Republika Południowej Afryki

Mistrzostwa Świata 2010

Oficjalny Sponsor Mistrzostw Świata FIFA 2010

http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Wszystkie serwisy

Po ponad trzech latach Beenhakker pożegna się z reprezentacją

sport.pl
2009-09-10, ostatnia aktualizacja 2009-09-10 12:38
Leo Beenhakker po nieudanych eliminacjach do MŚ 2010 skończył pracę z reprezentacją Polski
Leo Beenhakker po nieudanych eliminacjach do MŚ 2010 skończył pracę z reprezentacją Polski
Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Równo z końcowym gwizdkiem kompromitującego środowego meczu w Mariborze Leo Beenhakker przestał być selekcjonerem reprezentacji. - To koniec Beenhakkera - te słowa prezesa PZPN Grzegorza Laty przesądziły o losie doświadczonego szkoleniowca. Po ponad trzech latach, podczas których przeżywaliśmy radosne i smutne chwile Holender żegna się z naszym krajem.

Mecz Polska - Irlandia Północna. Leo Beenhakker chyba już wiedział, że to jego ostatnie chwile z reprezentacją Polski.
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Mecz Polska - Irlandia Północna. Leo Beenhakker chyba już wiedział, że to jego...
Leo Beenhakker po meczu z Belfaście
Fot. Kuba Atys / AG
Leo Beenhakker po meczu z Belfaście
Leo Beenhakker niejednokrotnie pokazał, że potrafi znaleźć wspólny język ze swoimi piłkarzami
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Leo Beenhakker niejednokrotnie pokazał, że potrafi znaleźć wspólny język ze...
SERWISY
Po nieudanych dla biało-czerwonych MŚ w Niemczech w 2006 roku z kadrą pożegnał się Paweł Janas. - Nadszedł czas, żeby w Polsce zaczął pracować zagraniczny trener, i to trener z najwyższej półki - zapowiadał tuż po imprezie ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz. Słowa dotrzymał. Od lipca na stanowisku selekcjonera zasiadł Leo Beenhakker, który na niemieckim mundialu zdobył punkt z ekipą Trynidadu i Tobago.

Przygodę z reprezentacją Polski rozpoczął 16 sierpnia 2006 od porażki 0:2 w towarzyskim meczu z Danią w Odense. Nieudana okazała się też inauguracja eliminacji Mistrzostw Europy 2008. W Bydgoszczy Polacy przegrali z Finlandią 1:3. Po tej klęsce można było usłyszeć pierwsze powątpiewające głosy co do słuszności zatrudnienia go w naszym kraju. Po kolejnych dwóch meczach eliminacyjnych z Serbią (1:1) i Kazachstanem (1:0) fala krytyki nieco opadła. Przełomowym momentem był październikowy chorzowski mecz z czwartą w Niemczech Portugalią. Polacy wygrali 2:1. Bardziej niż wynik wrażenie na kibicach zrobił jednak styl w jakim nasi zawodnicy odnieśli zwycięstwo. Tym spotkaniem Beenhakkerowi udało się zbudować w reprezentacji świetną atmosferę, czego owocem były trzy następne zwycięstwa w potyczkach o punkty.

Przed spotkaniem z Belgią w listopadzie 2007 roku Michał Listkiewicz przedłużył kontrakt Beenhakkera do końca eliminacji MŚ w 2010 roku. Wygrana z "Czerownymi Diabłami" zapewniła nam pierwszy w historii awans do Mistrzostw Europy.

Na austriacko - szwajcarskiej imprezie w grupie przyszło zmierzyć się nam z Austrią, Niemcami i Chorwacją. W pierwszym spotkaniu z Niemcami Polacy nie prezentowali się źle, ale i tak ulegli wyżej notowanemu rywalowi 0:2. Lepiej miało być w meczu z Austrią. Nie było. Zremisowaliśmy 1:1, a beznadziejna gra Polaków zeszła na drugi plan, po tym jak angielski arbiter Howard Webb podyktował w ostatnich sekundach kontrowersyjną jedenastkę, po której Austriacy doprowadzili do wyrównania. Na zakończenie przygody z turniejem zawodnicy Beenhakkera przegrali z Chorwacją 1:0 i wiadomo było, że jako najgorsza drużyna obok Grecji musi wracać do domu.

Po powrocie do Polski Beenhakker nie krył rozczarowania. - Jesteśmy zawiedzeni. Byliśmy dobrze przygotowani. W ekipie panowała bardzo dobra atmosfera. Wiem, że zawiedliśmy naszych kibiców, to boli. Po mistrzostwach na Holendra spadła wielka fala krytyki. Prezes Listkiewicz był jednak nieugięty i nie chciał zmieniać selekcjonera przed wygaśnięciem kontraktu.

Zespół spisywał się jednak coraz gorzej. W eliminacjach do Mistrzostw Świata w RPA Polska znalazła się w teoretycznie najsłabszej grupie. Już na starcie tylko zremisowała we Wrocławiu ze Słowenią. Wymęczona wygrana z San Marino 2:0 była już niepokojącym sygnałem. Promyk nadziei pojawił się po wygranej w efektownym stylu z Czechami, spotkaniu łudząco podobnym do tego z Portugalią w 2007 roku. Wiara polskich kibiców znów odżyła i trwała do...85 minuty następnego spotkania eliminacyjnego ze Słowacją w Bratysławie. Wtedy po dwóch fatalnych błędach naszej defensywy daliśmy sobie wydrzeć pewne zwycięstwo.

Atmosferę w kadrze podgrzał sam Beenhakker. W przerwie eliminacyjnych meczów kadry zaczął flirtować z Feyenoordem Rotterdam i zobowiązał się w wolnym czasie od pracy z naszą reprezentację, pełnić w holenderskim klubie rolę doradcy technicznego. To nie spodobało się działaczom PZPN, w których oczach stracił resztkę wsparcia.

Romans z klubem ze swojej ojczyzny nie wyszedł na dobre biało-czerwonym. Polacy gubili kolejne punkty, a po klęsce w Mariborze przygoda Leo z kadrą się skończyła.



Kto poprowadzi Polaków do końca eliminacji? Majewski ?


Zobacz więcej na temat:

  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Najnowsze wiadomości