Sport.pl

GP Bahrajnu dla Vettela. Katastrofa Red Bulla, sukces Pierre'a Gasley'ego

Ależ szaleństwo w GP Bahrajnu! Sebastian Vettel (Ferrari) odparł ataki wściekle atakującego go Valtteriego Bottasa (Mercedes) i zaczął sezon F1 od dwóch zwycięstw. Lewis Hamilton zajął trzecie miejsce po starcie z dziewiątej pozycji, a wielką niespodziankę sprawił Pierre Gasly z Toro Rosso, który był czwarty. Na szarym końcu kierowcy Williamsa.

-Od dziesięciu okrążeń opon nie miałem opon. Ale się udało. Niesamowite. Mamma mia - krzyczał radośnie Sebastian Vettel. Kierowca Ferrari ruszał z pierwszego pola startowego, wygrał wojnę nerwów na starcie, a potem starał się kontrolować to, co się działo za jego plecami.

Ferrari miało dla niego dobrą taktykę, ale plany musiały nieco ulec zmianie, gdy po wypadku przy zmianie kół z dalszej jazdy musiał wycofać się Kimi Raikkonen. To oznaczało, że za plecami Vettela są dwa samochody Mercedesa.

Bliżej był Bottas, który na 10 okrążeń przed końcem mocno przyspieszył i zaczął się zbliżać do Vettela, który miał coraz większe problemy z degradacją opon. Fin na dwa okrążenia przed końcem był już na tyle blisko, że pozycja lidera wydawała się w jego zasięgu. Ale nawet mimo zastosowania systemu DRS nie był w stanie Vettela wyprzedzić.

Vettel wygrał dwa pierwsze wyścigi sezonu i zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej kierowców. Nad Lewisem Hamiltonem ma już 17 punktów przewagi.

Mistrz świata startował z dziewiątej pozycji startowej, jednak dość szybko przesunął się w górę klasyfikacji generalnej. Miał drobne starcie koło w koło z Maxem Verstappenem, ale udało mu się uniknąć uszkodzeń. A potem "połknął" kilka wolniejszych aut, a po wycofaniu się Raikkonena miał już pewne trzecie miejsce. Czy mógł być wyżej? Nie wiadomo. Hamilton w trakcie wyścigu miał kłopoty z komunikacją radiową z zespołem, nie do końca wiedział, jak szybko może jechać.

Rewelacyjny wyścig pojechał Pierre Gasly. Kierowca Toro Rosso startował z piątej pozycji, a wyścig ukończył na rewelacyjnym czwarty miejscu. Zespół świętował, jakby to oni wygrali GP Bahrajnu. To najlepszy wynik auta napędzanego silnikiem Hondy, odkąd japoński producent wrócił do F1.

Pierwsze punkty w sezonie dla swoich zespołów zdobyli Kevin Magnussen (Haas), który był piąty, Marcus Ericcson (Sauber), który był dziewiąty oraz Esteban Ocon (Force India), który dojechał na dziesiątym miejscu.

O GP Bahrajnu jak najszybciej będzie chciał zapomnieć Red Bull. Startujący z 15. pozycji Max Verstappen po starciu z Hamiltonem miał uszkodzone lewe tylne koło, musiał szybko zjechać na zmianę opon, ale potem jego auto odmówiło posłuszeństwa. Na pierwszym okrążeniu nawalił też samochód Daniela Ricciardo. Australijczyk świetnie wystartował, ale na jednym z zakrętów auto po prostu się wyłączyło i to był dla niego koniec jazdy.

Zgodnie z przewidywaniami na dwóch ostatnich miejscach rywalizację zakończyli kierowcy Williamsa. Przedostatni był Lance Stroll, który na początku wyścigu musiał zjechać na pitstop i wymienić uszkodzone przednie skrzydło. Ostatni dojechał Sierigiej Sirotkin.

Po karach dla Brendona Hartleya z Toro Rosso i Sergio Pereza z Force India Stroll został przesunięty na 14. miejsce, a Sirotkin na 15.

Kolejny wyścig już 15 kwietnia. Będzie to GP Chin.

Zdjęcia z GP Bahrajnu

Mercedes driver Lewis Hamilton of Britain steers his car during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Ferrari driver Kimi Raikkonen of Finland steers his car during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Ferrari driver Sebastian Vettel of Germany steers his car during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Mercedes driver Lewis Hamilton of Britain followed by Ferrari driver Sebastian Vettel of Germany steer their cars during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

McLaren driver Fernando Alonso of Spain steers his car during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Mercedes driver Lewis Hamilton of Britain steers his car during the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Ferrari driver Sebastian Vettel of Germany celebrates after winning the Bahrain Formula One Grand Prix, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Ferrari driver Sebastian Vettel of Germany celebrates on the podium after winning the Bahrain Formula One Grand Prix, flanked by third place Mercedes driver Lewis Hamilton of Britain, at the Formula One Bahrain International Circuit in Sakhir, Bahrain, Sunday, April 8, 2018. (AP Photo/Luca Bruno)
SLOWA KLUCZOWE:
f1autoz18
LUCA BRUNO/AP

Komentarze (9)
GP Bahrajnu dla Vettela. Katastrofa Red Bulla, sukces Pierre'a Gasley'ego
Zaloguj się
  • poparzony

    Oceniono 2 razy 2

    >>>Zgodnie z przewidywaniami na dwóch ostatnich miejscach rywalizację zakończyli kierowcy Williamsa.

    Chłopaki zapłacili, to jadą i nie przeszkadzają tym, którym płacą za jazdę w F1.

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 2 razy 2

    Nie widziałem tych wściekłych ataków. Jedna nieśmiała próba na końcu prostej chyba na okrążeniu 56/57.

  • redaktorwydania

    Oceniono 2 razy 0

    Wow zasnąłem na 2 okrążeniu obudziłem się na przedostatnim. Zaiste wspaniały to wyścig był .

  • tomek.pt

    Oceniono 1 raz -1

    już był w kurniku już robił wielkie oczy a tu tuż,tuż...niesamowite podziwiam od lat tego młodego człowieka jak pnie sie do góry,i nawet kłopoty z kombinezonem jak to było w Garmisch-Partenkirchen...no po prosty szok jak on odleciał.Tak mógł zrobić tylko Kamil,szkoda.Teraz będzie problem tyle czasu i nic.Może jednak kontrak nie wpłynie źle na jego sytuację zdrowotną jak to było w stanach kilka lat temu,nie wiem i pewnie też.Miejmy nadzieję ,że znów będziemy świętować triumfy i znów wróci na czterech nogach z bitwy jak starożytni gladiatorzy.Ja przynajmniej mocno w to wierzę i trzymam kciuki za Krzyśka,ma powera chłopisko i wam też tego serdecznie życzę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX