Najbardziej znany sędzia świata Pierluigi Colina w Warszawie

Notował Michał Pol
2002-09-24, ostatnia aktualizacja 2002-09-24 00:00

Najbardziej znany sędzia świata Włoch Pierluigi Colina, który prowadził m.in. finałowy mecz na mistrzostwach świata 2002 Brazylia - Niemcy, przybył we wtorek na trzy godziny do Warszawy, wygłosić wykład o sędziowaniu na mundialu dla uczestników 5. Międzynarodowej Konferencji Trenerów Reprezentacji Narodowych UEFA.

- Sędziowie nigdy nie mieli gorzej jak teraz, gdy boisko otoczone jest przez 32 kamery potrafiące wychwycić każdą pomyłkę arbitra. Kamery często bywają dla nas problemem, bo wychwytują rzeczy, których żadna osoba na boisku nigdy by nie dostrzegła. Nie chcę się jednak wypowiadać, czy rozsądne byłoby wprowadzenie możliwości oglądania przez arbitra powtórek. Jestem zwykłym sędzią, od decydowania są członkowie UEFA i FIFA.

Moja prywatna opinia jest taka, że futbol to wspaniała dyscyplina sportu, od lat rozgrywana niezmiennie według tych samych reguł, i chyba lepiej, żeby tak zostało. Wolałbym, żeby w przyszłości futbol nie zmienił się aż tak bardzo. Dwóch głównych sędziów na boisku? Parę lat temu próbowaliśmy zrobić taki eksperyment w Pucharze Włoch i analitycy stwierdzili, że to nie najlepszy pomysł. Nie znaleźli żadnych pozytywnych stron tej zmiany.

Mój najtrudniejszy mecz w życiu? Nie było takiego. Wszystkie mecze są trudne, a każdy inny niż poprzedni. Sędzia, podobnie jak piłkarz, nie powinien nastawiać się przed spotkaniem, że będzie ono łatwe, bo gdy to zrobi, to jakby już przegrał mecz. Sam byłem kiedyś piłkarzem, ale mam nadzieję, że jestem lepszym sędzią niż zawodnikiem. Kiedy byłem mały, grałem w drużynie kościelnej. Jako obrońcy zdarzało mi się dostawać czerwone kartki. Gram w piłkę zresztą do dzisiaj, w reprezentacji Włoch sędziów pierwszej i drugiej ligi przeciwko drużynom aktorów, kierowców Formuły 1 na cele charytatywne.

We Włoszech nie występuje żaden polski piłkarz, więc ciężko mi wymienić jakiekolwiek nazwisko. Wiadomo, że najlepszym polskim zawodnikiem, jaki kiedykolwiek występował w Italii, był Zibi Boniek, i do dziś jest u nas najbardziej znanym polskim zawodnikiem. Właśnie spotkałem go w restauracji i życzyłem mu sukcesów w nowej pracy.

Choć jestem Włochem, nie czuję konfliktu interesów podczas mundialu: "Kibicować Italii czy nie, bo jeśli trafi do finału, ja w nim nie będę gwizdał". Podczas mundialu muszę zapomnieć o sympatii i dopingu mego kraju, wtedy nie jestem przedstawicielem Włoch, ale FIFA, i muszę się zachowywać jak profesjonalista. Mówicie, że czasem staram się być najważniejszą osobą na boisku, aktorem numer 1? Nie zgadzam się! Moim jedynym celem na boisku jest pozwolić zawodnikom grać najlepiej, jak potrafią. I najbezpieczniej jak potrafią. Czasem zresztą arbiter staje się najważniejszą osobą na boisku poprzez celność swoich decyzji i fakt, że potrafił je podjąć. Nie ma na świecie idealnego sędziego. Najlepszy to taki, który na boisku jest sobą i wychodzi na murawę porządnie przygotowany do meczu.