Kibice nie chcą biletów na Słowację » Jeden z trzech głównych czeskich dzienników, "Lidove Noviny" podkreśla, że polscy kibice piłkarscy cieszą się złą sławą w całej Europie.
- Z punktu widzenia bezpieczeństwa to najbardziej wymagający mecz naszej
kadry w ostatnich latach - powiedział dziennikowi kierownik ds. bezpieczeństwa Czeskiej Federacji Piłkarskiej Miroslav Platil. Dodał też, że na przygotowania do tego pojedynku poświęcono prawie dwa miesiące.
"Lidove Noviny" zauważają także, że gdziekolwiek pojawiają się polscy fani, tam nie brakuje poważnie rannych w wyniku ich starć z policją i z kibicami innych zespołów.
- W większości krajów europejskich przemoc futbolowa została już przeniesiona poza stadiony. W Polsce nie - uważa ekspert dziennika, Mares Miroslav. Czesi piszą także, że podczas gdy sami borykają się z problemem przemocy stadionowej podczas rozgrywek klubowych, Polacy wciąż próbują rozwiązać problem chuliganów na meczach swojej reprezentacji.
W czeskiej telewizji od dwóch dni pokazywane są reportaże obrazujące zachowanie Polaków - szczególnie awantury, do jakich doszło w związku z meczem ze Słowacją w Bratysławie oraz Irlandią Północną w Belfaście.
Jak wyjaśnił przedstawiciel policji, by uniknąć zamieszek przygotowano jedną z największych w historii operacji ogólnokrajowych służb.
- Operacja będzie miała dwa wymiary - wewnętrzny i zewnętrzny. Ten pierwszy dotyczy bezpieczeństwa w samej Pradze, natomiast drugi rozciąga się na całą Republikę Czeską. Planujemy między innymi wysłać na miasto wielu funkcjonariuszy w cywilnych strojach. Blisko współpracujemy również z polską policją i być może część chuliganów uda się zatrzymać na granicy - powiedział specjalista do spraw bezpieczeństwa imprez masowych w czeskiej policji Martin Synecky.
W opinii miejscowych władz, a także mediów, polscy kibice należą do najgorszych i najbardziej niebezpiecznych w Europie. W "rankingu" wyprzedzili Rosjan, Serbów, Chorwatów, Anglików oraz Turków.
- Są bardzo niebezpieczni i potrafią się świetnie zorganizować - zbierają się w duże grupy. Co gorsza - piją alkohol" - dodał Synecky.