Sport.pl

F1. GP Austrii. Robert Kubica: Nie zastanawiam się: 'jestem bliżej czy dalej?' Ważny jest rezultat końcowy

-Zawsze jest fajnie przyjechać na Grand Prix, gdy wiesz, że będziesz mógł pojeździć autem, ale na pewno nie odliczam dni. To nie jest tak, że wyczekuję tylko tych momentów, w których uczestniczę w treningach, czy też jeżdżę w testach - mówi Robert Kubica, który przed Grand Prix Austrii weźmie udział z zespołem Williams w piątkowym treningu.
Robert Kubica oficjalnie zaprezentowany jako kierowca testowy Williamsa Robert Kubica oficjalnie zaprezentowany jako kierowca testowy Williamsa Twitter

Michał Owczarek: Kibice odliczają dni i godziny do każdego momentu, gdy masz się pojawić na torze za kierownicą auta F1. Ty też tak masz?

Robert Kubica: I tak, i nie. Zawsze jest fajnie przyjechać na Grand Prix, gdy wiesz, że będziesz mógł pojeździć autem, ale na pewno nie odliczam dni. To nie jest tak, że wyczekuję tylko tych momentów, w których uczestniczę w treningach, czy też jeżdżę w testach. Cały cykl mistrzostw i praca w jego trakcie zabiera mi sporo energii i czasu. Gdybym siedział w domu i nic nie robił, to pewnie bym bardziej wyczekiwał tych momentów. A teraz jestem w pewnym rytmie, mam obowiązki i jeżdżę z wyścigu na wyścig. Jak się zbliża ten okres, gdy będę jeździł to na pewno jest przyjemniej, ale nie jest to jakaś duża różnica.

Jesteś na torze na wszystkich wyścigach. Czy przygotowania do tych weekendów, gdy wsiadasz za kierownicę różnią się bardzo od tych, gdy nie jeździsz?

- Tylko w pewnym stopniu. Podstawową różnicą jest to, że więcej myślę nad zmianami od strony technicznej, próbuję się dowiedzieć jakichś niuansów na dany temat, ale wiele też zależy od tego, jaki mam program i co będę miał testować. Do tej pory podchodziłem do tego w bardzo podobny sposób bez względu na to, czy to były zimowe testy czy np. piątkowy trening w Barcelonie. A wtedy, gdy nie jeżdżę, staram się utrzymywać reżim i motywację do treningów i podtrzymywania formy, tak żeby nie musiał nic nadrabiać.

Patrząc na Twoją sylwetkę z utrzymywaniem formy problemów nie ma. Byłeś kiedykolwiek w lepszej formie?

- To zależy od okresu. Jeśli chodzi o wagę, to mam jedną z najniższych, jaką udało mi się osiągnąć. W grudniu, gdy wydawało się, że będę startował w tym roku, doszedłem do rekordowo niskiej wagi.

Możesz powiedzieć, ile ważyłeś?

- Najmniej to było 67,4 kg. Ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze najlepiej jest wtedy, gdy ważę najmniej. Trzeba znaleźć w tym jakiś kompromis i dać sobie margines, w którym można oscylować, żeby nie ucierpiała na tym wytrzymałość i siła. A biorąc pod uwagę moje ograniczenia, to nie jest takie łatwe. Moja lewa strona jest dużo bardziej obciążona niż dawniej. Teraz ważę mniej niż dawniej, choć bywały takie momenty w czasach moich startów w F1, że ważyłem bardzo mało. Gdy zaczynałem karierę w F1, ważyłem dużo więcej niż teraz. W 2008 roku z przyczyn technicznych musiałem sporo schudnąć i od tamtej pory moja waga w F1 to było około 70 kg.

. . FRANCISCO SECO/AP

Wielokrotnie wspominałeś, że lubisz dobrze zjeść. Twoją pasją i formą treningu jest kolarstwo. Jak dużo musisz jeździć, by "wypalić" to co zjadasz?

- To zależy. Tak naprawdę to jeżdżę zbyt dużo. Kolarstwo traktuję jako sposób na utrzymanie się w formie, który mi daje bardzo dużo w pracy nad wytrzymałością oraz jako trening cardio. Kolarstwo przez ostatnie dwa lata postawiło mnie na nogi. Jako kierowca F1 muszę jednak uważać na to, by za dużo takiego treningu nie było. Nie jest to zbyt zdrowe, bo taka forma treningu bardzo odchudza. Przemęczanie się na rowerze nie jest idealne dla kierowcy. Powtórzę, ważny jest kompromis. Są okresy, gdy pozwalam sobie na więcej jazdy na rowerze, są takie w których jeżdżę mniej. W tym roku jest ciężko pod względem czasu i logistyki.

Patrząc na Twój profil na Instagramie można odnieść wrażenie, że na każdy wyścig jeździsz na rowerze.

- Tak nie robię, ale na większości wyścigów rower mam i trenuję. Wiele zależy od pogody. Latem będzie z tym zdecydowanie łatwiej, bo dni są dłuższe i aura lepsza. Poza tym, to nie jest takie hop siup wsiąść na rower i trochę "pokręcić" po całym dniu spędzonym na torze. W Europie jest to zdecydowanie łatwiejsze logistycznie niż podczas wyścigów w innych częściach świata. Traktuję rower z jednej strony rekreacyjnie, a z drugiej wiem, że mi to pomaga. To nie jest dla mnie wysiłek. To przyjemność. Pocę się, wykańczam się, ale mam z tego dużą frajdę.

Na torze Red Bull Ring nigdy nie prowadziłeś auta F1. To ma znaczenie przed Twoim piątkowym treningiem?

- Małe, bo będziemy mieli specyficzny program moich jazd, a do tego wiele będzie zależało od pogody. Prognozy nie są najlepsze i niestety to może okazać się decydujące. Jeśli jednak będzie sucho, to mam bardzo specyficzny program, który jest poświęcony zbieraniu danych dla inżynierów od aerodynamiki. To będzie miało większe znaczenie niż sama jazda. Znajomość toru, oczywiście, bardzo pomaga, ale w tym wypadku nie sądzę, żeby to było kluczowe.

Przed piątkowym treningiem jesteś bliżej czy dalej od miejsca kierowcy wyścigowego w F1 niż po ostatnich jazdach?

- To pytanie krąży od kilkunasty miesięcy i tak naprawdę ma to mało znaczenia, czy bliżej jestem teraz, czy np. dwa miesiące temu w Barcelonie. W ubiegłym roku byłem bardzo blisko, a nie jeżdżę. Nie myślę o tym, jak wygląda sytuacja. Nie zastanawiam się: jestem bliżej czy dalej? Ważny jest rezultat końcowy i dopiero wtedy będziemy mogli o tym mówić. Na dzień dzisiejszy jestem kierowcą rezerwowym i mój status jest taki a nie inny.

Robert Kubica Robert Kubica twitter.com/WilliamsRacing

Motorsport to świat, gdzie nie ma sentymentów. Z Tobą jest jednak inaczej. Gdy nie było cię w F1, wiele osób wciąż o Tobie pamiętało. Podobnie jest z rajdami. Nie ma cię tam od kilku lat, ale dziennikarze o Ciebie pytają, kibice, jak przed Rajdem Portugalii na słynnej Fafe, wciąż dają znać, że Cię nie zapomnieli. Co to dla Ciebie znaczy?

- Pewnie Ciebie się o mnie pytają, bo wiedzą, że jesteś z Polski (śmiech). Motorsport rzeczywiście jest takim miejscem, gdzie nie ma sentymentów, a ludzie mają bardzo krótką pamięć. W moim przypadku sytuacja była trochę inna, bo ja do końca od sportu nie odszedłem. Przez to co się stało w moim życiu, przez wypadek, może ludzi moja historia bardziej ciekawi. Myślę, że nie ma znaczenia to, że jestem Polakiem, czy że jestem mniej lub bardziej sympatyczny.

A może pamiętają ze względu na to, jak jeździłeś?

- Może tak być. W rajdach miałem sporo wypadków, co nie było zbyt dobre, i może z tego mnie pamiętają. Zresztą, podobnie było przed GP Kanady. Większość pytań dostałem o mój dzwon z 2007 roku i większość ludzi spoza F1 to wydarzenie bardziej pamięta niż to, że w rok później tam wygrałem. Ale to chyba normalne. Tak działa ludzka pamięć. To nie jest tak, że tak jest tylko ze mną.

Nie raz nie dwa zostałeś "przyłapany" jak podczas weekendu GP podglądałeś, co tam w WRC się dzieje. Czy ciebie do rajdów jeszcze ciągnie?

- Szczerze mówiąc to nie. Jestem facetem, który skupia się na swoich zadaniach i tak naprawdę jak jeździłem w rajdach, to oglądałem F1, a jak jestem w padoku, to rzucam okiem na rajdy, bo zawsze byłem ich fanem. Ciekawi mnie to, co się dzieje w tamtym świecie.

Jako jeden z niewielu kierowców na świecie możesz powiedzieć, co jest trudniejsze: rajdy czy F1?

- To jest tak jakby porównać spring z maratonem. Co jest trudniejsze? To dwa różne światy. Jedno i drugie jest trudne.

Robert Kubica Robert Kubica FRANCISCO SECO/AP

Ty obu spróbowałeś.

- Tak. I każdy z nich jest trudny, ale z zupełnie innej przyczyny. Rola kierowcy wyścigowego i rola kierowcy rajdowego wymagają innej charakterystyki jazdy, a także innego spojrzenia na sport oraz na to, co musisz mieć, by osiągąć dobre wyniki.

Z jednej strony świat wyścigów wydawałby się prostszy, bo łatwiej jest zbudować doświadczenie. Ten proces trwa o wiele krócej. Niektórzy robią błąd mówiąc, że doświadczenie w wyścigach jest mniej ważne. To nieprawda. Zdobywa się je po prostu dużo szybciej. Gdybyśmy jutro zorganizowali sobie kwalifikacje, gdzie liczyłoby się tylko pierwsze przejechane okrążenie, a dzień wcześniej przeszlibyśmy się po torze "z buta", to automatycznie nowi kierowcy potrzebowaliby kilku lat, by dojść do poziomu tych doświadczonych. Tak jak jest to w rajdach.

W rajdach, z kolei, trzeba być bardziej wszechstronnym, bo tego wymaga kalendarz startów. Jeździ się na różnych nawierzchniach, w różnych warunkach, różna jest pogoda, i do tego wszystko potrafi się zmieniać z kilometra na kilometr. Na torze niby jest łatwiej, ale trzeba potrafić z tych stabilniejszych warunków wyciągnąć maksimum. A to naprawdę nie jest takie proste.

Kiedy pojedzie Kubica?

Pierwszy piątkowy trening, z udziałem Roberta Kubicy, przed GP Austrii na torze Red Bull Ring rozpocznie się o godz. 11. Potrwa półtorej godziny. O godz. 15 rozpocznie się drugi trening - w nim już Kubica jeździł nie będzie. W sobotę o godz. 12 godzinny trening, a o godz. 15 kwalifikacje. Niedzielny wyścig rozpocznie się o godz. 15.10.

Przed GP Austrii coraz mniej kontraktowych niewiadomych. Ricciardo blisko pozostania w Red Bullu. Raikkonen nic nie wie. Jak zwykle

Robert Kubica z zespołem Williams pojedzie w piątkowym treningu. Na razie patrzy na chmury

Siergiej Sirotkin znów oddaje miejsce Robertowi Kubicy. "To nie jest idealne w mojej sytuacji"

F1. Robert Kubica jedzie w treningu przed GP Austrii. Relacja

Więcej o: