Wykluczony z reprezentacji po tym, jak obraził selekcjonera Raymonda Domenecha,
Nicolas Anelka po całonocnej podróży z RPA wyl±dował w poniedziałek w Londynie. Zawodnik Chelsea z lotniska Heathrow udał się do swego domu w stolicy Anglii.
W niedzielę francuscy piłkarze na znak protestu przeciw decyzji władz federacji zbojkotowali trening, ale w poniedziałek wznowili zajęcia. Domenech jednak uważa, że konflikt nie jest zażegnany.
Francja zagra we wtorek z RPA (godz. 16.00 w Bloemfontein) i musi ten mecz wygrać, by zachować szanse awansu do drugiej rundy. Je¶li
Meksyk i Urugwaj zremisuj± swój mecz w grupie A, trójkolorowi zostan± wyeliminowani z turnieju.
- Próbowałem im tłumaczyć, że strajk i protesty nic nie dadz±, że takie zachowanie jest głupie. Ale wcale nie jestem pewien, czy wszystkich przekonałem. Zobaczymy, co się wydarzy w dniu meczu. Na razie jednak nie wprowadzam żadnych zmian w planowanym składzie" - przyznał Domenech. Jak powiedział, nie jest pewny, czy we wtorek będzie chciał zagrać kapitan Patrice Evra, który najbardziej współczuł Anelce i krytykował decyzję o jego usunięciu z ekipy.
- To cios dla reprezentacji Francji. Problemem wcale nie jest Anelka, ale zdrajca w zespole, który opowiedział o wszystkim dziennikarzom - bronił kolegi
z drużyny kapitan.