Sport.pl

Grand Prix Węgier. Red Bull i Ferrari na skrzydłach

ceg
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 21:04
A A A Drukuj
Od lewej Felipe Massa (Ferrari), Sebastian Vettel (Red Bull), Fernando Alonso (Ferrari) Fot. WOLFGANG RATTAY REUTERS Od lewej Felipe Massa (Ferrari), Sebastian Vettel (Red Bull), Fernando Alonso (Ferrari)
Red bulle i ferrari są faworytami niedzielnej Grand Prix Węgier. Robert Kubica na piątkowym treningu błysnął, ale nadziei na świetny wynik w wyścigu nie ma. Kwalifikacje na żywo w Sport.pl od godz. 14.
Ferrari
Fot. THOMAS BOHLEN REUTERS
Ferrari
SERWISY
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Wbrew oczekiwaniom sprzed kilku tygodni rozwój Renault nieco przyhamował, za to faworyci do mistrzostwa są coraz szybsi. Polak błysnął na pierwszym piątkowym treningu - był trzeci tuż za Sebastianem Vettelem i Markiem Webberem z Red Bulla - i gdyby powtórzył taki wynik w kwalifikacjach lub w wyścigu, byłoby znakomicie. Bardziej realne na mecie jest jednak siódme miejsce z drugiego treningu.

Bezdyskusyjnymi faworytami są Red Bull i Ferrari mające tajemną przewagę nad konkurencją - przednie skrzydło, które - zdaniem McLarena - w niewyjaśniony sposób wygina się przy dużych prędkościach i zbliżając do nawierzchni poprawia przyczepność. Red Bull i Ferrari zostali posądzeni przez największego rywala o łamanie przepisów, ale sędziowie uznali, że ich skrzydła są w porządku.

Prowadzące w mistrzostwach mclareny Lewisa Hamiltona i Jensona Buttona będą chciały wbić się na podium, ale trudno się tego spodziewać, jeśli na torze nie dojdzie do wydarzeń losowych. Te są możliwe, bo prognozy mówią o czarnych chmurach, z których deszcz skropi tor w sobotę. To mogłoby wstrząsnąć kolejnością w kwalifikacjach, które na wolnym i krętym Hungaroringu, gdzie brakuje dobrych miejsc do wyprzedzania, są podstawą do sukcesu w stopniu większym niż na innych torach.

GP Węgier jest wyjątkowe dla Felipe Massy z Ferrari, który rok temu właśnie na Hungaroringu został trafiony w głowę sprężyną urwaną z brawna Rubensa Barrichello. Poważna operacja czaszki zakończyła się sukcesem, Brazylijczyk ściga się od początku sezonu. W niedzielę powinien wygrać w Niemczech, ale Ferrari kazało mu przepuścić kolegę z zespołu Fernando Alonso. Massa ma wiele do udowodnienia.

Czy nie przeszkodzą mu wspomnienia sprzed roku? - Ależ ja nic nie pamiętam. Nic, kompletnie - mówi o wypadku Massa. Barrichello opowiadał: - Gwarantuję wam, on niczego nie będzie się obawiał. Kilka miesięcy temu graliśmy z Felipe w pokera. Nagle powiedział, że ma dla mnie niespodziankę i położył na stole rozbity kask, który miał na głowie w chwili wypadku. To mną wstrząsnęło, zacząłem przegrywać pieniądze, a on się śmiał. Znów będzie szybki - twierdzi Barrichello.

Sobotnie kwalifikacje i niedzielny wyścig o godz. 14. Transmisje w Polsacie. Relacje na żywo w Sport.pl.

Robert Kubica: » Na szczęście nie padało


Zobacz więcej na temat:

Podziel się