Słowacja jest rewelacją naszej grupy w eliminacjach do Mistrzostw świata 2010. Jeżeli w czerwcowym meczu pokona San Marino, awansuje na pozycję lidera tabeli. - Nie wyobrażam sobie innego scenariusza - mówi Vladimir Weiss, trener
kadry naszych południowych sąsiadów.
Weiss twierdzi, ze kluczowym momentem eliminacji była dla Słowaków wygrana z Polską. - Gdy przegrywaliśmy, pomyślałem: oni mają Boruca, ciężko będzie go pokonać. A tu pyk, pyk i sytuacja się odwraca - wspomina. - Po takich zwycięstwach tworzy się team spirit - dodał.
W ostatnim meczu z Czechami w bramce Słowacji zagrał golkiper Legii, Jasn Mucha. - Zacząłem go obserwować na treningach po towarzyskim meczu z Anglią. Jak on zasuwał! Dałem mu szansę z Czechami i się nie zawiodłem - komentuje Weiss.
Szkoleniowiec Słowacji odniósł się też do sytuacji Leo Beenhakkera. Nie widzi nic złego w łączeniu funkcji trenera kadry z posadą w klubie. - W kadrze gra się dwanaście meczów w roku. Proszę mi wierzyć, że trener reprezentacji ma naprawdę dużo czasu. Trzeba jeździć, oglądać zawodników, analizować co słychać u rywali. Ale gdy ktoś jest zdyscyplinowany, spokojnie może pogodzić
pracę z kadrą i w klubie - tłumaczy Słowak.