Sport.pl

F1. Szef McLarena: To jest ten agresywny Hamilton, nie chcę go zmieniać

mk, autosport.com
13.09.2010 , aktualizacja: 13.09.2010 14:54
A A A Drukuj
Lewis Hamilton Fot. STEFANO RELLANDINI REUTERS Lewis Hamilton
Lewis Hamilton nie powinien zmieniać swojego agresywnego nastawienia mimo tego, że właśnie przez nie zakończył swój udział w GP Włoch już na pierwszym okrążeniu - wyznał szed McLarena, Martin Whitmarsh
Szef McLarena uważa, że m.in. właśnie skłonność do podejmowania skrajnego ryzyka czyni Hamiltona tak dobrym kierowcą.

Whitmarsh odbył spotkanie z Hamiltonem po niedzielnym wyścigu na torze Monza, aby przedyskutować wszystko to, co wydarzyło się tamtego dnia - zderzenie z Felipem Massą na drugiej szykanie, które spowodowało dla niego zakończenie wyścigu i utrudnienie walki o mistrzowski tytuł. Whitmarsh nalegał, aby kierowca nie rozpamiętywał tego, co się stało, ale skupił się na końcówce sezonu.

- Wiedziałem, że Lewis jest w swoim pokoju. Wiedziałem, że siedzi tam już od jakiegoś czasu - powiedział Whitmarsh. - Wszedłem, żeby z nim porozmawiać. Miał czas, żeby się nad wszystkim zastanowić. Przedyskutowaliśmy wydarzenia, wyciągniemy z nich wnioski - powiedział.

- Ważne jest to, żeby Lewis wyskakiwał rano z łóżka, zabierał się za trening, skupiał się na Singapurze i spisywał się jak najlepiej. I tak będzie.

Hamilton swoim wypadkiem zmarnował znakomitą okazję do powiększenia przewagi w klasyfikacji, ale Whitmarsh nie chce, żeby młody kierowca zmieniał swoje podejście.

- To jest właśnie Lewis Hamilton. To agresywny kierowca wyścigowy, który, oglądając z fotela powtórki w zwolnionym tempie, pewnie żałuje, że coś takiego zrobił. I my też.

- Ale to jest właśnie kierowca wyścigowy. Tak trzeba robić. Taki jest Lewis Hamilton. Nie chcę zmieniać Lewisa Hamiltona. Uważam, że jest znakomitym produktem, cudownym człowiekiem i wspaniałym kierowcą - chwali szef McLarena.

- W tamtym zakręcie tak samo my, jak i on, żałujemy, że nie zrobił czegoś innego, ale teraz skupiamy się na Singapurze, poprawianiu osiągów wozu i pokonaniu innych - mówi Whitmarsh.

Specyfikacja bolidów Red Bulla wskazuje, że to on powinien być faworytem w kolejnych wyścigach, ale Whitmarsh wciąż uważa, że jego ekipa zdobędzie mistrzostwo.

- Mogliśmy prowadzić w obu klasyfikacjach, ale tak nie jest. Mamy pięć punktów straty do lidera wśród kierowców i trzy do konstruktorów, ale to nic - zapewnia.

- To rozczarowujące, kiedy nie zdobywa się punktów, które mogło się mieć, ale, tak ogólnie, toczyliśmy już cięższe boje o mistrzostwo. Lewis też. Jesteśmy zaprawieni w bojach - zapewnia i dodaje, że łatwo zapomną o niedzielnym rozczarowaniu.

- Lewis surowo się ocenia. Stara się być doskonały, stara się być najlepszym kierowcą na świecie i kiedy robisz coś takiego, co on zrobił, to potem tego żałujesz - komentuje jego pracodawca. - Ale przy tej prędkości i adrenalinie to tylko milimetry, centymetry. To ta niewielka różnica dzieląca cię od zera do bohatera.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się