Sport.pl

Starcie tytanów w F1. Rosberg może być drugi a i tak będzie pierwszy

"Championship decider" albo prościej i dosadniej "F1 decider" - tak określane są wyścigi, które decydują o mistrzostwie. Marzenia fanów elitarnej serii się spełniły. W niedzielę starcie o tytuł rywali i kolegów z jednego zespołu - Nico Rosberga i Lewisa Hamiltona. Wyobraźnia i historia przejmują kontrolę nad szarą rzeczywistością
Zanim postaram się rozpalić wyobraźnię kibiców do czerwoności, napiszę co jest najbardziej prawdopodobne. Jak jest naprawdę. Jak się pewnie skończy ten ostatni wyścig sezonu w Abu Dhabi. Poprzednie trzy w USA, Meksyku i Brazylii wygrał Hamilton. Jednak w każdym z nich na drugim miejscu metę mijał Mercedes Rosberga. Dzięki temu Niemiec przed finałowym starciem wciąż ma 12 punktów przewagi nad Brytyjczykiem. Ten wygrał sobotnie kwalifikacje w Emiratach, także na treningach był minimalnie szybszy od rywala. Ruszy do "decidera" z pole position. I zwycięstwo może mu nic nie dać. Bo za drugą pozycję, na której zapewne zafiniszuje Rosberg, dają tylko 7 punktów mniej. Hamilton przegra mistrzostwo o pięć punktów, pięć punktów różnicy dadzą pierwszy w karierze tytuł Rosbergowi.

- Jeśli tak się stanie, to po prostu trzeba wiedzieć, że Rosberg na ten tytuł zasłużył - mówił kilka dni temu Robert Kubica. Tyle rozsądnej, wyrachowanej i matematycznej analizy sytuacji. Teraz wracamy do tej wyobraźni, bo F1 to sport, w którym nie tylko błędy człowieka, ale i awarie maszyn potrafią wywrócić rzeczywistość na drugą stronę. Dotkliwie poczuł to w tym sezonie broniący mistrzostwa Hamilton, któremu bolid znacznie częściej odmawiał współpracy. Brytyjczyk wściekł się do tego stopnia, że w połowie roku jawnie zarzucił swoim szefom lansowanie Niemca. Potem ochłonął i zaczął walczyć, odrabiając straty.

Te emocje tylko uwypukliły animozje między kierowcami Mercedesa. To oczywiście naturalne, że kiedy jest dwóch świetnych pilotów w deklasującym inne teamy zespole, to musi dojść między nimi do ostrej rywalizacji, na granicy grzechu. Ścierali się niejednokrotnie, słownie i na torze. Roztrzaskali swoje bolidy jadąc na pozycjach 1 i 2, na pierwszym okrążeniu GP Hiszpanii, zderzyli się też na ostatnim kółku GP Austrii.





Ale nikt chyba na serio nie zakłada, że Rosberg, wydający się z tego duetu tytanem spokojniejszym, mniej brawurowym na torze i poza nim, mógłby porwać się na tak bezczelny i przede wszystkim groźny manewr - celową stłuczkę z Hamiltonem i wyeliminowanie obu bolidów z walki, co dawałoby mu mistrzostwo.

Skąd w ogóle takie myśli, podejrzenia? Te akcje na filmikach powyżej ku takim wycieczkom wyobraźni nas skłaniają? A może słowa byłego mistrza świata, kończącego karierę w F1 Jensona Buttona, który obrzydliwie żartując zaproponował rodakowi "załatwienie sprawy" za kasę? Jeśli już pozwolić wyobraźni szaleć, to prędzej w parze z historią. Bo można twierdzić, że sezon 2016 w F1 był nudny z racji totalnej dominacji dwóch kierowców Mercedesa, niezwykle rzadko przerywanej szarżami młodziutkiego Maxa Verstapena (Red Bull), czy Sebastiana Vettela (Ferrari), ale skoro już wspominamy Red Bulla i Vettela, to cofnijmy się w nie tak odległą przeszłość. Bernie Ecclestone, król F1, prosił swego czasu Vettela, by ze zdobywaniem mistrzostwa F1, czwartego z rzędu, poczekał do ostatniego wyścigu, ale Niemiec był wtedy większym dominatorem niż dziś są Hamilton z Rosbergiem, co już się z trudem pamięta. Vettel próśb walczącego o uatrakcyjnienie rywalizacji w F1 Berniego nie słuchał, miał sporą przewagę nad swoim kolegą z Red Bulla Markiem Webberem. A i tak dochodziło u nich do zgrzytów. Do legendy zdarzeń wyścigowych przejdzie GP Turcji 2010, gdzie obaj jadąc - a jakże - a pozycjach 1 i 2 skasowali swoje bolidy.



Wyobraźnia połączona z pamięcią to niebezpieczne narzędzie, podsuwa kibicom F1 kolejne obrazy. Jedna z najwspanialszych par kierowców w historii F1 Ayrton Senna i Alain Prost też za sobą delikatnie pisząc nie przepadali. Świetnie pokazał to film dokumentalny "Senna" Asifa Kapadii a także bodaj najsłynniejszy i zarazem najbardziej kontrowersyjny manewr podczas "F1 decider" - zderzenie McLarenów na torze Suzuka w 1989 roku.



Takich przykładów wielkiej sportowej rywalizacji, podczas której bohaterom puszczają nerwy lub po prostu do głosu dochodzą najgorsze cechy charakteru, jest jeszcze więcej, gdy wymkniemy się normom starć w ramach jednego zespołu i przypomnimy choćby doskonale zobrazowane w filmie Rona Howarda "Wyścig" historie między Nikim Laudą i Jamesem Huntem czy tarcia między Michaelem Schumacherem i Damonem Hillem.

Wróćmy do 2016 roku. Niki Lauda, aktualnie wielki boss Mercedesa, podejrzewany jest o trzymanie kciuków za Rosbergiem. Fani F1 na całym świecie są podzieleni mniej więcej po równo, zaś Toto Wolff szef ekipy, dawno ogłosił, że nie będzie żadnych team orders (poleceń zespołu) i kierowcy mogą swobodnie ze sobą walczyć do samego końca i do ostatniej kropli paliwa. Z tej walki najpewniej wyjdzie tyle, że zobaczymy bezbłędny start, strategię i jazdę zarówno Hamiltona jak i Rosberga. Brytyjczyk wygra czwarty raz z rzędu, Niemiec zgarnie tytuł. Jest tylko jedno "ale", na które wyobraźnia nie umie odpowiedzieć. Jak na sekundy przed zgaśnięciem świateł startowych będą czuć się jadący ostatni wyścig sezonu kierowcy walczący o mistrzostwo. I któremu z nich może ruszając do "decidera" zadrżeć któraś część ciała. Start w niedzielę o godz. 14.

Griezmann w hicie i inne najlepsze sportowe reklamy! [WIDEO]




Więcej o:
  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 381
    2 Valtteri Bottas 314
    3 Charles Leclerc 249
    4 Max Verstappen 235
    5 Sebastian Vettel 230
    6 Alexander Albon 84
    7 Carlos Sainz 80
    8 Pierre Gasly 77
    9 Daniel Ricciardo 46
    10 Sergio Perez 44
    11 Lando Norris 41
    12 Nico Hulkenberg 37
    13 Daniił Kwiat 34
    14 Kimi Raikkonen 31
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Romain Grosjean 8
    18 Antonio Giovinazzi 4
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 695
    2 Ferrari 479
    3 Red Bull Racing Honda 366
    4 McLaren Renault 121
    5 Renault 83
    6 Racing Point BWT Mercedes 65
    7 Scuderia Toro Rosso Honda 64
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 35
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 381
    2 Valtteri Bottas 314
    3 Charles Leclerc 249
    4 Max Verstappen 235
    5 Sebastian Vettel 230
    6 Alexander Albon 84
    7 Carlos Sainz 80
    8 Pierre Gasly 77
    9 Daniel Ricciardo 46
    10 Sergio Perez 44
    11 Lando Norris 41
    12 Nico Hulkenberg 37
    13 Daniił Kwiat 34
    14 Kimi Raikkonen 31
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Romain Grosjean 8
    18 Antonio Giovinazzi 4
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 695
    2 Ferrari 479
    3 Red Bull Racing Honda 366
    4 McLaren Renault 121
    5 Renault 83
    6 Racing Point BWT Mercedes 65
    7 Scuderia Toro Rosso Honda 64
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 35
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1