Robert Kubica zjechał na 16. okrążeniu do alei serwisowej. Po zmianie opon mechanicy Renault nie zauważyli nadjeżdżającego z tyłu Adriana Sutila i dali Polakowi znak do wyjazdu, przez co Polak wjechał w kierowcę Force India, uszkadzając bolid tak swój, jak i Niemca. Okazało się, że kierowca Force India nie jest w stanie kontynuować wyścigu.
- Na torze pojawił się
samochód bezpieczeństwa i otrzymałem wezwanie do pit-lane. Jechałem swoim pasem, gdy nagle Renault we mnie wjechało. Nie mogłem nic zrobić, po prostu się zderzyliśmy i mój bolid został zniszczony tak bardzo, że nie mogłem jechać dalej - relacjonował Sutil po wyścigu.
- To było bardzo niebezpieczne ze strony Renault. Bardzo szkoda, bo jechałem naprawdę dobrze, jestem mocno rozczarowany - dodał Niemiec.
Szef Force India Vijay Mallya także jest sfrustrowany całym zajściem.
- Adrian miał ogromnego pecha...wjechało w niego Renault i jest to frustrujące, bo mogliśmy przywieźć dziś sporo punktów - mówił po wyścigu.
- No cóż, musimy po prostu dalej pracować i walczyć w kolejnych wyścigach - zakończył Vijay Mallya.
GP Węgier wygrał Mark Webber z Red Bulla, trzeci był jego kolega z teamu Sebastian Vettel. Rozdzielił ich Fernando Alonso z Ferrari. Robert Kubica ostatecznie nie ukończył wyścigu.