Kontrakt trenera negocjował jego przyjaciel Goran Milovanovic, agent, wła¶ciciel firmy menedżerskiej Virtus International od lat pracuj±cy w Ghanie. Lokalne media twierdz±, że Milovanovic namawia zawodników, by podpisali z nim kontrakt, i mami obietnic± powołania do
kadry. - To bzdura, nie mam pojęcia, kto jest agentem piłkarzy, których powołuję. Liczy się tylko ich poziom sportowy - bronił się Rajevac. Dziennikarzy nie przekonał, choć na mundial wzi±ł tylko czterech z 20 ghańskich piłkarzy reprezentowanych przez Milovanovica. Więcej piłkarzy w ghańskiej kadrze ma agent Michaela Essiena Fabien Pivateau, m.in. Richarda Kingsona, Johna Mensaha i Sulleya Muntariego.
Kolejn± aferę rozpętano na zgrupowaniu, na którym ćwiczyło 30 piłkarzy szerokiej kadry. Ghańskie media informowały, że trener jeszcze przed jego rozpoczęciem wysłał do sponsora listę 23 graczy powołanych na M¦. Federacja i selekcjoner zaprzeczyli.
Ogłaszaj±c skład, Rajevac ryzykował zdrowiem. Skre¶lony Laryea Kingston wyzwał go od idiotów i ruszył z pię¶ciami. - Bóg mi ¶wiadkiem, nie jeste¶ dobrym trenerem. Nic nie wiesz o futbolu - wykrzykiwał 30-letni pomocnik. Serba uratował wiceprezes zwi±zku Fred Pappoe, ale to nie był koniec problemów, bo w sprawie Kingstona interweniowała mama piłkarza, parlamentarzystka. Nakrzyczała nawet na ministra sportu.