Wygraj mundial! 11 tysięcy dla najlepszego menedżera - zagraj! » Trzy lata temu w półfinale Ligi Mistrzów Manchester United grał z Milanem. W pierwszym meczu zwyciężył 3:2. Przed rewanżem na San Siro Anglicy liczyli, że do sukcesu poprowadzi ich Cristiano Ronaldo. Portugalczyk zagrał we Włoszech fatalnie, irytował bezproduktywnymi, efekciarskimi zagraniami, a jego drużyna przegrała 0:3.
Ten sam piłkarz biegał we wtorek po boisku w Kapsztadzie. Nie pomagał kolegom w obronie i bezużyteczny w ataku. Gdy raczył dopa¶ć do piłki, próbował do¶rodkowywać krzyżakiem, który obrzydził Polakom Roger, albo strzału, nawet je¶li od bramki dzieliło go kilkadziesi±t metrów. Kibice pod koniec meczu nie wytrzymali i wygwizdali 25-letniego gwiazdora.
Najdroższy i najlepszy piłkarz ¶wiata sprzed dwóch lat, który na mundialu miał odzyskać futbolow± władzę, opuszcza RPA po czterech słabiutkich meczach i z jednym golem wbitym bezbronnej Korei Północnej. - Jestem załamany, zrozpaczony i sfrustrowany - napisał piłkarz na swojej stronie internetowej. Tuż po meczu zapytany o przyczyny porażki odesłał dziennikarzy do selekcjonera. W ¶rodę tłumaczył, że nie ma do Queiroza żadnych pretensji.
Gdy w ¶rodę wyjeżdżałem z Kapsztadu, w lokalnym
radiu dziennikarze zastanawiali się, czy Ronaldo w ogóle dojechał na M¦.
Dojechał, kilka milionów widzów południowoafrykańskiej telewizji widziało, jak schodz±c we wtorek z boiska napluł pod obiektyw filmuj±cej go kamery. "Zagrał jeden z najgorszych meczów w reprezentacyjnej karierze" - uważa komentator "Correio da Manha".
"Jose Mourinho powiedział, że
Portugalia nie zdobędzie mistrzostwa ¶wiata nawet je¶li Ronaldo będzie przemieszczał się po boisku z prędko¶ci± 1 tys. km na godzinę. A Ronaldo nie zbliżył się nawet do szybko¶ci statku wycieczkowego - pisze "Publico".
Znów wróciła dyskusja, czy tak kapry¶ny piłkarz powinien kapitanować reprezentacji. Wyborowi trenera Carlosa Queiroza sprzeciwiały się portugalskie futbolowe autorytety, ale kontrkandydaci piłkarza Realu nie grzeszyli nadmiarem charyzmy lub sympatii w zespole.
- Ronaldo jest naszym liderem. Federacja i ja zdecydowali¶my, by zrobić go kapitanem, pytania o to nie maj± sensu - mówił Queiroz.
Jemu też obrywa się za odpadnięcie z mundialu. Media zarzucaj± mu brak ambicji, twierdz±, że o porażce z Hiszpani± zadecydowała defensywna taktyka i ¶ci±gnięcie po godzinie jedynego napastnika Hugo Almeidy.
Problem w tym, że Portugalia przywiozła na M¦ wyroby napastnikopodobne. Z Almeid± czy Liedsonem ustawionym na szpicy, była niezdolna do strzelenia gola silnym rywalom. Pomysł z przesunięciem do ataku Ronaldo nie wypalił, choć na tej pozycji często ustawiał go w Realu trener Manuel Pellegrini. Gdyby jednak na Santiago Bernabeu piłkarz wykazywał się takim samym zaangażowaniem co w RPA, kibice przepędziliby go po kilkunastu minutach.
Ronaldo zbudował jednak swoj± popularno¶ć na sukcesach klubowych i doskonale zdaje sobie sprawę, że jeden gol strzelony dla Realu w meczu z
Getafe może ważyć więcej niż cztery wbite w eliminacjach Kazachstanowi. Bardziej od mundialu poci±ga go Liga Mistrzów. Łatwo sobie wyobrazić, że za rok słabego turnieju w RPA nikt mu nie wypomni. Musi tylko musi poprowadzić "Królewskich" do sukcesu w lidze i LM - z Jose Mourinho na ławce. Drugi z rzędu sezon w klubie bez trofeum byłby już dla niego katastrof±.
Aragones się zamkn±ł Hiszpanie, choć z Portugalczykami zagrali ¶rednio, s± zachwyceni. Uciszył się nawet największy krytyk reprezentacji Luis Aragones. A raczej uciszyli go kibice wywieszaj±c w Kapsztadzie transparent: "Luis, dlaczego się nie zamkniesz?".
Trener mistrzów Europy z Austrii i Szwajcarii po meczu z Portugali± pierwszy raz na turnieju pochwalił rodaków. Podobała mu się zwłaszcza druga połowa, gdy Hiszpanie niemal nie tracili piłki i grali z duż± pewno¶ci± siebie. - Wiemy, że zaprezentowali¶my się dobrze. W RPA chcemy tworzyć historię - powiedział trener Vicente del Bosque.
Najwięcej pochwal zbiera David Villa, którego czwarty gol na turnieju zapewnił jego drużynie awans. "Marca" pisze już o "mundialu Villi". Kupiony przez Barcelonę za 40 mln euro napastnik, na razie samotnie odpowiada za dostarczanie goli. Jego wracaj±cy po operacji kolana partner Fernando Torres bardzo się stara, ale gra równie fatalnie jak Ronaldo.
Słabej formy napastnika Liverpoolu nie widz± tylko jego partnerzy, na boisku staraj±cy się przywrócić go do życia podaniami, poza nim słowami. - Potrzebuje czasu, trudno wrócić do gry po kontuzji, ale to bardzo ważny piłkarz - twierdzi Gerard Pique.
- Nie zgadzam się z tymi, którzy mówi±, że Fernando gra w RPA poniżej normy. Zarzucić można mu tylko, że nie strzela goli - uważa Villa.
Del Bosque zapowiedział, że je¶li Torresowi pozwoli zdrowie, zacznie sobotni ćwierćfinał z Paragwajem w pierwszej jedenastce. Je¶li mistrzowie Europy wygraj±, o finał zmierz± się ze zwycięzc± meczu
Argentyna -
Niemcy.