Sport.pl

Milionowe straty z powodu upiornych krawężników

Piątkowe treningi Formuły 1 w Austrii przyniosły zaskakująco dużo emocji. Głównie z powodu krawężników wyznaczających limity toru. Szef zespołu Red Bull Christian Horner szacuje, że zniszczenia jakie spowodowały to 250 tys. funtów i to tylko w jego ekipie.

Kiedy w Grand Prix Francji wiało nudą kierowcy i kibice narzekali, że zbyt szerokie wyjazdy wokół zakrętów zabijają widowisko. Kierowcy mogą wtedy śmiało ryzykować, bo wiedzą, że ewentualne błędy nie będą ich wiele kosztować. Najwyżej małą stratę czasową, a nie tak jak w Monaco rozbicie samochodu gdzie na każdym okrążeniu ocierają się o barierki, a margines błędy jest mniejszy niż w zeszycie do polskiego. Domagają się więc torów ze żwirem albo trawą, bo wtedy poważny błąd wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

"Kiełbaski" zagrożeniem dla kierowców

Formuła 1 przeniosła się do Austrii. Red Bull Ring jest drugim, najkrótszym torem w kalendarzu, ma zaledwie 10 zakrętów, ale ma także coś co sprawia kierowcom wiele trudności - zdradliwe zakręty ograniczone „koszmarnymi” krawężnikami. Koszmarnymi oczywiście dla kierowców i zespołów. W miejscach, gdzie można by zyskać sporą przewagę, szeroko wyjeżdżając w kluczowych zakrętach, organizatorzy zainstalowali wysokie ograniczniki nazywane ze względu na swój wygląd kiełbaskami albo bagietkami. Kiedy kierowcy agresywnie po nich przejeżdżają narażają się na uszkodzenia bolidu. I co? Rok w rok podnosi się lament, że „kiełbaski” wyrządzają więcej szkody niż pożytku, a szefowie zespołów klną pod nosem licząc straty. Christian Horner z Red Bulla wyliczył, że uszkodzenia po pierwszym treningu tegorocznym treningu będą ich kosztować mniej więcej 250 tys. funtów, bo tyle kosztuje wyprodukowanie trzech, przednich skrzydeł. Ale nie tylko oni borykali się z takimi problemami. Dwa skrzydła spisał na straty Mercedes, podobnie Racing Point, a Renault oprócz skrzydła musiało też dopisać uszkodzoną podłogę w samochodzie Nico Hulkenberga.

Kibice są zachwyceni, bo wiadomo że efektowne wypadki podnoszą ciśnienie i oznaczają więcej emocji. Gorzej z zespołami, które mozolnie zapisują w notesach kolejne modyfikacje budżetu i apelują by zlikwidować albo zmodyfikować upiorne „bagietki”. Te dyskusje powtarzają się w Austrii co roku. A to z kolei świetnie ilustruje toczące się właśnie rozmowy dotyczące zmian przepisów na 2021 rok. Wszyscy chcą żeby Formuła 1 stała się atrakcyjniejsza, ale nikt nie chce by odbyło się to jego kosztem.

Więcej o:
  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 187
    2 Valtteri Bottas 151
    3 Sebastian Vettel 111
    4 Max Verstappen 100
    5 Charles Leclerc 87
    6 Pierre Gasly 37
    7 Carlos Sainz 26
    8 Kimi Raikkonen 19
    9 Daniel Ricciardo 16
    10 Nico Hulkenberg 16
    11 Kevin Magnussen 14
    12 Lando Norris 14
    13 Sergio Perez 13
    14 Daniił Kwiat 10
    15 Alexander Albon 7
    16 Lance Stroll 6
    17 Romain Grosjean 2
    18 Antonio Giovinazzi 0
    19 George Russell 0
    20 Robert Kubica 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 338
    2 Ferrari 198
    3 Red Bull Racing Honda 137
    4 McLaren Renault 40
    5 Renault 32
    6 Racing Point BWT Mercedes 19
    7 Alfa Romeo Racing Ferrari 19
    8 Scuderia Toro Rosso Honda 17
    9 Haas Ferrari 16
    10 Williams Mercedes 0

Komentarze (11)
Milionowe straty z powodu upiornych krawężników
Zaloguj się
  • chudebyki

    Oceniono 3 razy 3

    F1 już dawno stała sie nudna jak flaki z olejem.Zwłaszcza od czasu zakazu tankowania-jednego z najważniejszych elementów strategii. zasada jest prosta-kto ma więcej kasy - wygrywa.

  • marioosheck2012

    Oceniono 2 razy 2

    Czy ten krótszy tor oznacza, że Kubica będzie wcześniej zdublowany?

  • cal13

    Oceniono 2 razy 2

    To wszystko przez te kangury.

  • agenciputinawon

    Oceniono 4 razy 2

    Robertowi niestraszne są nawet upiorne krawężniki, jak zwykle pojedzie po swoje i na pewno dobrze wypadnie.

  • pawelekok

    Oceniono 1 raz 1

    Upiorne krawężniki to są w Polsce po modernizacji dróg. Norma określa ich wysokość na od do, ale architekci zawsze projektują je na maksymalną wysokość dopuszczalną przez normę - po to by zniechęcić kierowców do parkowania. Przez to musiałem kiedyś skasować swój samochód. Uciekałem przed zderzeniem na jezdni na chodnik. Niestety, o wysoki krawężnik urwałem sobie przewody hamulcowe i już nie miałem hamulców. Widząc przed sobą grupkę przerażonych pieszych (na jezdnię nie mogłem wrócić bo drzewa co metr i sznur samochodów zatrzymanych w korku) wyhamowałem samochód ocierając się nim prawym bokiem o ścianę. Ręczny hamulec w takiej sytuacji był zbyt ryzykowny, nie wiadomo, jakby samochód zareagował. I chociaż nie jechałem astronomicznie szybko, po zdjęciu nogi z gazu jakieś 40 km/h to i tak wszystko rozgrywało się bardzo szybko. Świadomie podjąłem decyzję o skasowaniu swojego samochodu wiedząc, że nie dostanę za to odszkodowania (nie miałem AC). I ani przez moment jej nie żałowałem ani wtedy ani potem. Ale ludzie są cenniejsi. Nie musiałbym tego robić, gdyby krawężnik był o kilka cm niższy, bo zachowałbym hamulce i zdążył wyhamować.

  • stary-ciula

    0

    A co ó Kasandry i Moni?

  • insekt6

    0

    W każdej serii wyścigowej kierowcy jeżdżą po tarkach, tylko w F1 urywają sobie spojlery. Biedaczyska...
    Dzisiaj wszyscy jeżdżą po krawężnikach, więc trudno to określić jako zabezpieczenie na wypadek zbyt szybkiego wejścia w zakręt. Takim zabezpieczeniem jest asfalt poza torem.
    A kibice się mylą – to nie krawężniki powodują nudę, tylko brak walek na torze i to paskudne wycie silników. WTCR, Blancpain, Porsche Supercup, Indycar... Tam się dzieje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX