W środę transfer Buttona potwierdził McLaren. I dobrze, bo w gąszczu medialnych doniesień można było się pogubić - Button, który rok temu zgodził się na zmniejszenie pensji w Brawnie z ośmiu do trzech milionów funtów, po zdobyciu tytułu domagał się podwyżki. Według niektórych mediów zespół zaproponował mu cztery miliony, co dla kierowcy było nie do przyjęcia, według innych Brawn chciał płacić Buttonowi osiem milionów, ale zawodnik - "zachęcony" faktem, że Brawna przejął Mercedes - zechciał jeszcze więcej.
"Times" podawał, że osiem milionów daje kierowcy McLaren, zdaniem dziennikarzy "Guardiana" Button uzgodnił trzyletnią umowę o łącznej wartości 18 mln funtów. To jednak tylko domysły, bo strony warunków kontraktu nie ujawniły.
Button od przyszłego sezonu będzie się ścigał w McLarenie u boku Lewisa Hamiltona. Dwóch ostatnich brytyjskich mistrzów świata w brytyjskim zespole - zakochana w sportach motorowych Wielka Brytania jest w siódmym niebie, ale fachowcy zadają jednak pytanie: czy Button dobrze zrobił wybierając McLarena?
W sondzie zamieszczonej na internetowej witrynie "Guardiana" 53 proc. głosujących tuż przed ogłoszeniem transferu uważało, że Button robi źle. Eksperci - Stirling Moss, Jackie Stewart, Niki Lauda czy Martin Brundle - zgodnie twierdzili, że Button porywa się na zbyt wiele. Wieloletni komentator F1 Murray Walker mówił: - Poza finansowym nie widzę żadnego powodu dla zmiany zespołu. Nie jestem pewny czy Button dotrzyma kroku Hamiltonowi.
Brundle, były kierowca McLarena, tłumaczył: - Ten zespół to działka Hamiltona. To on sprawił, że to jego terytorium. Lewis zna w zespole wszystkich i wie, gdzie są przyciski, które potrzeba akurat wcisnąć. W Brawnie taką pozycję miał Button - to on był królem na zamku, to za nim stała cała ekipa.
Sceptycy transferu Buttona przypominają, że dwa lata temu był już mistrz świata - Fernando Alonso - który próbował osiągać sukcesy w McLarenie, ale nie wytrzymał rywalizacji z Hamiltonem. Brytyjczyk był wówczas obiecującym debiutantem, a Hiszpan dwukrotnym mistrzem świata uznawanym za najlepszego kierowcę w stawce, ale okazało się, że wybuchowy temperament Alonso i jego chęć bycia liderem wpływają na niego destrukcyjnie w rywalizacji z Hamiltonem, który od młodego wieku jest doskonale zaznajomiony z etyką pracy w McLarenie.
Button jest spokojniejszym i bardziej cierpliwym kierowcą niż Alonso, ale jako mistrz świata będzie dążył do triumfów. Jeśli przyszłoroczny samochód McLarena nie pozwoli mu na walkę o tytuł i zwycięstwa wyścigów, celem 29-letniego kierowcy będzie wygrywanie bezpośredniej rywalizacji z Hamiltonem, która często jest jedynym miarodajnym wskaźnikiem możliwości kierowcy.
Tutaj przewagę powinien mieć jednak Hamilton, który od lat uczestniczy w McLarenie w pracy nad budową samochodu, a także nad jego ulepszaniem w trakcie sezonu. Inżynierowie i projektanci wiedzą jakie ustawienia lubi Hamilton, a jego preferencje są odmienne niż Buttona.
Pierwszy z kierowców woli samochody nadsterowne, czyli takie, które - prowadzone umiejętnie i z wyczuciem - pozwalają na szybsze pokonywanie zakrętu. Wymaga to jednak jazdy agresywnej, którą Hamilton lubi i potrafi stosować. Z kolei Button preferuje bolidy podsterowne, bo jego styl jazdy jest łagodniejszy niż młodszego rodaka. Teoretycznie dwa samochody tego samego zespołu można ustawiać pod odmiennym kątem, ale faza projektowania czy planowanie rozkładu masy, ograniczają się najczęściej do jednego kierunku. W przypadku McLarena będzie on raczej sprzyjał Hamiltonowi niż Buttonowi.
Możliwości przyszłorocznych samochodów Brawna i McLarena przewidzieć w tej chwili trudno, choć trendy z obecnego roku wskazują na to, że McLaren może być szybszy - zespół Hamiltona miał słaby początek sezonu, ale z czasem odrabiał straty, wygrywał kwalifikacje i wyścigi. Brawn, po doskonałym początku, z czasem stracił impet i choć "dowiózł" prowadzenia w obu klasyfikacjach do mety, to jednak w drugiej połowie roku nie zdarzało mu się być poza czołówką.
Przepisy znów się zmienią - m.in. nie będzie można tankować, więc samochody będą miały większe zbiorniki na paliwo - ale nie będzie aż takiej rewolucji w budowie bolidów, jak rok temu. To może działać na korzyść McLarena, jeśli ten zespół podtrzyma dobry trend z drugiej połowy minionego sezonu. W takiej sytuacji Button wyszedłby na transferze dobrze, bo znalazłby się w lepszym zespole.
McLaren potrzebuje szybkiego kierowcy, bo zespół chce walczyć także o tytuł w klasyfikacji konstruktorów. Do tego potrzeba dwóch świetnych zawodników, a jeżdżący przez ostatnie dwa lata u boku Hamiltona Heikki Kovalainen nie zdał egzaminu - wewnętrzną rywalizację przegrywał z Brytyjczykiem wyraźnie. Fin skarżył się, że to w bolidzie Hamiltona instalowano najpierw nowe części, to o jego samochód dbano bardziej. W wielu przypadkach była to prawda, ale działanie zespołu uzasadniał fakt, że to Brytyjczyk jeździł szybciej i zdobywał więcej punktów.
Jak Button odnajdzie się w sytuacji, w której zostanie zredukowany do pełnienia roli "tego drugiego"? Wewnętrzna rywalizacja brytyjskich mistrzów świata może być wiodącym tematem najbliższego sezonu.