Czy takie incydenty jak ten z meczu Dania -
Holandia mogą się powtórzyć podczas Euro 2012? Nie wykluczone, bo np. holenderski browar Bavaria próbował "pasożytniczego" marketingu na poprzednich wielkich imprezach w Europie, teraz zaatakował w RPA. Organizatorzy Euro 2012 w Polsce są pewni, że Bavaria, tak jak i inne - polskie i zagraniczne firmy - będą próbowały w twórczy sposób obchodzić przepisy sponsoringowe. Ale w Polsce karą za pasożytniczy marketing będzie prawdopodobnie tylko grzywna, a nie ostra reakcja policji i więzienie dla naruszających przepisy sponsoringowe.
Jako organizator Euro 2012
Polska musi dać specjalne gwarancje europejskiej federacji piłkarskiej UEFA, między innymi ochrony marek sponsorów mistrzostw Europy, tak jak RPA dała je FIFA.
Szokujące jest to, że FIFA swoimi żądaniami doprowadziła do tego, że złamanie przepisów w sferze ochrony marki jest przestępstwem kryminalnym, za które grożą ciężkie kary więzienia. Nawet władze w Pekinie nie posunęły się tak daleko przed igrzyskami olimpijskimi w 2008 roku.
Jak się dowiedzieliśmy, w Polsce komitet ochrony praw już działa, istnieje też projekt specjalnej ustawy regulującej podobne sprawy.
Będzie ona umożliwiać błyskawiczne rozstrzyganie w trybie administracyjnym takich przypadków jak w mundialowym meczu Holandii z Danią - w aferze sukienkowej.
Policja kontra sukienki Grupa wynajętych modelek z RPA weszła na stadion jako fanki Danii, na trybunach zdjęły jednak stroje duńskie i okazało się, że są w króciutkich pomarańczowych sukienkach z logo browaru rywalizującego z głównym sponsorem mistrzostw (Budweiser, należący do belgijskiego browaru-giganta Anhauser-Busch).
Panie zostały zatrzymane przez policję, były przez kilka godzin przetrzymywane - najpierw na stadionie, a potem na komisariacie. Dwie organizatorki akcji trafiły nawet do aresztu, toczy się ich proces. Przedstawiciele browaru Bavaria zapłacili za nie kaucję 10 tys. randów, ale paszporty zostały zatrzymane przez policję. Grozi im nawet pół roku więzienia. Nie trzeba mówić, jak wyglądają więzienia w RPA...
Całą sprawę nazwano "aferą sukienkową".
Tak ostre postępowanie policji RPA - przetrzymywanie przez wiele godzin kobiet, które rzekomo zagrażały interesom jednego ze sponsorów FIFA - wywołało oburzenie w zachodnich mediach oraz protesty władz Holandii.
Jak się jednak okazało, wynikało z przepisów prawa, jakie narzuciła FIFA lokalnym władzom.
Ostatecznie jednak w sądzie zarzuty wobec Holenderek zostały oddalone.
Jak będzie na Euro w Polsce? W Polsce trafienie za taki czyn za kraty też nie jest wykluczone, ale Tomasz Zahorski ze spółki Euro2012 mówi
Sport.pl, że szczegółowych przepisów karnych jeszcze nie ma. Najbardziej prawdopodobną karą będzie wysoka grzywna.
W Polsce będzie działać jednak specjalna grupa do zwalczania pasożytniczego marketingu. Jej funkcjonariusze - wyłącznie Polacy - będą przyglądać się akcjom komercyjnym nie-sponsorów turniejów, robić zdjęcia gadżetom, dokumentować pomysły. Stewardzi w bramach stadionów dostaną ściągawki i będą wyłapywać kibiców, którzy - najczęściej nieświadomie - mogą zostać wykorzystani przez nieuczciwe firmy. Przepisy określą też kary dla tych, którzy narażą kibiców na kłopot.
W RPA działają specjalne sądy mundialowe, takie rozstrzyganie będzie również podczas Euro 2012.
Policja na pasku FIFA i jej sponsorów, absurdalne aresztowania Specyfika RPA jest jednak inna - tam np. już na samym początku mundialu protestujących pokojowo mundialowych ochroniarzy (zapłacono im za pracę kilkakrotnie mniej, niż obiecywano wcześniej)
policja potraktowała brutalnie gazem i gumowymi kulami.
Podobnie jest w sprawie ochrony marek sponsorów - RPA, aby dogodzić FIFA, jest bezlitosna.
Bezwzględne stosowanie kar, co dotknęło obywatelki Holandii, spowodowało oburzenie rządu w Hadze. - Uwięzienie dwóch Holenderek za noszenie pomarańczowych sukienek na stadionie to co najmniej przesada - powiedział rzecznik ambasady holenderskiej Christoph Prommersberger. - Jeśli FIFA ma problem z jakąś firmą, to niech ukaże tę firmę, poda ją do sadu I żąda odszkodowania. A nie wysyła do więzienia dwie kobiety.
Akcję policji RPA skrytykował też holenderski minister spraw zagranicznych, nazywając ją "absurdalną".