
Oficjalny Sponsor Mistrzostw Świata FIFA 2010

RELACJA
Piłkarze Ghany dzielnie przeciwstawiali się Niemcom, których w końcu uratował Mesut Ozil, symbol ich najnowszej, multietnicznej generacji świetnych graczy - korespondencja Rafała Steca.RELACJA »
Bracia Boateng zagrali przeciw sobie. Podali sobie ręce. Ale nie zamienili słowa. Po meczu świętowali awans Niemiec i Ghany po przeciwnych stronach boiska.CZYTAJ ARTYKUŁ »
Wideo
To był ciężki mecz z psychologicznego punktu widzenia. Brakowało nam dokładności w ofensywie, ale nie mogę o to winić młodych zawodników - mówił po zwycięstwie nad Ghaną trener reprezentacji Niemiec Joachim Loew.
Niemcy pokonały Ghanę po fantastycznej bramce Mesuta Ozila i awansowały do kolejnej rundy MŚ. "Niemcy zdali pierwszy poważny egzamin na tym turnieju" - pisze po tym meczu niemiecka prasa.
Pierwszy raz w historii bracia zagrali na mundialu w jednym meczu w dwóch przeciwnych drużynach. W środę wieczór Jerome Boateng na lewej obronie Niemiec, Kevin Prince reżyserował grę Ghany. Tak jak w ich życiu, widoczny był tylko ten drugi: skandalista i boiskowy brutal, stylizujący się na dzieciaka z getta. Przed meczem piłkarski świat patrzył, czy podadzą sobie ręce. Po meczu obaj cieszyli się z awansu do 1/8 finału. Ale oddzielnie, po przeciwnych stronach boiska.
Gol 60. minucie Mesuta Ozila dał Niemcom awans do 1/8 finału MŚ. Dla mającego tureckie korzenie pomocnika to najważniejszy gol w karierze.
Piłkarze Ghany przez godzinę dzielnie przeciwstawiali się Niemcom, aż tych ostatnich uratował Mesut Ozil, symbol ich najnowszej, multietnicznej generacji świetnych graczy. Ale ostatnie nadzieje Afryki nie upadły, przegrani też przetrwali w mundialu - korespondencja z meczu wysłannika Sport.pl Rafała Steca.
Według niemieckich mediów w spotkaniu Niemcy - Ghana jednak dojdzie do bratobójczego pojedynku, trenerem Joachim Loew zdecydował się wymienić Holgera Badstubera na Jeromea Boatenga. Liderem Ghany jest jego brat Kevin-Prince. Obaj urodzili się i wychowali w Berlinie. Pierwszy to Niemiec z krwi i kości, modelowy profesjonalista. Drugi to "getto-kid" i boiskowy gangster, który z buntu zdecydował się grać dla ojczyzny ojca.
Niemal dokładnie dwa lata temu, w kwietniu 2010 roku spod Stadionu Olimpijskiego w Amsterdamie wyruszył sznur pomarańczowych aut z holenderskimi kibicami w środku. Gdzie zmierzali? Co ich spotkało po drodze? Oto opowieść o prawdziwej pasji kibicowania bez granic.
Były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Francji Raymond Domenech otrzyma milion euro odszkodowania od federacji (FFF) za zwolnienie po ubiegłorocznych mistrzostwach świata w RPA. Wcześniej domagał się prawie trzy razy więcej.