Sport.pl

Jak Robert Kubica zagrał z Williamsem w karty

Robert Kubica uchodził przed laty za jednego z najwytrawniejszych pokerowych graczy wśród kierowców F1. W grze o swoją przyszłość pokazuje, że karcianych trików nie zapomniał.

Świat F1 od świata polityki różni niewiele. Wielkie pieniądze i wielka władza. Intrygi, zakulisowe zagrywki, czy kłamanie w żywe oczy - to jest na porządku dziennym w obu światach. W trakcie transferowej zawieruchy wszystko przybiera na sile. Do momentu oficjalnego komunikatu o zatrudnieniu kierowcy fakty mają drugorzędne znaczenie, bo cały czas toczy się gra. I w padoku, i w mediach.

Przed rokiem Robert Kubica też walczył o miejsce w F1, ale to było bardziej czekanie na to, co postanowi Williams. Czekanie na akt łaski legendarnego zespołu. Wydawało się, że już nie jedną nogą, a niemal całym tułowiem jest w kokpicie na 2018 rok, ale ostatecznie zespół postanowił inaczej.

Kubica nie zmarnował niemal 12 miesięcy w roli kierowcy rezerwowego i testowego. Gdy miał okazję pokazać się na torze, robił co do niego należało. Ale ważna była też obecność w padoku na każdym Grand Prix. Kubica cieszy się w świecie F1 ogromną estymą, jego charakter, etyka pracy, a także doświadczenie wzbudzają powszechny podziw. Mnóstwo osób, które pracowało z nim w jego pierwszej przygodzie z F1, rozsianych jest po przeróżnych zespołach. Czasu na rozmowy kuluarowe nie brakowało. Okazji do występów w mediach też. I gdy zaczęła się gra o fotele, Kubica zaczął wykorzystywać swoje wpływy. Tak jak robią to zespoły.

Warto zdać sobie sprawę z tego, jak wygląda krajobraz królowej motorsportu. F1, choć zarządzana już przez amerykańską korporację, wciąż Brytyjczykami stoi. Większość zespołów ma swoje bazy na Wyspach, najpotężniejsze stacje telewizyjne to te z Wielkiej Brytanii, najbardziej prestiżowe magazyny też. Dlatego nie dziwi fakt, że pogrążony w totalnym kryzysie Williams, traktowany jest pobłażliwie. A gdy jeszcze ogłosił, że kierowcą w przyszłym sezonie będzie 20-letni Anglik wybuchła wręcz euforia połączona z nadzieją na lepsze jutro.

Jak Robert Kubica zagrał z Williamsem w Brazylii

Kubica dobrze odczytał to, co się dzieje w Williamsie i to, jak funkcjonują najważniejsze media. Sytuacja z poprzedniego roku, gdy na ostatniej prostej stracił fotel, stała się jego medialnym atutem. Propozycja z Ferrari, która wydaje się więcej niż korzystnym planem B, dorzuciła kolejne asy do rękawa. I na ostatniej prostej to Kubica sprawia wrażenie, jakby rozdawał karty.

Najpierw w brytyjskiej telewizji Sky powiedział, że wiecznie czekał na decyzje Williamsa nie będzie i jak zespół do pewnego momentu nie ogłosi, co postanowił, to on sam zadecyduje o swojej przyszłości. Bo siebie samego trzeba szanować. Potem nie wykluczył pracy dla Ferrari. Ale mistrzowską zagrywkę przygotował na Grand Prix Brazylii.

Sprawa mistrzowskiego tytułu jest rozstrzygnięta, wielkich intryg brak, więc sprawa jego przyszłości musiała wrócić. Po padoku krąży propozycji od Ferrari, a dziennikarze przecież doskonale wiedzieli, że Williams wciąż nic nie postanowił o obsadzie drugiego fotela, i mieli świadomość tego, co wcześniej mówił Kubica. A on uchodzi w świecie F1 za takiego, który słów na wiatr nie rzuca. Skoro wyznaczył termin, to będzie się go trzymał.

Więc wypytali go o decyzję i możliwość pracy dla Ferrari. I wrażenie po jego odpowiedziach jest takie, że w Williamsie to rezerwowy kierowca zdecyduje o obsadzie drugiego fotela w zespole na kolejny sezon, a długiej kolejki kandydatów do ścigania się dla brytyjskiego zespołu nie ma. Autosport wprost napisał, że Polak jest faworytem numer jeden do fotela. Kolejna kamyczek do ogródka upadłej legendy sprzed lat. Bo ogólny obraz Williamsa jest zły. Uznani inżynierowie odchodzą, sponsorzy odchodzą, nowych partnerów na horyzoncie nie widać, kryzys zarządzania widoczny jest nawet dla osób, które są tysiące kilometrów od padoku F1, a szefowa zespołu w oficjalnym podcaście F1 przyznaje, że nie może obiecać, że kolejny samochód będzie lepszy. I jeszcze ten wolny fotel na 2019 rok.

Nie dziwi wzburzenie w Williamsie. Sytuacja opisywana przez Macieja Jermakowa oraz Filipa Kapicę, wysłanników Eleven Sports na Grand Prix Brazylii, w której dziennikarz Autosportu został w centrum prasowym obsztorcowany za swój tekst, a magazyn zmienił jego tytuł, pokazuje, że Williams poczuł jak bardzo traci grunt i negocjacyjną pozycję, przynajmniej w wymiarze medialnym. Wytrawni obserwatorzy życia w padoku dostrzegli, że w międzyczasie Ted Kravitz w telewizji Sky przekonywał widzów, że Kubica wciąż jest tylko jednym z kandydatów. Przypadek?

Kubica za kierownicą

Do tej pory czas grał na korzyść Williamsa. Choćby zespół wyznaczał dziesiątki terminów, to dopóki nie osiągnie tego, co planował, decyzja nie zostanie ogłoszona. Tak było przed rokiem, gdy wybór Siergieja Sirotkina odwlekano aż do stycznia. Teraz jeden z głównych kandydatów stwierdza, że przed grudniem może sam wypisać się z tej listy. Nie jest to dobra informacja z punktu widzenia zespołu.

To, czy Kubica jest rzeczywiście kandydatem numer jeden, dwa, czy osiem w Williamsie, ma znaczenie drugorzędne. Czy to go przybliża do powrotu do F1 też. Najważniejsze jest wrażenie opinii publicznej, że teraz to Polak ma kontrolę nad rozwojem sytuacji. To nie Williams zdecyduje o losie Kubicy, to Polak wybiera dalszą ścieżkę kariery. To on jest za kierownicą tej sytuacji, a nie Williams. To on zastanawia się, co będzie dla niego lepsze. Spełnienie marzenia i powrót do ścigania w F1, ale w zespole, który się sypie i gwarancji na sukcesy nie ma żadnej, czy pracę dla uznanej marki (inne marzenie), która co roku jest w gronie pretendentów do tytułu, ale bez możliwości rywalizacji na torze. I wciąż trudno z jego słów wywnioskować, w którą stronę pójdzie.

Więcej o:
  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Valtteri Bottas 26
    2 Lewis Hamilton 18
    3 Max Verstappen 15
    4 Sebastian Vettel 12
    5 Charles Leclerc 10
    6 Kevin Magnussen 8
    7 Nico Hulkenberg 6
    8 Kimi Raikkonen 4
    9 Lance Stroll 2
    10 Daniił Kwiat 1
    11 Pierre Gasly 0
    12 Lando Norris 0
    13 Sergio Perez 0
    14 Alexander Albon 0
    15 Antonio Giovinazzi 0
    16 George Russell 0
    17 Robert Kubica 0
    18 Romain Grosjean 0
    19 Daniel Ricciardo 0
    20 Carlos Sainz 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 44
    2 Ferrari 22
    3 Red Bull 15
    4 Haas F1 Team 8
    5 Renault 6
    6 Alfa Romeo Sauber 4
    7 Racing Point 2
    8 Toro Rosso 1
    9 McLaren 0
    10 Williams 0

Komentarze (64)
Jak Robert Kubica zagrał z Williamsem w karty
Zaloguj się
  • kotletxxl

    Oceniono 7 razy 5

    Szczerze? Kasy na starty w upadającym Williamsie, z Orlenu czy innych spółek nikt nie da, kolacja pożegnalna już się odbyła. Faktyczny wybór Roberta, to kierowca testowy w obecnej ekipie albo kierowca symulatora w Ferrari. W przypadku braku budżetu uruchamiającego jakiekolwiek ściganie propozycja z Ferrari, o ile prawdziwa, jest najlepszym kąskiem jaki może mu się trafić, plus może powiedzieć, że spełnia się jego marzenie z czerwonym trykotem. Za parę dni oficjalnie ogłosi że nie może już dłużej czekać na decyzję Williamsa i wskakuje do teamu Ferrari. Brzmi dobrze? jasne!

  • beku72

    Oceniono 9 razy 5

    No i piz.... owczarek się wściekł teraz będzie ujadał 10 razy dziennie jedyna opcja uśpienie .

  • mer-llink

    Oceniono 8 razy 4

    No czemu tak skromnie o tych kartach Pan pisze, panie Owczarku Michale?
    Przecież wszyscy wiedza, że w F1 karty rozdaje i kokpity przydziela pan Owczarek Michał.
    Gdzie Pan skieruje pana Kubicę, tam on posłusznie pójdzie (a z nim pan Grosicki, bo jest w pakiecie i też szuka posady).

  • antymemo

    Oceniono 5 razy 3

    Kubica po tragicznym wypadku odrodził się jak przysłowiowy Feniks z popiołów, by po 7 latach z granicy życia i śmierci powrócić na najwyższy poziom motosportu. Jak to jest możliwe ? Spytajcie Kubicę, może warto byłoby opowiedzieć o tym wielu ludziom, nie tylko kibicom. O determinacji, o woli walki, o marzeniach, o porażkach (bo takie też były), o uporczywym dążeniu do celu. Wszystko ma swoją cenę - może o to też warto by Go spytać ?
    Kubica do zbyt wylewnych nie należy, ale nie wątpię, że pod tą pozorną maską kotłuje się wulkan myśli i emocji. Tak tworzy się historia i jedna z legend F1.

    Pośród setek milionów kierowców na świecie setki tysięcy posiada licencje sportowe w różnych klasach. W najwyższej klasie sportu samochodowego, Formula 1, ściga się kilkudziesięciu kierowców. Tylu - i tylko tylu !!!
    Każdy z nich, przez sam fakt dotarcia do elity elit kierowców sportowych - staje się legendą światowego motosportu, znaną, popularną i docenianą na całym świecie, nie tylko sportowym.
    Takim jest Robert Kubica - nie tylko pierwszy Polak, ale też historycznie pierwszy kierowca z krajów Europy Wschodniej, który się tam przebił i uzyskał sukces w superelitarnej klasie sportowej.
    Tego nikt i nic nigdy nie zmieni !

    Dlatego jest tak popularny, ceniony, szanowany i lubiany na świecie. A w Polsce ?
    Sączy się jad nienawiści, a co najmniej głupoty i ignorancji, świetnie wpisując się w obecną atmosferę w Polsce, w której za sprawą aktualnej polityki wyzwolone zostały najgorsze instynkty i wzorce zachowań. Kubica zawsze podkreśla, że jest Polakiem - patrząc na zachowania wielu jego rodaków czasami jednak Mu się dziwię.

    Dla tych, których tzw. polskie narodowe media (nie tylko sportowe) wychowały w przekonaniu, że pępek sportowego świata to piłka nożna, mordobicie MMA i sezonowo skoki narciarskie - faktycznie "ta kubica" jest czymś niepojętym, z innego świata... i niech tak pozostanie. Bo oni jeszcze nie dorośli do Niego !

    Kubica wykonał tytaniczną pracę, pokonał wiele barier zdałoby się nie do pokonania.
    Od roku jeździ bolidami F1 w aktualnej specyfikacji, przejeżdża dystanse przekraczające długości wyścigów, uzyskuje wyniki czasowe na poziomie etatowych kierowców, uczestniczy w sesjach treningowych, etatowo wspomaga ekipę Williamsa. Rosną jego szanse na sensacyjny, pełny powrót do ścigania w F1. Pozostało już tak niewiele...

  • xerathus

    Oceniono 7 razy 3

    Z całym szacunkiem dla Roberta, ale sytuacja z Williamsem nie różni się niczym innym od "płacących" kierowców. Mateuszek postanowił sypnąć groszem i tylko stąd zmiana decyzji.
    Dla innych kierowców z zamożnym poplecznikami ten team stał się nieatrakcyjny ze względu na słabe wyniki. Gra idzie w zasadzie, żeby wcisnąć się do Force India.
    Robert zaprzepaścił swoją szansę, niestety. Ten powrót skończy się tak jak Schumachera do Mercedesa. Pojeździ dwa lata w ogonie stawki i potem definitywnie zniknie.
    Naprawdę szkoda, że tak potoczyła się ta kariera.

  • Jacek Krzynowek

    Oceniono 2 razy 2

    A ja uważam, że nawet jeśli zdecyduje się na jazde w symulatorze dla Ferrari i przyniesie to jakieś wymierne skutki dla tego zespołu to i tak fajnie. Szkoda tylko że za 10-20 lat będą o tym pamiętać tylko Ci którzy są z tym sportem związani w jakiś sposób.

  • 3ras

    Oceniono 8 razy 2

    Skończcie wreszcie z tym Kubicą . Żygać się już chce od tego tematu/ Czyżby to krewny Dudy lum Kłamczuszka?

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 14 razy 2

    Bo Kubica jest niekwestionowanym Nr1 wśród wszystkich kierowców ... niepełnosprawnych. A że nasz rząd "dobrej zmiany" wspiera marzenia niepełnosprawnych to i wyda te głupie 43 mln zł z Funduszu Osób Niepełnosprawnych na realizację marzenia Robusia.

  • plastikpiokio

    Oceniono 1 raz 1

    a grali na żetony --zapałki czy pieniądze ?????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX