- Boski Diego to typ ekstremalny. Przez całe życie zatacza się od ¶ciany do ¶ciany, w futbolu był monumentalnym graczem i trenerem maleńkim jak ołowiany żołnierzyk. Odk±d wtoczył się do reprezentacyjnej szatni, Argentyńczycy nigdy nie zremisowali, dzi¶ znów grali niezwyczajnie - gola stracili po trzech minutach, szybciej niż kiedykolwiek na mundialach, od 20 lat nie zdarzyło im się też, by kazali nam czekać na pierwszy strzał pół godziny. Maradona znieruchomiał. On od pocz±tku turnieju przypominał raczej brodat± czirliderkę niż trenera. Przy boisku głównie tańczy, lubi przytulać się do piłkarzy, ale znacz±cego wpływu na grę nie ma. Powłóczy tęsknym spojrzeniem za największ± gwiazd± i czeka, aż gwiazda rozbły¶nie na tyle, by o¶lepić roztropnie broni±cych się - i groĽnie kontratakuj±cych - rywali -
więcej przeczytasz na blogu Rafała Steca. - Ich wyga, mistrz nad mistrze, "największy złodziej ¶wiata", poza przekonywaniem, że się na pewno uda, że s± ¶wietni, wybitni, najlepsi na ¶wiecie, niczego nie wymy¶lił. Żadnej przebieranki za chasydów jak "Przekręcie", żadnego przejęcia ciężarówki ze
złotem przy pomocy podziemnej eksplozji jak we "Włoskiej robocie", żadnego tricku z lipnym nagraniem ja w Ocean Eleven", żadnego przebicia się z pobliskiej łaĽni jak w "Sexi beast", nie wspominaj±c już o sposobach tak wyrafinowanych jak w "Va Banku" -
pisze o Diego Maradonie Michał Pol.