Robert Kubica: Ronde di Andora miał być moim ostatnim rajdem. Mój kolejny zespół nie pozwalał mi na takie starty

- Nie byłem zadowolony z tego, że byłem dobry. Chciałem być lepszy. Chciałem więcej. I myślałem, że rajdy mi to dadzą. I mi to dały. Problem jest taki, że zapłaciłem za to zbyt wysoką cenę -mówił Robert Kubica w oficjalnym podcaście Formuły 1 'Beyond the Grid'.
1 Robert Kubica Robert Kubica MANU FERNANDEZ/AP

Robert Kubica był gościem drugiego odcinka oficjalnego podcastu Formuły 1. Opowiadał m.in. o tym, jak to się stało, że w ogóle zaczął się ścigać, o sztuczkach w kartingowej rywalizacji z Lewisem Hamiltonem, które pozwalały mu z Brytyjczykiem wygrywać, wspominał też swój wypadek w Grand Prix Kanady i zwycięstwo rok później.

Bardzo ciekawie mówił o swoim rajdowym wypadku. Zdradził, że Ronde di Andora miała być jego ostatnim rajdowym startem. A kilka dni przed początkiem imprezy stwierdził, że nie ma ochoty w nim się ścigać. Całej rozmowy w języku angielskim można wysłuchać TUTAJ. Poniżej przytaczamy wybrane fragmenty.

2

"Zadzwoniłem, żeby zrezygnować, ale."

-To miał być mój ostatni rajd w życiu, bo wiedziałem, że zespół, w którym będę jeździł w kolejnym roku, nie pozwoli mi na jazdy w rajdach. Okoliczności tego startu były dziwne. Zespół, który mnie obsługiwał we wcześniejszych imprezach, zaproponował mi ten start, bo nasze poprzednie rajdy nie przebiegały najlepiej, było wiele usterek. W środę po testach F1 w Walencji obudziłem się i stwierdziłem, że nie chcę jechać w tym rajdzie. Nie wiem, czemu. Tak po prostu poczułem. Zadzwoniłem, żeby zrezygnować, ale osoba z tego zespołu była tak podekscytowana tym rajdem, że jej nie odmówiłem - opowiadał Kubica.

3 Kibice Roberta Kubicy Kibice Roberta Kubicy MANU FERNANDEZ/AP

"Zapłaciłem za to wielką cenę i nadal ją płacę"

Polak wyjaśnił, że nie ścigał się w rajdach tylko dla zabawy. Jego zdaniem to czyniło go lepszym kierowcą. - Szukałem czegoś poza F1, co sprawi, że będę lepszym kierowcą, czego nie robią inni kierowcy. Uważam, że w 2010 roku zdobyłem więcej punktów w pewnych sytuacjach niż zdobywałbym bez rajdów. To drobne rzeczy. Na przykład podczas deszczowych wyścigów dłużej zostawałem na slickach (opony bez bieżnika - przyp red.), gdy inni zmieniali na opony pośrednie, a ja zyskiwałem wiele miejsc. Tych rzeczy się jednak nie widzi, to można ocenić tylko samemu - chodziło mi o czucie podczas kierowania. To prawda, że zapłaciłem za to wielką cenę i nadal ją płacę, ale to nie było tylko dla zabawy. Było za tym coś więcej. Miałem ogromną żądzę, by stać się lepszym kierowcą, by znaleźć coś, czego inni nie mają oraz by się poprawić - mówił.

-Nie byłem zadowolony z tego, że byłem dobry. Chciałem być lepszy. Chciałem więcej. I myślałem, że rajdy mi to dadzą. I mi to dały. Problem jest taki, że zapłaciłem za to zbyt wysoką cenę - dodał.

4

"W Ferrari miałem zarabiać mniej niż BMW Sauber i Renault"

Kubica w podcaście opowiedział, że od 2012 roku miał jeździć dla Ferrari i tworzyć duet z Fernando Alonso. - Tak byłem w Maranello. Właściwie, to byłem tam kilka lat wcześniej, ale nie wolno mi o tym mówić. Miałem być w jednym zespole z Alonso, ale nie jestem pewien, czy on w ogóle wiedział, że to się wydarzy. W Ferrari miałem zarabiać mniej niż BMW Sauber i Renault - opowiadał.

-Jako kierowca F1 masz kilka celów. Pierwszym jest w ogóle dostać się do F1. Potem trzeba wyrobić sobie markę. A trzecim celem jest zdobyć mistrzostwo świata lub zostać kierowcą Ferrari. Mi się nie udała żadna z tych rzeczy, ale byłem bardzo, bardzo blisko - dodał Kubica.

5 Robert Kubica Robert Kubica FRANCISCO SECO/AP

"Były takie operacje, które cofały mnie o sześć miesięcy"

Kubica wspominał też okres swojej rehabilitacji i walki o powrót do zdrowia. - Nikt nie wie dokładnie, ile miałem operacji. Na pewno więcej niż jest wyścigów w sezonie Formuły 1, czyli ponad 20. Były wśród nich takie, które były nieudane i sprawiały, że cofałem się o sześć miesięcy - mówił.

Polak powiedział, że najważniejszy był dzień, w którym zaakceptował swoje ograniczenia. - Nie jest to już dla mnie mentalnie męczące. Najtrudniej jest, gdy próbuje się robić rzeczy tak jak kiedyś. To że czegoś nie mogę zrobić w taki sam sposób, nie znaczy, że nie mogę tego robić w ogóle. W ubiegłym roku były osoby, które dziwiły się, czemu tak późno zacząłem wracać. Nawet Sebastian Vettel powiedział to w jednym z wywiadów, stwierdzając, że tego nie rozumie. Miałem możliwość jazdy autem F1 trzy lata wcześniej, ale nie byłem po prostu na to gotowy - dodał.

6

"Gdybym czuł, że to był prezent od Renault, to bym się go nie podjął"

Kubica mówił też o testach z Renault z czerwca 2017 roku. Wtedy po raz pierwszy od wypadku w Ronde di Andora wsiadł za kierownicę auta F1. Był to samochód z 2012 roku należący do Renault. - Nie odniosłem wrażenia, że test z Renault to prezent za dotychczasową współpracę. Gdybym tak czuł, to bym się go nie podjął. Ale przyspieszenie, jakiego nabrały sprawy po tym teście, nie było planowane. Ubiegły rok był bardzo intensywny dla mnie - opowiadał Polak.

7 Robert Kubica Robert Kubica FRANCISCO SECO/AP

"Gdybym miał się ścigać samochodem z 2012 roku dałby radę"

Polak był bliski zostania kierowcą wyścigowym Renault już w zeszłym roku, ale tak się jednak nie stało. - Były w Renault osoby, które chciały mnie wsadzić do fotela kierowcy wyścigowego. Na końcu jest jednak rzeczywistość. Byłem pewien, że jeżeli miałbym ścigać się samochodem z 2012 roku, bez problemu dałbym sobie radę. Ale gdy na Węgrzech wskoczyłem do auta z 2017 roku, wszyscy patrzyli na moje ramię. I jeżeli bym wypadł lub się obrócił, to odbiór tego były nie taki, że takie rzeczy się zdarzają, ale z powodu ręki. Musiałem więc się trochę wycofać, podejść ostrożniej i uczyć się wszystkiego od początku. Wszystko, co wiedziałem wcześniej, musiałem wykasować, bo te auta prowadzą się i czuć je zupełnie inaczej. Przede wszystkim dlatego, że są szersze. Na Węgrzech byłem jak debiutant, bo nie mogłem nic wykorzystać z mojego doświadczenia - mówił Kubica.

8

"Chcę być w przyszłym roku na starcie wyścigu"

- Chcę być na starcie w następnym roku. Nie wiem z kim. Często zapominamy, że motorsport to sport, który wymaga treningu. Wszystko musi się stać bardziej naturalne. A do tego potrzeba czasu. Dlatego, gdy dostałem propozycję od Williams, tak ważne dla mnie był że dostałem czas w samochodzie. Nie chciałem nikomu niczego udowadniać. Szukałem odpowiedzi na swoje pytania. I je znalazłem - mówił Kubica.

Komentarze (35)
Robert Kubica: Ronde di Andora miał być moim ostatnim rajdem. Mój kolejny zespół nie pozwalał mi na takie starty
Zaloguj się
  • flat_hu

    Oceniono 27 razy 21

    I to jest wojownik, prawdziwy sportowiec. A nie te wypachnione, przeplacand pilkarzyny

  • poparzony

    Oceniono 14 razy 14

    Forza Robert :)

  • antymemo

    Oceniono 9 razy 9

    Kubica odrodził się jak przysłowiowy Feniks z popiołów, by po 6 latach z granicy życia i śmierci powrócić na najwyższy poziom motosportu.
    Jak to jest możliwe ? Spytajcie Kubicę, może warto by było opowiedzieć o tym wielu ludziom, nie tylko kibicom. O determinacji, o woli walki, o marzeniach, o porażkach (bo takie też były), o uporczywym dążeniu do celu. Wszystko ma swoją cenę - może o to też warto by Go spytać ?
    Kubica do zbyt wylewnych nie należy, ale nie wątpię, że pod tą pozorną maską kotłuje się wulkan myśli i emocji. Tak tworzy się historia i jedna z legend F1.

    Pośród setek milionów kierowców na świecie setki tysięcy posiada licencje sportowe w różnych klasach. W najwyższej klasie sportu samochodowego, F1, ściga się kilkudziesięciu kierowców. Tylu - i tylko tylu !!!
    Każdy z nich, przez sam fakt dotarcia do elity elit kierowców sportowych - staje się legendą światowego motosportu, znaną, popularną i docenianą na całym świecie, nie tylko sportowym.
    Takim jest Robert Kubica - nie tylko pierwszy Polak, ale też historycznie pierwszy kierowca z krajów Europy Wschodniej, który się tam przebił i uzyskał sukces w superelitarnej klasie sportowej. Tego nikt i nic nie zmieni !

    Dlatego jest tak popularny, ceniony i lubiany na świecie. A w Polsce ?
    Sączy się jad nienawiści, a co najmniej głupoty i ignorancji, świetnie wpisując się w obecną atmosferę w Polsce, w której za sprawą aktualnej polityki wyzwolone zostały najgorsze instynkty i wzorce zachowań. Kubica zawsze podkreśla, że jest Polakiem - patrząc na zachowania wielu jego rodaków wcale nie zazdroszczę Mu tego.

    Dla tych, których tzw. polskie narodowe media (nie tylko sportowe) wychowały w przekonaniu, że pępek sportowego świata to piłka nożna, MMA i sezonowo skoki narciarskie - faktycznie "ta kubica" jest czymś niepojętym, z innego świata... i niech tak pozostanie.
    Oni jeszcze nie dorośli do Niego !

  • japka_putina

    Oceniono 5 razy 5

    Dobrze byłoby, gdyby w końcu wrócił do prawdziwego ścigania. Mógłbym sobie darować picie dwóch kaw na wyścig.

  • freightleitner

    Oceniono 6 razy 4

    Ach te polskie hejterskie mordy,Kubek jedną ręką zdobył mistrza WRC2 ,o ktorego teraz po latach będzie walczył trzykrotny mistrz Europy (sic) Kajto.Macie lepszego kierowcę w kraju,słucham propozycji,bo tych piłkarskich wymoczków bez charakteru mam po dziury w nosie,aha siatkarze,no też ostatnio brylują,na zapleczu.

  • pissucks

    Oceniono 8 razy 4

    Jeden most za daleko .... szkoda!

  • alfred_hugecock

    Oceniono 14 razy -8

    No i był.

  • wlodeek

    Oceniono 19 razy -9

    To jest dmuchanie balona tak jak w wypadku naszych "orłów". Podsycanie zainteresowania facetem, który miał złoty róg, a ostał mu się jeno sznur. Z F1 przesiadł się na szkodę felcię. Głupota pomieszana z ryzykanctwem. Czy Alonso też ściga się jakimś rzęchem po lasach?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX