Na 24. okrążeniu wyścigu o GP Węgier bolid Lewisa Hamiltona odmówił posłuszeństwa. Zawiodła najprawdopodobniej skrzynia biegów, bo Brytyjczyk po prostu spokojnie zjechał na pobocze i wysiadł z samochodu. Wyścig wygrał Mark Webber i wyprzedził Brytyjczyka w klasyfikacji generalnej. Hamilton traci do Australijczyka 4 punkty, a do końca sezonu zostało jeszcze siedem wyścigów.
Hamilton: Wisimy na cienkim włosku Fabryka McLarena zostanie teraz na dwa tygodnie zamknięta, ale Hamilton zapowiedział, że będzie naciskał motywował cały zespół do
pracy, gdy tylko zakończą urlopy. - Chcę siedzieć na ogonie całemu zespołowi, wszystkim inżynierom, upewniać się, że niczego nie przegapiamy - powiedział Hamilton agencji Reuters.
- Czuję, że moim obowiązkiem jest motywować ich, tak jak oni powinni motywować mnie. Jeśli ktokolwiek może to zrobić, to my - powiedział Brytyjczyk o decydującej walce o tytuły mistrza świata i konstruktorów. - To będzie siedem ciężkich wyścigów. Wisimy na cienkim włosku. Jeśli Red Bull utrzyma to tempo, nie mamy zbyt wielkich nadziei. Ale wierzę, że możemy ich dogonić - powiedział 25-letni kierowca.