niemieckie "dwie wieże" Christopha Metzeldera (193 cm) i Pera Mertesackera (196 cm). - Od lat grywam w towarzystwie dużo wyższych piłkarzy i nauczyłem radzić sobie całkiem nieźle - zapewnia Saviola.

Niemcy będą się starali zapanować w powietrzu i liczą na świetną grę głową Klosego, który na mundialu w Japonii i Korei zdobył tak wszystkie pięć goli. - Będziemy atakować przez 90 minut. Argentyna, choćby chciała, nie umie się cofać i dawać pograć rywalom - mówi defensywny pomocnik Javier Mascherano.

- Wprawdzie po piątkowym meczu żadna z drużyn nie wzniesie w górę Pucharu Świata, ale płacz i rozczarowanie pokonanych będą tak wielkie jak po przegranym finale - mówi czołowy tenisista świata Argentyńczyk David Nalbandian, który komentuje mundial dla argentyńskiego radia.

87 - tyle procent Niemców jest przekonanych, że ich drużyna pokona Argentynę, a 53 proc. twierdzi, że gospodarze zostaną mistrzami świata. Tydzień przed mundialem sądziło tak tylko 10 proc., a aż 48 proc. uważało, że trener sterujący kadrą z Kalifornii (gdzie mieszka na stałe Klinsmann) to nieporozumienie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
FORMUŁA 1
WALKA STULECIA