Koszmarna pomyłka urugwajskiego sędziego Jorge Larriondy,
który nie uznał prawidłowej bramki Franka Lamparda w meczu
Niemcy - Anglia (4:1) w 1/8 finału mistrzostw świata, przyćmiła dotychczasowe mundialowe kontrowersje - nieprzewidywalną piłkę Jabulani, irytujące wuwuzele, puste trybuny i fałszerstwa biletów.
Katastrofalny błąd arbitra - podparty równie skandalicznym
uznaniem gola dla Argentyny ze spalonego w kolejnym niedzielnym meczu sprawił, że tematem nr 1 w futbolowym świecie stały się niemal z minuty na minutę archaiczne zasady i zamknięcie się na technologię, których od lat trzyma się Międzynarodowa Federacja Piłkarska FIFA.
Światowe media drwią z szefa FIFA Seppa Blattera. "Mistrzostwa świata to najważniejsze sportowe wydarzenie na ziemi i nie ma powodu, aby podczas nich wciąż obowiązywały zasady z lat 50. Godzenie się z ludzkimi pomyłkami było naturalne wtedy, kiedy nie było narzędzi, aby je korygować" - pisze Yahoo.
Komentatorzy zauważają, że piłka nożna to jeden z ostatnich sportów, który oponuje przed wprowadzeniem powtórek wideo - korzysta się z nich w tenisie, koszykówce, rugby, hokeju, krykiecie, futbolu amerykańskim. FIFA kilkakrotnie dopuszczała testy różnych systemów elektronicznych, ale wprowadzenie ich do przepisów regularnie odrzuca.
Od Maradony do Henry'ego Dyskusja o powtórkach wideo w piłce nożnej trwa od lat i powraca po kolejnych błędach sędziów. A te w najważniejszych turniejach zdarzają się niestety regularnie.
Słynna "Ręka Boga" z meksykańskiego Mundialu 1986 roku w wykonaniu Diego Maradony, wydarzyła się jeszcze przed technologiczą rewolucją na stadionach, ale wielu błędów i gogantycznych wpadek z ostatnich lat można było już uniknąć.
W MŚ w 2002 roku ekwadorski sędzia Byron Moreno nie uznał prawidłowo strzelonego gola Włochów w meczu z Koreą Płd., nie odgwizdał dla nich karnego i na dodatek wyrzucił z boiska Francesco Tottiego.
We wcześniejszej rundzie trójka sędziów z Egiptu, Ugandy oraz Trynidadu i Tobago nie uznała dwóch prawidłowych goli dla Hiszpanii, także w meczu przeciwko Korei Płd. Gospodarze wygrali i z Hiszpanami, i z Włochami.
W fazie grupowej tego samego turnieju Anglik Graham Poll nie uznał dwóch prawidłowych goli dla Włochów w spotkaniu z Chorwacją - Włosi przegrali 1:2.
Graham Poll cztery lata później na MŚ w Niemczech w meczu Chorwacji z Australią pokazał trzy żółte kartki temu samemu zawodnikowi - Josipowi Simunicowi. Po drugiej nie zorientował się, że powinien Chorwata wyrzucić z boiska.
Wielki skandal miał miejsce w decydującym o awansie meczu eliminacji do obecnych mistrzostw świata pomiędzy Francją i Irlandią Płn. W 103. minucie dogrywki Francuz Thierry Henry ręką pomógł sobie w opanowaniu piłki, a kilka sekund później gola na 1:1 i na wagę awansu strzelił William Gallas. Miliony widzów zobaczyły to na ekranie, nieuważny sędzia takiej szansy nie dostał.
Do wielkich pomyłek sędziowskich doszło także w RPA - przed niedzielnymi błędami nie uznano m.in. prawidłowo strzelonego gola dla
USA w meczu ze Słowenią, który dałby Amerykanom zwycięstwo 3:2.
Dziennikarze na mundialu o powtórkach wideo Ani Sokole Oko, ani piłka z czipem, ani dodatkowi sędziowie FIFA jest jednak nieugięta. W marcu, na ostatnim posiedzeniu Międzynarodowej Rady Piłkarskiej, po raz kolejny głosowano nad powtórkami wideo i wprowadzeniem tzw. technologii linii bramkowej. Zwyciężyli przeciwnicy zmian.
- Drzwi zamknięte. Nie będziemy używać technologii - oświadczył po posiedzeniu sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke.
W radzie zasiadają przedstawiciele FIFA oraz federacji, które zakładały to ciało w XIX wieku - angielskiej, szkockiej, walijskiej i północnoirlandzkiej. FIFA ma cztery głosy, pozostali po jednym.
Wynik ostatniego głosowania to 6:2 na korzyść zwolenników utrzymania status quo. Za zmianami byli Anglicy i Szkoci. - Po stronie FIFA stanęły federacje Walii i Irlandii Północnej, które w ogóle nie organizują profesjonalnych rozgrywek - wskazuje archaiczność rady ESPN.