Przed komisją Maradona stawił się z 50 minutowym spóźnieniem. Przesłuchanie trwało ponad 2,5 h. Po rozmowach z komisją argentyński trener w ciszy opuścił salę. Nie wypowiedział ani jednego słowa do zadających pytania reporterów. Dopiero później udzielił krótkiego wywiadu telewizyjnego.
- Przepraszam kobiety, ale nie te, które wypowiadają się w telewizji na temat futbolu. Niczego nie żałuję. Po zakwalifikowaniu się do mistrzostw powiedziałem to, co powiedziałem i nagle wszyscy poczuli się obrażeni. To była moja zemsta - mówił Maradona.
Po chwili Komisja dyscyplinarna FIFA ogłosiła, że zdecydowała zawiesić Maradonę na dwa miesiące. W tym czasie Argentyńczyk nie będzie mógł prowadzić reprezentacji swojego kraju. Dodatkowo Argentyńczyk musi zapłacić grzywnę w wysokości 25 tys. franków szwajcarskich (24,630 dolarów).
Kara dla Maradony jest związana z wulgarnymi słowami, które przed miesiące skierował do dziennikarz. Argentyńczyk przekroczył wszelkie granice kultury i przyzwoitości atakując przedstawicieli mediów podczas konferencji prasowej transmitowanej na żywo przez kilka stacji telewizyjnych. Wcześniej dziennikarze ostro krytykowali Maradonę za słabe wyniki i grę
kadry w meczach z Boliwią, Brazylią, Ekwadorem i Paragwajem, przez co
Argentyna do ostatniego meczu walczyła o wyjazd na mundial. Kiedy przypieczętowała awans wygranym meczem z Urugwajem, Maradona dał upust narastającej frustracji.
Podczas przesłuchania Argentyńczyk przeprosił "FIFA i całą rodzinę piłkarską na świecie".