Około stu mężczyzn ubranych w narodowe barwy i machaj±cych flagami dotarło na wtorkowy mecz. Byli czerwon± wysp± na żółtym oceanie kibiców reprezentacji Brazylii.
Jeden z Koreańczyków Kim Yong Chul powiedział, że wszyscy s± żołnierzami i do RPA dotarli rano samolotem z Phenianu. Wszyscy byli ubrani czerwone czapeczki, czerwone koszulki, mieli w rękach flagi, a na szyjach szaliki z napisem "1966 Again" upamiętniaj±cych pierwszy występ ich reprezentacji na mundialu.
Yong Chul zapytany przed meczem o wynik meczu z Brazyli±, odpowiedział: - Oczywi¶cie, że wygramy. My¶lę, że będziemy tu przez cały miesi±c dopingować nasz± drużynę.
Ale gdy został zapytany o imię jego ulubione piłkarza, nie był w stanie wymienić żadnego. - Nie wiem dokładnie jak się nazywaj± - odparł i szybko doł±czył do reszty kibicuj±cych żołnierzy.
"Cywilni" kibice Korei Północnej z dotarciem do RPA mogli mieć ogromne problemy. Wielk± barier± jest już sam przelot, którego koszt przekracza stukrotno¶ć rocznych zarobków koreańskiego robotnika. Drug± przeszkod± jest oczywi¶cie możliwo¶ć uzyskania paszportu.
Mniejszo¶ć koreańska w Japonii próbowała zorganizować grupowy wyjazd do RPA, ale koszt niemal 6,5 tys. dolarów za trzy dni sprawił, że tylko kilkadziesi±t osób zdecydowało się wybrać na mundial.
Największ± grupę koreańskich kibiców stanowi±
"chińscy ochotnicy", których w RPA jest około tysi±ca. W tej grupie s± arty¶ci i znani celebryci, którzy wspierali Koreę Północn± już w pierwszym meczu na mundialu przeciw Brazylii.