- Wielkie finały rz±dz± się swoimi prawami, ale mimo wszystko uważam, że cichym faworytem tego spotkania będ± Hiszpanie. Wystarczy spojrzeć na osi±gnięcia hiszpańskiej piłki, również klubowej, w ostatnich dwóch latach. W 2008 roku mistrzostwo Europy, a rok póĽniej triumf Barcelony w Lidze Mistrzów. Piłkarze, którzy sięgnęli po te sukcesy, stanowi± o sile drużyny narodowej - powiedział Piechniczek.
Wiceprezes PZPN, który dwa razy prowadził reprezentację Polski, będzie trzymał w niedzielę kciuki za Hiszpanów.
- Nie ukrywam, że jestem od kilku lat pod wrażeniem
gry tej reprezentacji, a także Barcelony. Wspaniale ogl±da się futbol w ich wykonaniu. Dodam jednak, że np. w finale M¦ 1974 kibicowałem... Holandii (przegrała wówczas 1:2 z RFN - red.) - przyznał Piechniczek.
- Z całym szacunkiem dla podopiecznych Berta van Marwijka, ale do historii piłki nożnej przeszli holenderscy piłkarze z lat 70. i 80. Nawet mimo faktu, że nie wygrali mundialu. Do dzi¶ jednym tchem można wymienić nazwiska Cruyffa, Krola, Neeskensa czy póĽniej Rijkaarda, Gullita i van Bastena - dodał trener, który w 1982 roku wywalczył w mistrzostwach ¶wiata w Hiszpanii trzecie miejsce.
Teraz przed tak± szans± stan± reprezentacje Niemiec i Urugwaju. Według Piechniczka, faworytem sobotniego spotkania w Port Elizabeth będzie zespół z Europy. Kibice reprezentacji Joachima Loewa - m.in. po zwycięstwach 4:1 nad Angli± i 4:0 nad Argentyn± - liczyli jednak na lepszy wynik w RPA.
- Moim zdaniem trzecie miejsce też powinno być dla Niemców sukcesem. To bardzo młoda drużyna, wła¶ciwie autorski projekt trenera Loewa. Ewentualny br±zowy medal na obecnym mundialu rokowałby bardzo obiecuj±co przed mistrzostwami Europy w 2012 roku. W turnieju w Polsce i na Ukrainie
Niemcy mog± być wielk± sił±, w ogóle cała impreza zapowiada się fascynuj±co - zakończył wiceprezes PZPN.