W meczu fazy grupowej M¦ z Meksykiem
Nicolas Anelka obraĽliwie odniósł się do trenera Raymunda Domenecha, gdy ten udzielał mu wskazówek taktycznych. Za karygodne zachowanie piłkarz
Chelsea Londyn został wysłany do domu.
Decyzja federacji o wyrzuceniu z
kadry Anelki, stała się iskr± zapaln± buntu jedynego w swoim rodzaju. Pozostali piłkarze francuskiej reprezentacji odmówili udziału w treningu i ostentacyjnie zostali w autokarze, który przywiózł ich na boisko, na którym czekał na nich sztab szkoleniowy, by rozpocz±ć przygotowania do meczu.
Organizatorem protestu był Patrice Evra, kapitan drużyny trójkolorowych. Sprawa szybko trafiła do mediów. Francuska prasa nie pozostawiła suchej nitki zarówno na renegatach jak i na szkoleniowcu. Francuzi zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie i szybko pożegnali się z mundialem.
- Kiedy wszedłem do autokaru, żeby poprosić ich o wyj¶cie na trening, nie było tam nikogo, kto powiedziałby mi wprost co robi±. Według mnie nie było tam żadnego lidera. Godzinę czekałem, aż kto¶ wyjdzie, weĽmie na siebie odpowiedzialno¶ć i zakończy tę maskaradę - powiedział w ¶rodę francuskiej gazecie trener.
- Teraz wiem, że się myliłem. Dokładnie wiedzieli co się dzieje. Specjalnie zasłonili okna, żeby nikt z mediów nie mógł zajrzeć do ¶rodka. Z perspektywy czasu postrzegam ich jako bandę nieodpowiedzialnych bachorów - skwitował zachowanie piłkarzy Domenech.